logo
logo

Zdjęcie: niniwateam.pl/ -

Wyprawa „na wiarę”

Piątek, 8 sierpnia 2014 (02:03)

POD PATRONATEM „NASZEGO DZIENNIKA”

Z o. Tomaszem Maniurą OMI, organizatorem zagranicznych wypraw rowerowych NINIWA Team, rozmawia Izabela Kozłowska

 

Przy okazji ubiegłorocznej wyprawy zapowiadał Ojciec, że tym razem będzie zaskoczenie. I oto NINIWA Team wyruszyła w podróż w nieznane. Jak zrodził się na nią pomysł? Dlaczego taka forma wyprawy?

– Nie jest to podróż w nieznane, ale w Nieznane! To nie tylko niewiadomy kierunek, ale cała rzeczywistość zawierzenia się Bogu. Pomysł zrodził się jako odpowiedź na pytanie, jak możemy jeszcze bardziej pokazać, że jedziemy „na wiarę”. Nasze wyprawy śledzą tysiące osób, w relacjach dzielimy się wiarą wyrażoną przez to, że nie mamy ze sobą auta technicznego czy zaplanowanych noclegów i w tym wszystkim liczymy na Bożą pomoc. Pan Bóg prowadzi nas przez życie, i dla młodych jest to też szczególna nauka życia. Tegoroczna wyprawa jeszcze mocniej to wyraża. W tej całej nieprzewidywalności chcemy nauczyć się żyć z Bogiem i mieć w sobie pokój.

Jakie emocje, obawy towarzyszą tej wyprawie?

– To na pewno emocje ciekawości i związane z tym, że rzeczywiście nie wiemy, gdzie pojedziemy. Może to być zarówno Ukraina, Estonia, jak i Francja czy Bałkany. Z jednej strony jest w nas pokój, a z drugiej poczucie wielkiej nieprzewidywalności. Czujemy też radość przygody i dużą otwartość na Nieznane. Uczestnikom wyprawy było bardzo trudno się na nią zdecydować. Dużo łatwiej decydowali się na wyprawę na Syberię. Na pewno trzeba dużo siły psychicznej, żeby zdecydować się na tegoroczne wyzwanie. Jedzie na nie 21 osób.

Jedziecie w intencji pokoju na świecie. W ostatnich miesiącach widzimy, jak bardzo potrzeba modlitwy w tej intencji…

– Cóż więcej dodać? Zamiast mówić, będziemy się modlić i oddawać w tej intencji swój trud.

W jaki sposób „Giganci pokoju”: św. Matka Teresa z Kalkuty, brat Roger z Taizé oraz św. Franciszek z Asyżu, będą towarzyszyli uczestnikom wyprawy?

– Święty Franciszek z Asyżu odmawiał swoją modlitwę o pokój, którą i my wieziemy ze sobą. Pozostałe postacie są z nami poprzez nasze poznawanie ich życia (mamy ze sobą trochę ich tekstów), a także przez modlitwę za ich wstawiennictwem.

Nie jest to pierwsza wyprawa organizowana przez NINIWA Team. Pojawia się więc pytanie, po co kolejny raz ruszacie w trasę.

– Każda wyprawa jest praktycznym uczeniem się Boga, który jest Miłością. Każda wyprawa gromadzi nowych uczestników, więc wielki sens ma podejmowanie tego trudu za każdym razem na nowo, by być z tymi ludźmi. Nie chodzi o zdobywanie krajów i kilometrów, ale by odkrywać Boga, wzmacniać wiarę i nią się dzielić.

W tym roku w ramach akcji „Together – jedź z nami” na swoje wyprawy rowerowe wyjechało z Wami siedem innych grup. Wyprawy rowerowe stają się powszechną formą rekolekcji? Do Pana Boga można dotrzeć na rowerze?

– Młodzi śmieją się, gdy żartuję, że rower jest jedyną drogą do zbawienia (śmiech). Na rowerze można dotrzeć do Pana Boga i do drugiego człowieka. Do młodych trzeba docierać przez różne ich pasje, by potem dać im coś więcej, dać im Pana Boga. Dziś panuje moda na rowery i byłby to „grzech” tego nie wykorzystać. Także Jezus wykorzystywał w swoim czasie to, co dotykało rzeczywistości Jego czasów. Mówił rolnikom o Siewcy, mówił rybakom o połowie ryb…

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

Izabela Kozłowska

Nasz Dziennik