logo
logo

Zdjęcie: Lech Kowalewski/ -

Prawo do picia przed prawem do życia

Środa, 10 grudnia 2014 (02:00)

Do momentu narodzin dziecko nie jest osobą, lecz organizmem – orzekł brytyjski sąd. 

Takiego określenia użyto wobec córki pewnej 19-letniej kobiety, która niemal przez cały okres ciąży intensywnie nadużywała alkoholu. Nie słuchała licznych ostrzeżeń lekarzy, że jej postępowanie może wpłynąć na zdrowie dziecka. Po siedmiu latach sprawa trafiła na czołówki gazet.

Niestety, zgodnie z przypuszczeniami specjalistów, przyjmowanie tak olbrzymich dawek alkoholu mocno zaszkodziło zdrowiu dziecka. Dziewczynka urodziła się z alkoholowym zespołem płodowym (FAS), który objawia się m.in. opóźnionym rozwojem, zniekształceniem twarzy i upośledzeniem umysłowym. Sądy w kolejnych instancjach zgodnie orzekały, że obecny stan zdrowia dziecka jest wynikiem nieodpowiedzialnego działania matki, za co poszkodowanej siedmiolatce należy się zasiłek opiekuńczy, który „mógłby poprawić jakość jej życia”.

Jednak sąd apelacyjny orzekł o odebraniu chorej zapomogi. Jak uzasadnił, świadczenie w tym przypadku nie przysługuje, ponieważ w czasie gdy doszło do rozstroju jej zdrowia, nie była „osobą” w sensie prawnym, a jedynie swego rodzaju „organizmem”. Wobec tego zdaniem orzekającego sędziego czynu popełnionego wobec niej nie można kategoryzować jako przestępstwa wobec osoby.

Według brytyjskich komentatorów, taki wyrok wpisuje się w trend do depersonifikacji dzieci poczętych.

Przekaz większości ośrodków medialnych w tej sprawie był zadziwiający. Nie skupiono się ani na losie poszkodowanej dziewczynki, ani na niebezpieczeństwach spożywania alkoholu w ciąży, ani nawet na wpływie FAS na rozwój dzieci. Uwaga skupiła się za to na kwestii „kryminalizacji” kobiet w ciąży, które nadużywają alkoholu. Oto przykładowy nagłówek prasowy: „Mamy, które piją, dostaną metkę kryminalistek”. Jak relacjonuje portal Mercatornet, w związku z tą sprawą w telewizjach brylowali przedstawiciele Brytyjskiej Służby Doradztwa Ciążowego (BPAS), która jest największym dostarczycielem tzw. usług aborcyjnych na Wyspach. Mówiąc wprost – bezpośrednio odpowiada za uśmiercanie nienarodzonych dzieci w majestacie prawa.

Dziecko – obiekt ożywiony

Nic dziwnego, że przedstawiciele BPAS przychylali się do wyroku sądu, stwierdzając, że odebranie zasiłku chorej dziewczynce jest słuszne, gdyż błędem jest odbieranie kobiecie prawa do picia alkoholu w ciąży. W ich mniemaniu narusza to kobiece „prawa reprodukcyjne”, a jednocześnie bezpośrednio „kryminalizuje” pijące matki.

Obrońcy życia nie mają wątpliwości, że powoływanie się na „prawo do picia” to tylko przykrywka, bo istotą sprawy jest rozważanie, czy nienarodzone dziecko jest „osobą”. Jeśli sąd orzekłby, że tak właśnie jest, wówczas stworzyłoby to precedens prawny, który nakazywałby w każdej ze spraw traktować nienarodzone dzieci tak jak każdego innego człowieka. Zgodnie z obecnym stanem prawnym za popełnienie morderstwa, w tym za przeprowadzenie nielegalnej aborcji, w Wielkiej Brytanii grozi kara dożywotniego więzienia. Brytyjska ustawa aborcyjna nie dekryminalizuje aborcji, ale w określonych przypadkach uważa ją za „zgodną z prawem”.

Wyrok sądu sprawia, że sytuacja prawna nienarodzonych dzieci staje się w Wielkiej Brytanii jeszcze bardziej skomplikowana niż dotychczas. Zgodnie z tym orzeczeniem, zamordowanie poczętego dziecka jest co do zasady nielegalne, jednak już celowe krzywdzenie i okaleczanie wydaje się legalne. Ponadto według litery prawa 40-tygodniowe dziecko przebywające wciąż w łonie matki jest tylko „organizmem”, a wcześniak urodzony np. w 24. tygodniu życia jest już „osobą” ze wszystkimi nabytymi z tego tytułu prawami. Może dojść do tego, że ciężko upośledzone dzieci nie będą mogły otrzymywać pomocy ze strony państwa tylko i wyłącznie dlatego, że zachorowały w specyficznych okolicznościach i lokacjach.

Koniec tej historii jest taki, że chorą dziewczynką zajęła się prywatna organizacja, która zaoferowała bezinteresowną pomoc. Jej przedstawiciele jednak nie trafili za to na czołówki londyńskich dzienników.

Łukasz Sianożęcki

Nasz Dziennik