logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Test naszej wiary

Sobota, 23 maja 2020 (02:13)

Jacy będziemy po tej wielkiej próbie kilkumiesięcznego oderwania od naszych parafii, sakramentów, Mszy św.? Często wygląda to tak, że strach przed utratą życia doczesnego zabrał nam sprzed oczu groźbę utraty życia wiecznego.

Sytuację, w jakiej jako katolicy znaleźliśmy się w czasie obostrzeń związanych z epidemią, bardzo dobrze określają słowa ks. kard. Karola Wojtyły sprzed wielu lat: „Stoimy w obliczu ostatecznej konfrontacji między Kościołem a anty-Kościołem, Ewangelią a jej zaprzeczeniem. […] To czas próby, w który musi wejść cały Kościół, a polski w szczególności”. Jacy będziemy po tej wielkiej próbie kilkumiesięcznego oderwania od naszych parafii, sakramentów, Mszy św.? Często wygląda to tak, że strach przed utratą życia doczesnego zabrał nam sprzed oczu groźbę utraty życia wiecznego. W takich krajach, jak Włochy czy Francja, troska o życie doczesne pacjentów kazała władzom odciąć ich od spowiedzi, od kapłana, od bliskich… Ostatecznie umierali w samotności, pozbawieni wszystkiego, nawet godziwego pogrzebu. Oby nasza wiara po tym długim domowym osamotnieniu nie zaczęła tak samo umierać: z dala od naszych duszpasterzy, wspólnot, a nawet i bliskich. Tym bardziej że anty-Kościół nie próżnuje. Wykorzystuje także epidemię, aby szerzyć wrogość do katolicyzmu, odciągać ludzi od praktyk religijnych, szerzyć relatywizm moralny, promując choćby „aborcję w domu”. Przecież nie może też być tak, że szczepionka i lek na koronawirusa okażą się przede wszystkim ratunkiem dla materialistycznego konsumpcjonizmu i praktycznego ateizmu niszczących od lat Zachód. My, ludzie wierzący, musimy pytać: a co z wiecznością, co z naszym zbawieniem? Do nieba idzie się nie za długość życia, ale za jego ewangeliczną jakość. Na tę jakość trzeba zapracować modlitwą, pokutą i życiem zgodnym z Dekalogiem. Nie chodzi o to, aby przestać być ostrożnym, aby lekceważyć zalecenia higieniczne, aby bezmyślnie narażać siebie i innych. Ale o to, żebyśmy chcieli i umieli tak samo, jak zabezpieczamy swe życie doczesne, zabezpieczać także swe życie wieczne, zbawienie. Bo jeśli wierzymy, że śmierć została pokonana przez Jezusa Chrystusa, to bać się powinniśmy jedynie grzechu, który od Niego oddziela. A mam wrażenie, że i dziś Pan Jezus mógłby nam powiedzieć: „Synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości”. Zatem powracajmy do naszych kościołów, do praktyk religijnych i prawdziwie ewangelicznej oceny tego, co się wokół nas dzieje.

Sławomir Jagodziński

Nasz Dziennik