logo
logo
zdjęcie

Janusz Szewczak

To jest ekonomiczna wojna z własnym Narodem

Wtorek, 10 marca 2015 (04:27)

Nie tak dawno światło dzienne ujrzała notatka, według zapisów której Ministerstwo Finansów miało nakłaniać pracowników izb skarbowych do takiego prowadzenia kontroli, by kończyły się one nakładaniem na przedsiębiorców kar finansowych. Dziś podczas spotkania z przedsiębiorcami minister finansów Mateusz Szczurek mówił, że „podatki trzeba zbierać w sposób jak najmniej inwazyjny i jak najmniej zaburzający działalność gospodarczą”. Nie mogę uwierzyć w przemianę ministra Szczurka…

W mojej ocenie, jest to kolejne zagranie PR rządu i zarazem jego kolejna kompromitacja. Przypomnijmy, że w zeszłym tygodniu Związek Przedsiębiorców i Pracodawców złożył zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez wysokich urzędników państwowych. Jak widzimy, inną rzeczywistość rysuje się nam propagandowo-medialnie niż to, co jest robione. Jeżeli według notatki 80 proc. kontroli ma się kończyć karą, to są to metody zaczerpnięte z dyktatur trzeciego świata.

Ta władza na każdym kroku rzuca kłody pod nogi przedsiębiorcom. Teraz okazało się, że kontrole nie mają nic wspólnego z rzetelnym stosowaniem prawa. Mają one w postaci kar dostarczyć dochody do budżetu państwa. Jest to rzecz niesłychana i byłaby to kompromitacja władzy w każdym zachodnim kraju. Minister finansów powinien podać się do dymisji po takich sensacjach. U nas jest to kolejna sprawa zamiatana pod dywan. A ilość afer PO i PSL jest tak duża, że już nawet nie mieści się pod dywanem.

Taki sposób traktowania przedsiębiorców jest odzwierciedleniem tego, jak ma wyglądać przyjazne państwo w wykonaniu kolegów Janusza Palikota z Platformy Obywatelskiej. W mojej ocenie, mali i średni przedsiębiorcy powinni pośmiertnie dostawać wysokie państwowe odznaczenia za prowadzenie działalności gospodarczej. Bo w Polsce jest to droga przez mękę. Tak przychylnej władzy przedsiębiorcom, jaką jest koalicja Platformy i PSL, w całym ostatnim 25-leciu trudno znaleźć. Na każdym kroku jesteśmy raczeni absurdami albo ekonomicznymi, albo fiskalnymi, albo realizowaniem totalitarnych metod.

To wszystko pokazuje, że w Polsce nie znajdziemy zielonej wyspy. Jest za to Sahara, jak to ujął prezes NBP Marek Belka. Polscy przedsiębiorcy muszą sobie zdać sprawę z tego, że tę władzę trzeba jak najszybciej wymienić na nową. Taką, która będzie kierowała się poczuciem polskiej racji stanu i skupi się na obronie i realizacji polskiego interesu gospodarczego. Bo to, co się teraz dzieje, jest to ekonomiczna wojna prowadzona z własnym Narodem i własnymi przedsiębiorcami.

Janusz Szewczak

Autor jest głównym ekonomistą SKOK.

NaszDziennik.pl