logo
logo
zdjęcie

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Zadziwiające rozstrzygnięcie TK w sprawie SKOK-ów

Niedziela, 2 sierpnia 2015 (10:37)

Po blisko trzech dniach obrad Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął, że nadzór Krajowego Nadzoru Finansowego (KNF) nad SKOK-ami jest niezgodny z Konstytucją, ale tylko w odniesieniu do małych Kas, co oznacza, że w odniesieniu do tych dużych jest jednak z Ustawą Zasadniczą zgodny (niestety blisko 90% zarzutów w tym te zgłoszone we wnioskach posłów i senatorów odrzucił ze względów formalnych).

Przewodniczący Trybunału Andrzej Rzepliński, uzasadniając wyrok, przywołał art. 20 i art. 22 w związku z art. 31 ust. 3 i art. 58 ust. 1 Konstytucji jako podstawę prawną takiego rozstrzygnięcia.

Artykuł 20 Konstytucji mówi o tym, że „społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego RP”, a z kolei art. 22 o tym, że „ograniczenie wolności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny”.

Trybunał najprawdopodobniej uznał, że nadzór KNF nad SKOK-ami jest zgodny z Konstytucją właśnie ze względu na ważny interes społeczny, ale dlaczego w takim razie dokonał rozróżnienia pomiędzy dużymi i małymi Kasami, tego przecież z Ustawy Zasadniczej nie da się wywieść.

Co więcej, konia z rzędem temu, kto po tym wyroku TK i w oparciu o jakie wskaźniki ma rozstrzygnąć, które z ponad 50 Kas zrzeszonych w SKOK-ach to Kasy duże, a które z kolei to Kasy małe?

Mimo tego co najmniej zastanawiającego rozstrzygnięcia TK poseł Platformy Marcin Święcicki, do niedawna przewodniczący sejmowej podkomisji ds. SKOK-ów, tak je skomentował na jednym z portali społecznościowych „Pełne zwycięstwo PO nad PiS w Trybunale Konstytucyjnym w sprawie SKOK-ów”.

Okazuje się, że Platforma traktuje Trybunał jako kolejne pole walki z opozycją, a jego merytoryczne rozstrzygnięcie w bardzo ważnej społecznie (ponad 2 mln oszczędzających w SKOK-ach) i finansowo (blisko 20 mld zł wkładów) sprawie jest dla rządzącej partii zupełnie nieistotne.

Po wpisie posła Święcickiego na TT jeden z dziennikarzy  skomentował go następująco: „z dwoma przeforsowanymi ostatnio sędziami do TK, Platformie powinno być jeszcze łatwiej wygrywać w Trybunale z PiS-em”.

Przypomnijmy tylko, że pierwszym sygnałem do tego ataku na SKOK-i był list przewodniczącego Krajowego Nadzoru Finansowego Andrzeja Jakubiaka (wcześniej zastępcy Hanny Gronkiewicz-Waltz w urzędzie miasta st. Warszawy) do premier Ewy Kopacz przesłany jej na początku marca tego roku.

List dotyczył likwidacji Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych i przekazaniu zarobionych przez 20 lat środków w wysokości 77 mln zł do Spółdzielczego Instytutu Naukowego Grzegorza Biereckiego spółka jawna.

Operacja likwidacji Fundacji odbyła się jednak zgodnie z decyzją fundatora, czyli Światowej Rady Związków Kredytowych z 2009 roku i polską ustawą o fundacjach, która pozwala przeznaczyć środki likwidowanych fundacji tylko na kontynuację realizacji ich zadań.

List ten przewodniczący KNF przesłał jednak także do szefów ABW i CBA, ale – jak się okazuje – nie przekazał go do prokuratury, bo przecież doskonale wiedział, że owe 77 mln to nie są wcale środki SKOK-ów i na nic innego jak na cele edukacyjne i naukowe nie mogą być przekazane, a więc trudno tu sformułować zarzut podejrzenia popełnienia przestępstwa.

Dopiero niedawno dowiedzieliśmy się także, że w lutym tego roku na kilka tygodni przed listem KNF premier Ewa Kopacz złożyła rezygnację z członkostwa w SKOK-u Stefczyka, w którym w 2009 roku zaciągnęła kredyt w wysokości 22 tysiące złotych (jak się można domyślać dostała wcześniej sygnał o przygotowywaniu tzw. afery SKOK-ów).

Ostatnio do tego chóru atakujących SKOK-i dołączył niespodziewanie wydawało się apolityczny fachowiec, minister finansów Mateusz Szczurek, który jako przewodniczący Komitetu Stabilności Finansowej, ni z tego, ni z owego, wystrzelił na Komisji Finansów Publicznych, że „SKOK-i to piramida finansowa” (po tej wypowiedzi minister w zasadzie przejął pełną odpowiedzialność za przyszłość Kas).

Rzeczywiście tego rodzaju stwierdzenie, i to ministra finansów, może wykończyć nawet najbardziej zasobny bank, a cóż dopiero będące ciągle na dorobku Kasy.

Po takiej wypowiedzi po swoje depozyty może się przecież zgłosić większość oszczędzających, a takiego naporu nie wytrzyma żaden nawet najsolidniejszy bank, wszak depozyty są podstawą prowadzenia akcji kredytowej (tak jest właśnie w kasach spółdzielczych).

Wczorajsze dziwne rozstrzygnięcie TK wcale sytuacji wokół Kas nie uspakaja, wręcz przeciwnie, wprowadza kolejne wątpliwości, jak rozróżnić Kasy duże i małe, jakie kryteria do tego podziału mają być użyte i wreszcie, kto tego ma dokonać?

Potwierdza to nawet reprezentujący prezydenta Komorowskiego w TK mecenas Roman Nowosielski, który stwierdził między innymi: „usłyszeliśmy od Trybunału, że preferuje interes banku, nie obywateli” i radzi, aby zapoznać się ze stanowiskami trójki sędziów TK, którzy zgłosili w tej sprawie stanowiska odrębne (w tym dwoje to profesorowie prawa).

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Aktualizacja: Środa, 2 marca 2016 (18:24)

NaszDziennik.pl