logo
logo
zdjęcie

Janusz Szewczak

Polityczne harakiri Platformy

Sobota, 5 września 2015 (19:45)

Senat przyjął poprawkę do ustawy o tzw. kredytach frankowych. Według niej banki i kredytobiorcy podzielą między siebie koszty przewalutowania kredytów.

Oba piątkowe głosowania Senatu, które elektryzowały opinię publiczną, a więc wobec wniosku prezydenta ws. rozpisania referendum i o zmianach w ustawie o tzw. kredytach frankowych, są kolejnym etapem ekonomicznej wojny z własnym Narodem, którą Platforma prowadzi od dawna.

To nic innego jak pokazanie przez Platformę „gestu Koazkiewicza” 6 mln osobom, które poparły wniosek o referendum w sprawie wieku emerytalnego, Lasów Państwowych i przymusu szkolnego dla 6-latków, oraz prawie 1 mln osób obciążonych kredytem walutowym.

Ustawa o frankowiczach jest legalizacją bezprawia. Żeby dobrze to oddać, to wystarczy wyobrazić sobie sytuację, w której złapano złodzieja z ręką w cudzej kieszeni, a okradany rozpoczyna negocjacje, czy tylko połowę portfela będzie mógł wyjąć przestępca. Poprawki Senatu, jak i cała ustawa nie są rozwiązaniem, które by kogokolwiek satysfakcjonowało i które by cokolwiek załatwiało.     

Pamiętajmy, że bankom nie należy się nic z tytuły tych podstępnych produktów spekulacyjnych, jakimi były tzw. kredyty walutowe. Mało tego, gdybyśmy byli demokracją zbliżoną do tej znanej z Europy Zachodniej czy Stanów Zjednoczonych, banki te byłyby ukarane wielomiliardowymi karami. Do takich sytuacji dochodzi. Banki w USA są karane za nieprawidłowo skonstruowaną ofertę kredytów hipotecznych.

Przekonaliśmy się również, że straszenie polityków przez banki przynosi efekty. Nie tak dawno byliśmy świadkami wysyłania listów przez zagraniczne banki do przedstawicieli rządu i parlamentu. Straszono ich międzynarodowymi arbitrażami.

Poprawką zajmie się teraz Sejm. Nie oczekuje tu niespodzianek. Koalicja się zmobilizuje i potwierdzi głos senatorów. To oczywiście spowoduje, że wynik wyborczy Platformy nie przekroczy 12 proc., a PSL być może nie wejdzie do parlamentu. Decyzji Senatu nie można nazwać więc inaczej jak politycznym harakiri popełnionym przez obecny układ rządzący na dwa miesiące przed wyborami. 

Janusz Szewczak

Autor jest głównym ekonomistą SKOK.

NaszDziennik.pl