Przywrócenie wieku emerytalnego pociągnie za sobą ubytek we wpływach do ZUS. Jedną z opcji rozważanych przez rząd do załatania powstałej dziury jest pomysł na odprowadzanie składek na ZUS z umów śmieciowych. Szacuje się, że ZUS zyska na tych zmianach 5-8 mld złotych.
Jest to rzeczywiście metoda na znalezienie pieniędzy potrzebnych do sfinansowania odwrócenia pseudoreformy emerytalnej rządu Platformy i PSL. Jednak uważam, że znacznie lepszym wyjściem byłoby ograniczenie zbędnych wydatków publicznych np. w miejscach, gdzie tworzone są inwestycje zupełnie Polsce niepotrzebne, w miejscach, gdzie za inne inwestycje się przepłaca.
Oszczędności można poczynić w odniesieniu do przywilejów emerytalnych niektórych grup zawodowych. Można też ich poszukać w obrębie kosztów funkcjonowania biurokracji, która się ciągle rozrasta. Bo obecnie mamy już ponadtrzykrotnie więcej urzędników niż w roku 1989. Polem do oszczędzania mogą być także wyłączone z budżetu państwa fundusze celowe, przez które przepływają olbrzymie masy pieniędzy.
Oszczędności to pierwszy krok, a następne to zwiększenie dochodów państwa, zacieśnienie fiskalne, ograniczenie szarej strefy czy nowe, zapowiadane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, i słusznie, podatki od banków czy sklepów wielkopowierzchniowych. Pozyskiwanie dochodów z określonych ściśle źródeł i zwiększenie kontroli wydatków publicznych można realizować łącznie. Taki scenariusz byłby najlepszy.
Jeśli zrobimy te dwie rzeczy oraz gdy zrezygnujemy z haseł „Polski socjalnej” lub „Polski liberalnej”, a postawimy na „Polskę gospodarną”, to wtedy odwrócenie pseudoreformy emerytalnej i przywrócenie wieku 60 i 65 będzie możliwe. Rozumiem, że część tych działań, które wymieniłem, a które realizować trzeba, jest trudna do realizacji z wizerunkowego i marketingowego punktu widzenia, bo są to działania niepopularne wśród części opinii publicznej. Trzeba by na wytłumaczenie tej kwestii wyborcom poświęcić więcej uwagi, więcej wysiłku.
Dlatego wszystko wskazuje na to, że pójdziemy w kierunku oskładkowania umów. To ma swoje plusy, bo niweluje możliwość zatrudniania na inne umowy niż o pracę na etacie, ale ma też szereg minusów. Największym jest usztywnienie rynku pracy, równie istotnym jest ryzyko rozszerzenia się szarej strefy. To może także spowodować, że osoby młode, np. studenci, będą miały problem ze znalezieniem pracy niewymagającej kwalifikacji w okresie wakacji. Są to istotne minusy i sugerowałbym jeszcze raz przemyśleć tę kwestię bądź zrezygnować z tego.
Bez dwóch zdań celem nadrzędnym jest przywrócenie dawnego wieku emerytalnego. Myślę, że jest to moment, w którym obywatele powinni władzy powiedzieć: „Dość! Na więcej wyrzeczeń się nie zgadzamy”. Proszę zwrócić uwagę, że pracujemy coraz ciężej, odprowadzamy do budżetu państwa coraz więcej podatków, mimo że świat, a zwłaszcza technologie rozwijają się w niebywałym tempie. To czyni naszą pracę bardziej wydajną. A mimo to każe się nam więcej pracować i coraz później przechodzić na emeryturę. Niewydolność systemu emerytalnego jest sytuacją nie do zaakceptowania, ale nie wynika z tego, że źle wykonujemy swoją pracę, a tylko i wyłącznie z tego, że decydenci popełniają błędy w polityce gospodarczej. Nad błędami trzeba się pochylić, a nie zasypywać pomyłki ciągle to nowymi wyrzeczeniami nakładanymi na społeczeństwo. Musimy powiedzieć „nie”, musimy dbać o własny interes i mobilizować polityków do lepszej pracy na rzecz dobra nas wszystkich.

