logo
logo
zdjęcie

Janusz Szewczak

Kto wspierał Amber Gold?

Wtorek, 22 marca 2016 (04:15)

Proces byłych szefów Amber Gold: Marcina P. i jego żony Katarzyny P., który rozpoczął się wczoraj przed Sądem Okręgowym w Gdańsku, jest kpiną ze zdrowego rozsądku i państwa prawa. Tylko głupi i naiwny mógł uwierzyć w to, że ci dwoje mogli sami zrobić przekręt na 900 mln zł.

Teraz bez należytej ochrony nie funkcjonuje nawet osiedlowy włamywacz, a co dopiero przestępcy finansowi. Jak można było zagarnąć takie pieniądze bez wsparcia, bez pomysłodawców czy też bez wspomnianej ochrony, i to tej z najwyższej półki?

Tym bardziej że kluczowe pytania pozostają bez odpowiedzi. I tak nie wiemy, gdzie są teraz te pieniądze czy dlaczego prokuratury umarzały śledztwa. Nie wiemy, dlaczego Komisja Nadzoru Finansowego nie interweniowała w stosunku do banków, które prowadziły konta Amber Gold i OLT Expres. Dlaczego firma ta funkcjonowała z logo łudząco podobnym do jednego z banków giełdowych?

I ta rola banków w tej sprawie jest interesująca. Bo konta bankowe były obsługiwane, a złoto i platyna miały być rzekomo przechowywane. Certyfikaty na złoto ktoś musiał ubezpieczać, ktoś musiał dawać gwarancję.  

Może dowiemy się, co wiedziały polskie służby, bo proceder naciągania ludzi trwał lata, a nie dni czy tygodnie. Warto też zapytać o pracę syna Donalda Tuska dla linii lotniczych OLT Expres.

Myślę, że tylko komisja śledcza mogłaby znaleźć odpowiedzi na te pytania, a przede wszystkim na jedno kluczowe: kto był inicjatorem tej wielkiej afery finansowej. Nie łudźmy się, proces potrwa kilkanaście lat. Gdyby obrona się uparła, sąd musiałby przesłuchać ponad 19 tys. świadków. To już samo w sobie pokazuje, że proces da się sparaliżować. Nawet Sąd Okręgowy w Gdańsku chciał się wyłączyć z tej sprawy, ale zmusił go do tego Sąd Najwyższy.

Jak więc nie przyznać racji klasykowi, że żyjemy w państwie teoretycznym? Nasze państwo jest bardzo słabe, że mimo istnienia instytucji kontroli pozwala na łupienie swoich obywateli, bardzo często z ich oszczędności życia. Mam nadzieję, że prokurator generalny Zbigniew Ziobro osobiście zajmie się tą sprawą.  

Janusz Szewczak

Autor jest ekonomistą i posłem Prawa i Sprawiedliwości.

NaszDziennik.pl