logo
logo
zdjęcie

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Moody’s jednak politycznie

Sobota, 14 maja 2016 (11:02)

Agencje ratingowe z tzw. wielkiej trójki: Fitch, S&P i Moody’s, ogłaszają swoje oceny dotyczące naszego kraju dwa, trzy razy w roku. Dwie pierwsze zrobiły to w styczniu tego roku, ta ostatnia na początku roku od niej odstąpiła, aby ogłosić swój w połowie maja.

Media w Polsce, szczególnie te nieprzychylne dla rządu Beaty Szydło, tak rozbudziły zainteresowanie wczorajszym ratingem, że serwer Moody’s padł około 23.00 i trzeba było czekać na jego ogłoszenie do godzin nocnych dzisiaj.

Niestety, spora cześć dziennikarzy i establishmentu w sporze toczącym się obecnie w Polsce wyznaje zasadę, że im gorzej dla rządu, tym lepiej dla opozycji, mimo że to gorzej w tym przypadku może oznaczać szkody zarówno dla interesów indywidualnych ludzi, jak i przedsiębiorców, gospodarki czy finansów publicznych.

Wprawdzie Moody’s sprawiła zawód wszystkim tym, którzy Polsce źle życzą i ratingu nie obniżyła, ale zmieniła perspektywę ze stabilnej na negatywną, co oznacza, że przy najbliższej ocenie latem tego roku rating zostanie jednak obniżony.

Przypomnijmy, że Standard& Poor’s (S&P) obniżyła w styczniu ocenę ratingową Polski z A- do BBB+ dla długoterminowych zobowiązań w walutach obcych oraz z A do A-1 dla zobowiązań długoterminowych w walucie krajowej i z A- do A-2 dla zobowiązań krótkoterminowych w walucie krajowej.

Przypomnijmy także, że z kolei agencja Fitch pozostawiła wtedy ratingi Polski na dotychczasowym poziomie A oraz A- odpowiednio dla zobowiązań w walutach obcych i w walucie krajowej, a trzecia z nich – Moody’s wtedy od oceny odstąpiła.

Obniżenie ratingu o jeden poziom przez S&P w styczniu było jednak zaskakujące, ponieważ agencja ta w opublikowanym raporcie nie zmieniła ocen Polski w żadnym z kluczowych kryteriów oceny ratingowej stosowanych według swojej metodologii w stosunku do raportu z sierpnia 2015 roku.

Potrzymała między innymi neutralną ocenę uwarunkowań instytucjonalnych, polityki fiskalnej, sytuacji makroekonomicznej, otoczenia zewnętrznego oraz podkreśliła jako silny punkt naszą politykę monetarną.

Zdaniem S&P, stabilna ma być w Polsce sytuacja budżetowa i zadłużenie, które w relacji do PKB ma pozostawać w przedziale od 51,7 do 52% PKB (a więc znacznie poniżej 60% PKB będącego jednym z tzw. kryteriów fiskalnych z Maastricht), ujemny bilans obrotów bieżących ma pozostawać w bezpiecznych granicach 1,3-1,8% PKB (przyjmuje się, że zagrożenia mogą się pojawiać wtedy, kiedy ten wskaźnik przekracza 5% PKB), bezrobocie ma spaść do 7,7% w roku 2019, udział inwestycji w PKB ma wzrosnąć z 20,7% w 2016 roku do 21,6% w roku 2019, wreszcie eksport ma rosnąć z 48,9% do 49,9% PKB, a bezpośrednie inwestycje zagraniczne mają się utrzymywać na poziomie 1,2% PKB.

Co więc okazało się w styczniu tego roku przyczyną obniżenia ratingu Polski przez S&P, skoro stan gospodarki, polityka fiskalna, a także polityka monetarna były oceniane dobrze, i to w długiej perspektywie?

Otóż zdaniem agencji, jedyną taką przyczyną są zmiany polityczne w Polsce, choć zarówno w grudniu poprzedniego roku, jak i w styczniu w rozmowach prowadzonych w Ministerstwie Finansów jej przedstawiciele nie zgłaszali żadnych zastrzeżeń w tym zakresie.

Agencja Moody’s w swoich komunikatach sygnalizowała wcześniej możliwość obniżenia ratingu Polski ze względu na sytuację polityczną w naszym kraju, zwłaszcza że jej dotychczasowa ocena była aż o 2 poziomy wyższa niż ocena S&P, a agencje nie chcą się różnić zbyt mocno pomiędzy sobą.

Moody’s nie zdecydowała się jednak na obniżenie ratingu z A2 do A3 (a więc o jeden poziom), choć postanowiła o zmianie perspektywy w tym zakresie ze stabilnej na negatywną między innymi – jak to ujęto w komunikacie – „ze względu na przesunięcia w kierunku bardziej nieprzewidywalnej polityki i legislacji”.

Wprawdzie w ten sposób można „zaatakować” najbardziej stabilne kraje na świecie, ale kto by się tym przejmował. Od dzisiaj będziemy słyszeli, że ze względu na nieprzewidywalną politykę i legislację w najbliższej przyszłości rating Polski zostanie jednak obniżony.

Jak się jednak wydaje, ta polityczna decyzja agencji nie będzie miała specjalnego wpływu na kurs złotego, cenę obligacji i warunki udzielanych w Polsce kredytów, ponieważ już wcześniej rynek, spodziewając się niekorzystnej decyzji Moody’s, zdyskontował ją, co szczególnie było widać po dewaluacji złotego następującej od początku kwietnia tego roku.

Dr Zbigniew Kuźmiuk

Autor jest finansistą, posłem do Parlamentu Europejskiego.

Aktualizacja: Niedziela, 15 maja 2016 (11:47)

NaszDziennik.pl