logo
logo
zdjęcie

Gabriela Masłowska

Zapobiegając patologiom

Sobota, 20 sierpnia 2016 (03:19)

Osoby, które marnotrawią pieniądze z programu „Rodzina 500+”, muszą liczyć się z zatrzymaniem świadczenia wypłacanego w formie pieniężnej, a na jego miejsce pojawią się bony celowe. Takie rozwiązanie spotkało już kilkaset rodzin w całym kraju.

Niestety wciąż wiele osób podchodzi do sprawy wychowania dzieci w sposób nieodpowiedzialny. Nie możemy pozwolić na to, żeby dzieci, które wychowują lekkomyślni rodzice, cierpiały przez to, że dorośli marnotrawią pieniądze z programu „Rodzina 500+”. Przypomnę, że ideą programu było wsparcie dzietności w Polsce poprzez pomoc w wychowaniu dzieci, a nie sponsoring imprez rodziców.

Dlatego w mojej ocenie ministerstwo rodziny zareagowało prawidłowo. Choć skala nadużyć nie jest duża, to jednak trzeba walczyć z wszelkimi pojawiającymi się wątpliwościami. Nie jesteśmy tak bogatym krajem, żeby pozwolić sobie na przeznaczanie środków publicznych na inne cele niż zamierzone. Wszelkie kontrole mogą mieć miejsce, a nawet powinny. Tam gdzie rodzicom brakuje rozsądku i cierpi na tym dziecko, powinno wejść państwo, tym bardzie, że przekazuje pieniądze podatników.

Zdecydowana większość, a zwłaszcza ci, którzy mieli złą sytuację materialną, bardzo sobie chwalą funkcjonowanie programu „Rodzina 500+”. Wiele osób, w tym ja, twierdzi, że pieniądze te będą mieć rzeczywisty wpływ na zmotywowanie rodziców do powiększenia rodziny. I żadne patologiczne przykłady wydawania pieniędzy nie są w stanie zabić idei.

Zdarzają się głosy wśród osób starszych, które są dla mnie szczególnym zaskoczeniem, że Prawo i Sprawiedliwość nie zajmuje się emerytami, tylko dziećmi. Mówią, że nie pomagamy starszym osobom, nie podnosimy emerytur, tylko dajemy pieniądze na dzieci, które i tak są przepijane przez rodziców. Twierdzą, że rodzice trwonią środki, a emeryci dalej mają ciężko. To bardzo krzywdzące i niesprawiedliwe.

Nie pomagają argumenty tego typu, że rząd pracuje nad waloryzacją emerytur, że wprowadza system bezpłatnych leków dla osób powyżej 75. roku życia szacowany na 300 mln zł. Takie stanowiska przedstawiają jedynie jednostki, osoby zacietrzewione i nieżyczliwe rządowi Beaty Szydło.

Wiem, że osoby, które mają trudną sytuację materialną, mogą czuć się zasmucone tym, że wsparcie państwa otrzymuje kto inny. Ale pamiętajmy, że nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego od razu. Potrzebujemy czasu, wyrozumiałości wyborców i wiele potu, a wtedy każdy odczuje skutki „dobrej zmiany”.

Gabriela Masłowska

Autorka jest posłanką Prawa i Sprawiedliwości.

NaszDziennik.pl