logo
logo
 

Janusz Szewczak

OFErta nie do przyjęcia

Środa, 4 września 2013 (18:17)

Propozycja premiera Donalda Tuska i ministra Jacka Rostowskiego, która przewiduje przekazanie do ZUS części obligacyjnej Otwartych Funduszy Emerytalnych, to nie zakończenie ery tego największego „przekrętu” III RP jakim było OFE, ale jego kontynuacja.

Propozycje, które przedstawił rząd są szczególnie niekorzystne dla Skarbu Państwa, gdyż te realne pieniądze zgromadzone w akcjach, czyli ok. 111 mld złotych, pozostaną do dyspozycji zagranicznych firm, które będą naszymi pieniędzmi spekulować.

Swoje długi natomiast, czyli obligacje OFE, przenosi do ZUS, a tym samym do Skarbu Państwa. To oczywiście ma tylko jeden efekt – żadnego, pozytywnego dla przeciętnego emeryta, ale bardzo korzystne dla ministra Rostowskiego, który będzie mógł zadłużyć nas na kolejne 100 mld złotych. O tyle pomniejszy sztucznie dług publiczny, przypisujac sobie te przeniesione obligacje, umarzając je, przenosząc je do ZUS. Zaś ta rzekoma dobrowolność, która ma wejść również w życie, z pewnością znacząco uszczupli szeregi członków OFE – nie doprowadzi jednak do likwidacji tego pasożyta, na którym fantastycznie zarabiają jedynie właściciele OFE, głównie zagraniczne banki i firmy, podmioty zagraniczne. Przypomnijmy, od 1999 roku zagraniczne firmy zarobiły na OFE blisko 17 mld złotych. Te pieniądze przydałyby się dużo bardziej w dziurze budżetowej.

To pokazuje, że rząd Donalda Tuska ma pełną świadomość, iż nie mają żadnej szansy wykorzystania środków unijnych z budżetu na lata 2014-2020, jeśli nie będą dalej zadłużać Polski i Polaków. Przypomnijmy, że mamy już niemal bilion złotych długu publicznego i najprawdopodobniej rząd powiększy ten dług o kolejne 100 mld złotych w wyniku przeniesienia części obligacyjnej do ZUS. Tych długów, które „funduje” nam ekipa Tuska, nie spłaci nawet kolejne pięć pokoleń.

Widzimy więc, że zmiana, którą dzisiaj proponuje nam rząd koalicyjny PO – PSL, to żadna zmiana dla przeciętnego emeryta, gdyż w dalszym ciągu nie będzie on miał godziwej emerytury. Niestety, głodowe emerytury to także wynik tego, że Polacy zarabiają bardzo mało, a także tego, że nie ma wieloletniego wzrostu gospodarczego.

Niestety dzisiejsza zapowiedź Donalda Tuska to balansowanie na cienkiej linie, aby przejąć obligacje do ZUS i sztucznie pomniejszyć dług publiczny, a w rzeczywistości zaciągnąć nowe długi, by korzystać ze środków unijnych.

Not. MM, AM


Janusz Szewczak – główny ekonomista Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych (SKOK)

Janusz Szewczak

NaszDziennik.pl