Bioetanol AEG jest firmą z Chełmży w woj. kujawsko-pomorskim, która produkuje skażony alkohol etylowy. Następnie wykorzystuje się go w przemyśle, chociażby do wytwarzania medycznych środków do dezynfekcji.
Problemy spółki zaczęły się w grudniu 2013 r., kiedy naczelnik Urzędu Celnego w Toruniu nakazał zmienić skład produktu. Firma dostosowała się do zaleceń.
Według prawa UE, do przestrzegania którego zobowiązała się również Polska, produkty wytwarzane na bazie skażonego alkoholu i nieprzeznaczone do spożycia przez ludzi są zwolnione z podatku akcyzowego. A taki alkohol produkował Bioetanol. Mimo tego organy podatkowe zagroziły firmie potężnymi karami.
Firma zadbała o ekspertyzę prawną, która przyznała jej rację. Władze firmy pewne swego zdecydowały się także na zaskarżenie ekspertyzy do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Również i sąd przyznał rację firmie.
Przy trwającym jeszcze postępowaniu wojewódzkiego sądu administracyjnego naczelnik Urzędu Celnego w Toruniu nałożył na firmę 4,4 mln zł należności podatkowej. Zabezpieczył także, na poczet ewentualnej zaległości, cały majątek trwały warty 24 mln zł. Obecnie trwa 13 różnych postępowań podatkowych naliczających akcyzę. Żadna z tych 13 decyzji nie jest prawomocna.
– Schemat jest taki, że naczelnik wydaje decyzję podatkową o zapłacie akcyzy, dyrektor Izby Celnej uchyla decyzję naczelnika do ponownego rozpatrzenia. W ten sposób z 5 decyzji 4 zostało już skierowane do ponownego rozpatrzenia – powiedział w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl Krzysztof Grabowski. Dodał, że skoro nie ma prawomocnej decyzji, firma znajduje się w stanie oskarżenia, to nie może poddać sporu z urzędem celnym do rozpatrzenia przez sąd administracyjny. W ten sposób firmę pozbawiono prawa do obrony.
Spółce w 5 sprawach naliczono łącznie blisko 69 mln zł podatku akcyzowego. Co ciekawe, wcześniejsze kontrole organów podatkowych nie wykazały nadużyć firmy.
– Ten sam urząd celny w 2012 roku po trzech kontrolach trwających 3,5 roku stwierdził, że produkujemy alkohol zgodnie z prawem i nie musimy płacić akcyzy. Prawo od roku 2008 nie zmieniło się do dnia dzisiejszego – podkreśla Krzysztof Grabowski.
Jak informuje Krzysztof Grabowski, firma podjęła interwencję u parlamentarzystów z prośbą o pomoc w toczącym się sporze podatkowym. Ci z kolei złożyli stosowną interpelację w Ministerstwie Finansów, któremu organy podatkowe są podległe. Ministerstwo jednak od całej sprawy umywa ręce.
– Odpowiedzi Ministerstwa Finansów dla parlamentarzystów i lokalnych władz samorządowych są jedne: organy podatkowe – naczelnik Urzędu Celnego w Toruniu i dyrektor Izby Celnej są samodzielne i Ministerstwo Finansów nie może ingerować w toczącą się sprawę – powiedział dyrektor finansowy.
W dniu 19 lutego naczelnik urzędu celnego cofnął Bioetanolowi AEG zezwolenie na prowadzenie składów podatkowych oraz decyzję towarzyszącą o zwolnieniu z obowiązku złożenia zabezpieczenia akcyzowego.
– To jest jednoznaczne z zaprzestaniem produkcji. Prawo to zostało nam zabrane z godziny na godzinę. Przyszedł do mnie urzędnik i powiedział, że skład został wstrzymany. Firma stanęła, a my nie produkujemy, nie sprzedajemy – wyjaśnia Krzysztof Grabowski.
Przy zakazie produkcji firma nie może dalej funkcjonować. W dniu 5 marca 2015 r. zarząd spółki złożył wniosek o ogłoszenie upadłości z możliwością układu. Jak podkreśla przedstawiciel Bioetanolu, problem walki z fiskusem dotyka całego przemysłu gorzelniczego produkującego skażony alkohol.
– Rynek nie zna próżni. Braki na rynku tego produktu są uzupełniane dostawami głównie z Węgier. Skwitować sytuację można jednym stwierdzeniem – ktoś na tym zarabia i na dzień dzisiejszy są to Węgrzy – stwierdził Krzysztof Grabowski.
Do czasu rozpoczęcia sporu z organami podatkowymi firma dobrze prosperowała, przynosiła zyski i zapewniała blisko 80 miejsc pracy w samej spółce oraz około 200 w podmiotach z nią kooperujących. Dziś wielce prawdopodobne, że firma upadnie z powodu nielogicznej działalności fiskusa.

