Miejsce dzisiejszej manifestacji nie jest przypadkowe, bowiem to w KWK „Brzeszcze” w styczniu rozpoczęły się trwające dwa tygodnie protesty górnicze. To tutaj po fali protestów górniczych 17 stycznia zostało zawarte z rządem PO – PSL porozumienie, które zakładało powstanie Nowej Kompanii Węglowej do końca września tego roku. Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy zawiesił protest, czekając na efekty działań podejmowanych przez rząd.
Tymczasem szumnie zapowiadany plan konsolidacji górnictwa z energetyką legł w gruzach, a rząd w tym czasie nie tylko nie powołał Nowej Kompanii Węglowej, ale nie znalazł też inwestorów dla wyodrębnionych z Kompanii Węglowej KWK „Brzeszcze” i KWK „Makoszowy”. Mało tego, w międzyczasie upadła Jastrzębska Spółka Węglowa, zła jest także sytuacja Kompanii Węglowej, a w ocenie górniczych związków zawodowych już w przyszłym miesiącu może zabraknąć pieniędzy na wypłaty pensji dla górników. Mimo nalegań górników rząd nie chciał rozmawiać z górnikami, którzy wiedzę na temat „postępów” związanych ze sztandarowym projektem rządu Ewy Kopacz dotyczącym utworzenia Nowej Kompanii Węglowej czerpali głównie z mediów.
Czarę goryczy przelała wiadomość, że Komisja Europejska zablokuje projekt powstania Nowej Kompanii Węglowej z pieniędzy publicznych, bo rząd PO – PSL nie był w stanie dostatecznie zadbać o wsparcie swojego stanowiska w tej sprawie.
Jak powiedział NaszemuDziennikowi.pl Kazimierz Grajcarek, przewodniczący Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”, rząd od początku doskonale zdawał sobie sprawę, że nic z tego nie będzie, i celowo grał na czas.
– Ta ekipa kolejny już raz udowodniła, że nie można jej ufać. To nie rząd, to kombinatorzy, którzy patrzą tylko, jak oszukać ludzi. Mieszkańcy Śląska to wiedzą i mam nadzieję, że wyrażą to przy urnach wyborczych – mówi Kazimierz Grajcarek.
Kompania Węglowa, która jeszcze kilka lat temu była europejską potęgą w branży górniczej, ponosi coraz większe straty. Rząd PO – PSL nie wykorzystał koniunktury na węgiel, doprowadzając kopalnie na skraj bankructwa. W 2012 r. Kompania Węglowa zanotowała 170 milionów złotych zysku, ale kolejne lata to czas strat. W 2013 r. Kompania Węglowa wygenerowała 700 milionów złotych strat, a w ubiegłym roku było to już 2,4 miliarda złotych. Sytuacja jest wciąż zła, bo tylko w ciągu pierwszych sześciu miesięcy tego roku straty sięgnęły ok. 746,7 miliona złotych.
Tymczasem w ocenie rządu Ewy Kopacz nic złego w górnictwie się nie dzieje, rząd spełnił swoje obietnice, czym miała być propozycja ogłoszona w ubiegłym tygodniu, że spółka Skarbu Państwa Towarzystwo Finansowe Silesia przejmie 100 proc. akcji 11 kopalni. W ocenie szefa resortu skarbu min. Andrzeja Czerwińskiego, pozwoliłoby to na utrzymanie płynności finansowej i zagwarantowanie utrzymania miejsc pracy w tych kopalniach, które znalazły się na krawędzi bankructwa, do czasu znalezienia nowego inwestora. Miał to być także pierwszy krok do utworzenia Nowej Kompanii Węglowej. W ocenie związków zawodowych, to nic innego jak zawoalowana inżynieria finansowa, która niczego nowego nie wnosi, a jedynie przedłuża ostateczny finał, który może być dla branży górniczej tragiczny.
Górnicy, którzy 1 października ogłosili gotowość strajkową, oflagowali wszystkie śląskie kopalnie, chcą wziąć sprawy w swoje ręce i zapowiadają walkę o przyszłość polskiego węgla. Nie wykluczają też wstrzymania wydobycia węgla, choć to chyba najczarniejszy scenariusz, który w ich ocenie powiększyłby i tak ogromne straty w branży. W wydanym biuletynie informują o działaniach rządu PO – PSL i złamaniu umowy społecznej ze stycznia tego roku. Dzisiejsza manifestacja to początek akcji protestacyjnej na Śląsku.

