logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Czy uda się odkręcić przetarg śmigłowcowy?

Czwartek, 11 lutego 2016 (03:14)

Niewykluczone, że już w przyszłym tygodniu poznamy wnioski, jakie płyną z audytu przetargu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii. Na dobre wieści z MON liczą załogi PZL Mielec i PZL Świdnik, pominięte przez poprzednie kierownictwo resortu obrony.

Przetarg śmigłowcowy od początku budził wiele emocji i nic dziwnego, bo w grę wchodzi zamówienie na ponad 13 miliardów złotych. Do rywalizacji stanęły trzy firmy: francuski Airbus Helicopters i śmigłowiec H225M caracal, firma Sikorsky (obecnie Lockheed Martin) i produkowany w PZL Mielec black hawk oraz AugustaWestland i powstający w PZL Świdnik śmigłowiec AW-149. Decyzję o zakwalifikowaniu do fazy testów praktycznych francuskiego caracala i odrzucenie ze względów formalnych dwóch pozostałych śmigłowców ogłosił osobiście w trakcie kampanii prezydenckiej ubiegający się wówczas o reelekcję Bronisław Komorowski.

Nic też dziwnego, że jedno z haseł widniejących na sztandarach protestujących pracowników z PZL Mielec i PZL Świdnik brzmiało: „Śmigłowcowy przekręt z prezydentem Komorowskim w tle”.

Ówczesny wiceminister obrony gen. Czesław Mroczek po ogłoszeniu decyzji mówił, że tylko caracal spełnił wymagania formalne. Natomiast według PZL Świdnik, kryteria selekcji przyjęte przez MON były bardzo wątpliwe, dlatego firma zapowiadała i ostatecznie weszła na drogę sądową i tam zamierza dochodzić swoich racji. Wątpliwości, zdaniem posłów PiS, którzy w przedwyborczych deklaracjach zapowiadali analizę postępowania przetargowego, budzi też rozbieżność między zakładaną liczbą śmigłowców wielozadaniowych, których pierwotnie MON miało kupić 70 za 11,8 miliarda złotych, a propozycją Francuzów, którzy oferują tylko 50 śmigłowców, ale za sumę ponad 13 miliardów złotych.

W ocenie parlamentarzystów, tej ofercie należy się przyjrzeć szczegółowo, tym bardziej że maszyny miały być produkowane w Polsce i dostarczone armii do 2017 r., ale jak się okazuje, pierwszych 25 helikopterów ma powstać we Francji, a dopiero pozostałe miałyby powstać w ciągle wirtualnej montowni pod Łodzią. W ocenie związków zawodowych, może być tak jak w przypadku zamówienia na śmigłowce dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – notabene realizowanego także przez Airbus Helicopters, tyle że pod nazwą Eurocopter Group, gdzie oferent miał stworzyć Centrum Obsługi Posprzedażnej i zatrudnić ponad 200 osób, tyle że centrum to nie powstało do dziś.

Tymczasem PZL Mielec, które dysponują najnowocześniejszą linią produkcyjną śmigłowców w Polsce, gotową do natychmiastowej realizacji zamówienia, są w stanie dostarczyć pierwsze śmigłowce w ciągu zaledwie kilku miesięcy od podjęcia decyzji o ich zakupie. Podobnie krótszy od Francuzów termin dostawy helikopterów zapowiadają PZL Świdnik.

Szef MON Antoni Macierewicz na początku swego urzędowania zapowiedział rewizję Programu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych, a co za tym idzie, także prześwietlenie całej procedury przetargowej. Obecnie audyt dobiega końca i wkrótce eksperci będą musieli zdecydować, co zrobić z przetargiem śmigłowcowym. Choć oficjalnej decyzji jeszcze nie ma, ale możliwych scenariuszy jest kilka: MON może uznać, że konieczne będzie zamknięcie przetargu bez wyboru oferty oraz powtórzenie przetargu od początku z udziałem wszystkich trzech oferentów. Może też zakupić tylko kilka caracali, a pozostałe śmigłowce dostarczą PZL Mielec i PZL Świdnik.

– Póki co nie ma żadnych konkretnych informacji, a jedynie spekulacje. Jeśli natomiast którykolwiek z wariantów, jakie pojawiają się w przestrzeni medialnej, zostanie zrealizowany, będzie to doskonała wiadomość dla polskich zakładów i naszych pracowników. Ponadto ze względów bezpieczeństwa nasza armia powinna być zaopatrywana w sprzęt produkowany i serwisowany w Polsce – podkreśla w rozmowę z NaszymDziennikiem.pl Marian Kokoszka, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w PZL Mielec.

Jego zdaniem, wbrew obiegowym opiniom unieważnienie przetargu nie oznacza gigantycznych odszkodowań na rzecz Airbusa.

– Uczestnicy postępowania przetargowego podpisują oświadczenie, że w przypadku odrzucenia ich oferty nie będą sobie rościć żadnych pretensji finansowych. I wszyscy, którzy straszą wysokimi karami, niepotrzebnie podsycają emocje – dodaje Marian Kokoszka.

Z apelem do MON o ponowną analizę procedury przetargowej na dostawę śmigłowców wielozadaniowych dla naszego wojska zwrócili się mieleccy radni. Przypominają, że odrzucenie oferty PZL Mielec zaowocowało redukcją pięciuset miejsc pracy w tym zakładzie. Tymczasem wybór caracala daje możliwość utrzymania miejsc pracy we Francji, spowoduje też transfer za granicę miliardów złotych, które mogłyby zostać wydane w Polsce, a tym samym zasilić budżet państwa.   

Warto też dodać, że obok śmigłowców wielozadaniowych polska armia potrzebuje dodatkowo śmigłowce szturmowe oraz ciężkie helikoptery transportowe. To stwarza kolejne możliwości dla rozwoju polskiego przemysłu.

Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl