logo
logo
zdjęcie

Dr Marian Szołucha

Plan na dostatnie życie Polaków

Środa, 17 lutego 2016 (05:17)

Rząd przyjął uchwałę ws. planu rozwoju, tzw. plan Morawieckiego. Wicepremier ocenił, że rozwój gospodarczy należy oprzeć na 5 filarach, a więc reindustrializacji, rozwoju innowacyjnych firm, kapitale dla rozwoju, ekspansji zagranicznej, a także rozwoju społecznym i regionalnym.

Program przyjąłem z entuzjazmem. Uważam, że postawione w nim problemy są dobrze zdiagnozowane i dobrze określone są też drogi wyjścia z nich oraz awansu Polski na arenie międzynarodowych stosunków gospodarczych i politycznych. Jest to program wieloletni, a więc taki, którego Polsce do tej pory brakowało, wykraczający poza horyzont najbliższej kadencji Sejmu i Senatu. Jak wiadomo, perspektywa ujęta w programie to aż 25 lat. 

Program ten jest skrojony dla Polski, a więc taki, który uwzględnia nasze możliwości i aspiracje. Z tego wynika, że premier Morawiecki wie dobrze, że nie ma jednej idealnej polityki gospodarczej.

Jest to wreszcie program, który pozwoli na skoordynowanie działań różnych instytucji państwowych lub od państwa zależnych, takich jak Bank Gospodarstwa Krajowego, Krajowy Fundusz Kapitałowy czy spółki Skarbu Państwa, a wreszcie instytucje wdrażające programy finansowane przez Unię Europejską.     

Dwa podstawowe cele, które widzę w programie, to: wzrost polskiego kapitału, którego nam bardzo brakuje, oraz wzrost innowacyjności, a w ślad za nim wzrost konkurencyjności naszych przedsiębiorstw na arenie międzynarodowej. To wszystko ma doprowadzić do przejścia Polski do fazy reindustrializacji, czyli ponownego uprzemysłowienia, ale tym razem opartego na branżach tzw. intensywnych intelektualnie, a więc bardzo nowoczesnych.

Polska dzięki temu mogłaby wziąć udział w kolejnej odsłonie zmian w międzynarodowym podziale pracy, a więc pewnej luce, która co kilka dekad, czasem rzadziej, pojawia się i umożliwia krajom słabiej rozwiniętym dogonienie tych najbogatszych. Pierwszą taką luką była Rewolucja przemysłowa na przełomie XVIII i XIX wieku, wtedy ze względów politycznych Polska z niej nie mogła skorzystać, bo I Rzeczpospolita chyliła się ku upadkowi, a potem była już pod zaborami. Wtedy świat podzielił się na gospodarki o specjalizacji rolniczo-surowcowej, czyli zacofane, oraz na gospodarki przemysłowe. Dzisiaj świat zaczyna się dzielić na kraje najbogatsze, czyli specjalizujące się w wysokich technologiach, najbardziej wydajnych i resztę.    

Dobrze zdiagnozowano także cele, które nazwałbym pośrednimi, które są do osiągnięcia w krótszym horyzoncie i które mają stanowić etap na drodze do dojścia do celów najważniejszych. Cele pośrednie to np.: wzrost poziomu oszczędności Polaków, wzrost płac i siły nabywczej, a także uczynienie przyjaznym otoczenia prawnego polskich przedsiębiorstw, bo to jest rzecz bardzo istotna, a która często stanowi o niepowodzeniu przedsięwzięć gospodarczych.

Program ten jest bardzo ważny, bo zrywa z bezwładem w rozwoju gospodarczym Polski. Ktoś wreszcie chce złapać za ster statku, który płynie po wzburzonych morzach gospodarki europejskich i światowych. Statek ten nazywa się polska gospodarka, a sternik Mateusz Morawiecki. Należy więc życzyć mu jak najlepiej.    

Dr Marian Szołucha

Autor jest doktorem nauk ekonomicznych, członkiem Rady Forum dla Wolności i Rozwoju.

NaszDziennik.pl