logo
logo
zdjęcie

Gabriela Masłowska

Lekarze uzależnieni od koncernów

Wtorek, 5 lipca 2016 (07:28)

Jak informuje „Gazeta Prawna”, lekarze otrzymują pieniądze od firm farmaceutycznych w zamian za promowanie leków. W 2015 r. 30 tys. pracowników służby zdrowia otrzymało ponad 107 mln zł.

Mam poważne wątpliwości, czy działania tego typu mieszczą się w szeroko rozumianej etyce lekarskiej. Sprawa pozyskiwania przychylności lekarzy przez koncerny farmaceutyczne pojawiła się wiele lat temu, a my co jakiś czas poznajemy jej kolejne wątki.

Firmy farmaceutyczne, głównie te zachodnie, wypracowały sprawnie działający system „przekonywania” pracowników medycznych do wybierania ich produktów. Symbolem stały się wakacje na Wyspach Kanaryjskich, gdzie lekarze uczestniczą w krótkich prelekcjach, a potem rozkoszują się słońcem, piaskiem plaż i ciepłym morzem.

Poznałam także takie przypadki, gdzie lekarz na współpracy z firmami farmaceutycznymi zarabiał dziesiątki, jak nie setki tysięcy złotych.

Głos w tej sprawie zabierali także lekarze wolni od współpracy z firmami farmaceutycznymi. Podkreślali, że niejednokrotnie trafiali do nich pacjenci z receptami, których nie mogli zrealizować, bo przepisane im leki były za drogie. Lekarz, który wypisywał im tę receptę, przemilczał, że istnieją tańsze, polskie odpowiedniki, których skuteczność jest taka sama. To bardzo zastanawiające.  

Nikt lekarzom nie odbiera prawa do podnoszenia kwalifikacji i pogłębiania wiedzy o nowościach na rynku, jednak forma, która towarzyszy dodatkowej edukacji lekarzy, jest wielce niepokojąca. To wszystko musi budzić wątpliwości, czy takie postępowanie jest zgodne z etyką i czy służy dobru pacjenta, czy może interesowi firm i maksymalizacji ich zysków. Mam nadzieję, że minister zdrowia prześwietli tę sprawę i przedstawi rozsądne wyjście z tej sytuacji.

Podstawą służby zdrowia jest pacjent. Myślę, że opisywana sprawa jest jedną ze składowych niebezpiecznego trendu utraty zaufania pacjentów do lekarzy. Skąd pacjent ma wiedzieć, czy istnieje alternatywa dla zagranicznego leku? Skąd ma wiedzieć, że to jedyna możliwość leczenia? Czy rzeczywiście ten środek jest mu niezbędny? Potem okazuje się, że jego terapia mogła wyglądać zupełnie inaczej i kosztować mniej. Stąd bierze się rozczarowanie i nieufność.

Człowiek chce żyć i pragnie, aby jego najbliżsi cieszyli się zdrowiem. Gdy traci zaufanie do lekarzy, otwiera się furtkę dla oszustów, którzy obiecują cuda za konkretne pieniądze.

Wielu lekarzy, zamiast skupić się na tym, co dobre dla pacjenta, bierze się za naprawianie własnych budżetów. Nie chcę mówić, że postępują tak wszyscy czy większość. Mamy w Polsce uczciwych i prawych lekarzy. W każdym zawodzie pojawiają się różne osoby, których postawa rzutuje na opinii całego środowiska. Tu potrzebny jest aparat państwowy, który opracuje taki system, w którym nie będzie miejsca dla praktyk nagannych.

Gabriela Masłowska

Autorka jest posłanką Prawa i Sprawiedliwości.

NaszDziennik.pl