logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Zmarnowane siedem lat

Wtorek, 4 lutego 2014 (09:29)

- Po wnikliwym przeczytaniu Raportu Najwyższej Izby Kontroli widać, że nawalił rząd koalicyjny PO - PSL. Warunki geologiczne w Polsce zostały spełnione do tego, aby uruchomić procedury związane z wydobywaniem gazu łupkowego. Tymczasem nie są spełnione warunki, które zależą od rządu. Problem to brak uwarunkowań prawnych i duże pole do korupcji – uważa prof. dr hab. Mariusz-Orion Jędrysek.  

- Byliśmy pierwsi w branży łupkowej w Unii Europejskiej, a na świecie zaraz po USA i Kanadzie,  a teraz wszyscy się z nas śmieją – tłumaczył wczoraj w Radiu Maryja i Telewizji Trwam w programie „Rozmowy niedokończone” prof. dr hab. Mariusz-Orion Jędrysek, poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz były główny geolog kraju.

Profesor dodał, że po analizie Raportu Najwyższej Izby Kontroli o gazie w łupkach widać, że choć premier Donald Tusk nie został tam nigdzie wskazany z nazwiska, to jednak raport jest druzgocący dla koalicji PO - PSL.

- Zyskuje na naszej porażce łupkowej monopolista Gazprom. Docelowo grozi nam podpisanie bardzo niekorzystnego kontraktu, który spowoduje, że pozostaniemy w postsowieckiej strefie wpływów. Istnieje zagrożenie, że na kilkadziesiąt lat znajdziemy się pod  kremlowską kontrolą energetyczną – alarmował Janusz Kowalski, ekspert ds. bezpieczeństwa energetycznego.

W programie  „Rozmowy niedokończone”, pt. „Najwyższa Izba Kontroli o gazie w łupkach: PO – PSL marnuje także i to bogactwo”, goście prof. Mariusz-Orion Jędrysek  i ekspert Janusz Kowalski, omawiali istotę błędów, które ich zdaniem leżą po stronie obecnego rządu.

Jak zaznaczyli, w 2007 roku w Polsce zaczęła się rewolucja łupkowa, zostały wydane pierwsze koncesje na odwierty. Tymczasem dziś brak jest wyczerpującej wiedzy o ilości zasobów gazu łupkowego ponieważ w kraju odbywa się zbyt mało wierceń. Prace geologiczne prowadzone są w niewielkiej części obszaru koncesyjnego. Próbki geologiczne wywożono za granicę bez wiedzy i zgody organu koncesyjnego. Próbki te traciły wartość, gdyż istotna w nich była gazonośność.

- Jeżeli będziemy zwiększać import gazu z Rosji to zmniejszy się presja na poszukiwanie źródeł energii w Polsce. Tym samym legnie w gruzach perspektywa stworzenia wielu tysięcy miejsc pracy wysokotechnologicznych, które pozwoliłyby zostać tysiącom Polaków w Polsce, bo mieliby tu pracę – wyjaśnia analityk Janusz Kowalski.

Jak zaznaczyli goście programu, luka prawna polega na tym, że samej koncesji nie można sprzedać, ale można sprzedać spółkę, która koncesję posiada.

Rozdanie  koncesji firmom, które nie mają kapitału i przez kilka lat nie rozpoczynają odwiertów, powoduje, że Polska traci azymut skuteczności. Tymczasem wszystko co jest pod polską ziemią należy do państwa polskiego, a nie do firm prywatnych, więc należało zabezpieczyć interesy obywateli tak, aby firmy nie oszukiwały państwa. Wszyscy podatnicy mogliby mieć wówczas korzyści z wydobycia gazu łupkowego.

Agnieszka Paprocka-Waszkiewicz

Aktualizacja 4 lutego 2014 (10:11)

NaszDziennik.pl