logo
logo
zdjęcie

Jan Krzysztof Ardanowski

Dach nie dla rolnika

Sobota, 11 kwietnia 2015 (10:40)

Sejm przyjął ustawę dotyczącą sprzedaży bezpośredniej. Dokument w założeniu ma umożliwić rolnikom sprzedawanie produktów żywnościowych wytworzonych z własnych surowców. Nie wymagałoby to rejestracji działalności gospodarczej. Jak zawsze w takiej sytuacji w założeniach wszystko pięknie…

Przyjęcie tej ustawy oceniam jako dalszą formę działań propagandowych. Podkomisja, która miała na celu wprowadzenie rzeczywistych ułatwień w sprzedaży bezpośredniej zarówno produktów roślinnych, jak i zwierzęcych stwierdziła, że nie potrzeba żadnej ustawy w Sejmie, a jedynie wystarczą dwa rozporządzenia ministra rolnictwa i ministra zdrowia. Rozporządzenia te zostały zablokowane w pracy rządowej i już się ich nie spodziewam.

W przypadku tej ustawy mamy do czynienia z taką grą. Projekt zgłoszony przez Platformę Obywatelską, która chce się wykazać przed wyborami, leżał przez wiele miesięcy w Senacie, a potem w Sejmie. Teraz góra urodziła mysz.

W pierwotnym założeniu, jeżeli obrót nie przekroczyłby 7 tys. zł, rolnicy nie płaciliby podatku ponad ten, który płacą. Twierdzenie, że rolnicy sprzedawaliby bez podatku, jest dla nich uwłaczające. Rolnicy płacą podatek, który biorąc pod uwagę niskie plony uzyskiwane na słabych glebach, jest często wyższy, niż byłaby to inna forma opodatkowania.

W międzyczasie pojawiła się propozycja ministerstwa rolnictwa uzgodniona z Ministerstwem Finansów, która ostatecznie przeszła. Mówi ona o tym, że rolnicy, którzy sprzedawaliby produkty, będą płacić 2-proc. podatek obrotowy. Czyli prowadzi się ewidencję i płaci się 2 proc. od wartości sprzedaży.

Niektórzy twierdzą, że to mało. Jednak gdyby się dokładnie temu przyjrzeć i poddać analizie, to okazuje się, że przy rentowności przedsiębiorstwa przetwórstwa rolno-spożywczego, która wynosi od 5 do 10 proc. dochodu z przetwórstwa, wprowadzenie 2-proc. podatku obrotowego od całości doprowadziłoby do tego, że faktyczny podatek od dochodu z przetwórstwa wynosiłby około 40 procent! Nigdzie w Polsce takiego podatku nie ma! Prościej rolnikom byłoby zarejestrować działalność gospodarczą i płacić podatek dochodowy! Jeżeli któryś z rolników wszedłby w ten system podatkowy, to będzie gorzko z tego powodu płakał i może zbankrutować.

Sprzedaż bezpośrednia w Polsce jest absolutnie niezbędna! Jestem przekonany, że w szczególności dla mniejszych gospodarstw należy doprowadzić do urynkowienia prywatnej produkcji i umożliwienie sprzedaży na rynku lokalnym. Nie dla pośredników, nie dla wielkich sieci handlowych, tylko w gospodarstwach i miejscach nadających się do handlu lokalnego.

W tej ustawie, którą Sejm przyjął, stwierdzono, że rolnik nie może sprzedawać na targowiskach, które mają zadaszenie… Nie może sprzedawać pod dachem? Czyli można na gazecie na ulicy, a nie może w miejscach, które są profesjonalnie przygotowane do całorocznej sprzedaży? To jest ograniczenie kuriozalne, które kpi ze zdrowego rozsądku.

Gdyby rząd chciał pomóc, to by wprowadził te dwa wspomniane rozporządzenia i sprawa stałaby się oczywista. Nie potrzebny byłby do tego nawet Sejm. A rząd nie chce, bo chodzi na pasku wielkiego przetwórstwa i wielkich zakładów, które są w zdecydowanej większości zagraniczne. 

Jan Krzysztof Ardanowski

Autor jest posłem PiS, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

NaszDziennik.pl