logo
logo
zdjęcie

Jan Krzysztof Ardanowski

Bydło powodem zmian klimatycznych?

Piątek, 9 października 2015 (20:26)

Możliwe, że do 2030 r. polscy rolnicy będą musieli wybić około 3 mln sztuk bydła i świń. I to zgodnie z prawem, bo Unia Europejska debatuje nad wprowadzeniem restrykcyjnej dyrektywy o Krajowych Pułapach Emisji dotyczącej m.in. emisji metanu i innych związków azotu.

Zaczynam się zastanawiać, czy Unią Europejską kierują sami idioci, bo wprowadzane przepisy mogą zniszczyć gospodarkę, i to nie tylko polską. Ustawa od zapachów, czyli tzw. odorowa, wielu gospodarstwom utrudniłaby produkcję rolniczą. Teraz okazuje się, że winne zmianom klimatu są krowy i świnie i wydzielany w trakcie procesu przemiany materii metan. No, ktoś ma z głową nie po kolei. Tego się nie da inaczej określić.

Okazuje się, że mityczna walka ze zmianami klimatycznymi, chociaż część krajów ma ją w nosie, a za przykład niech posłużą Chiny i Stany Zjednoczone, w Europie będzie postawiona tak ostro, że będzie trzeba redukować stada bydła. To jest coś głupiego i nawet nie zasługuje na komentarz.

Myślę, że władze polskie, chociaż wielokrotnie pokazywały absolutną uległość wobec Komisji Europejskiej, uległość, która była szkodliwa, bo nie uwzględniała polskiej racji stanu, w tym przypadku muszą ostro i zdecydowanie zaprotestować. Nie można zgodzić się na redukcję polskiego rolnictwa, bo ona i tak została już przeprowadzona w sposób radykalny. Przecież wchodząc do Unii Europejskiej, musieliśmy zmniejszyć wielkość sektora rolniczego. Teraz mamy dobić hodowlę bydła tylko dlatego, że komuś wydaje się, że krowie z pyska jedzie metanem?

Nie wiem, jak przeciwko takim głupotom urzędniczym rolnicy mają się przeciwstawić. Mają krowie założyć pochłaniacz na mordę? A może trzymać w pomieszczeniach, które będą wychwytywać metan? Ludzie starają się być mądrzejsi od przyrody. A przecież przyroda od tysiącleci sama wszystko regulowała.

Jeżeli takie dyrektywy zostaną wprowadzone na poziomie gospodarstwa to rolnik będzie bezradny. Jedyne co będzie mógł zrobić, to sprzedać lub wybić bydło. Kto będzie żywił świat? Kto pomoże coraz większej liczbie głodujących ludzi? Jakim typem produkcji będziemy chcieli zastąpić produkcję bydła mięsnego i mlecznego?

Cios, jaki dostali rolnicy hodujący bydło mleczne, związany z kwotami, karami, niską ceną, a także z suszą może być gwoździem do trumny. Jak jeszcze dojdzie do tego dyrektywa metanowa, to zaprzepaści wielką szansę dla Polski. Liczę na to, że produkcja bydła mięsnego rozwinie się w Polsce, bo na to jest zapotrzebowanie na świecie. Unia potrzebuje wołowiny i potrzebują je kraje leżące na innych kontynentach, głównie kraje muzułmańskie. To jest dla nas szansa! A my mamy sobie tę dyrektywą podciąć możliwości rozwoju? Ja się z takim myśleniem nie godzę.  

Jan Krzysztof Ardanowski

Autor jest posłem PiS, zastępcą przewodniczącego sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

NaszDziennik.pl