logo
logo
 

Filip Frąckowiak

Pułkownik Kukliński 2013

Środa, 13 lutego 2013 (02:04)

Minęło 9 lat od śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego – polskiego patrioty, pierwszego polskiego oficera w NATO. Przekazał Stanom Zjednoczonym tajne dokumenty, które pozwoliły zapobiec atakowi Związku Sowieckiego i Układu Warszawskiego na Zachód, co doprowadziłoby do III wojny światowej. Zmarł, ale dziś można już mówić, że jest bohaterem nie tylko polskich patriotów. Jest bohaterem całej Polski. Bo to między innymi polscy żołnierze, w liczbie ponad miliona stu tysięcy, mieli ruszyć na Zachód i niechybnie zginąć w natarciu, narażeni na nuklearne bombardowanie – zarówno to ofensywne, ze strony Układu Warszawskiego, jak i obronne. Polska byłaby trasą przemarszu dla około 3 milionów sowieckich żołnierzy, miejscem, w którym siły NATO próbowałyby zatrzymać tę wojenną machinę bronią jądrową. To, co miało się stać z Polską, najdobitniej nazwał, przemawiając na pogrzebie płk. Ryszarda Kuklińskiego, Lech Kaczyński, przyszły prezydent Polski: „Gdyby sowieckie imperium ruszyło na Europę – Polska przestałaby istnieć. I to jest miarą zasług pułkownika Kuklińskiego – jesteśmy”.

Jest bohaterem Stanów Zjednoczonych. Kolejni dyrektorzy CIA wydawali polecenia dotyczące Polaka. Jedno z nich mówiło, że należy zrobić wszystko, aby Kukliński przeżył. Nawet gdyby miało się to stać kosztem otrzymywanych informacji. Taką decyzję podjął David Forden, szef operacji prowadzonej przez pułkownika. Próbował go powstrzymywać przed podejmowaniem zbyt ryzykownych działań. „Ale ja nie zwalniałem tempa, bo to była moja operacja, a nie ich, oni dostarczali tylko środki techniczne – ludzi, łączność, pseudonim. O tym, co Amerykanie dostawali ode mnie, decydowałem sam” – mówił Ryszard Kukliński. Jest też bohaterem Europy, która była celem ataku Armii Czerwonej.

Był bohaterem, ale takiego miana prawdopodobnie się obawiał i go nie chciał. Wiedział, z czym wiąże się debata w Polsce na temat jego misji i dokonań. Wiedział o konflikcie między Polakami i że sąd nad nim jest sądem nad całą PRL, nad wszystkimi zbrodniami oraz niesprawiedliwościami tamtego państwa. Wiedział, ilu ma przeciwników. Ale tu można powołać się na to, co powiedział Wojciech Jaruzelski: „Jeżeli przywróci się cześć, honor i uniewinni Kuklińskiego, to znaczy, że to my nie mamy czci, honoru i że to my jesteśmy winni”. Dziś już wiadomo, że cześć i honor należą się właśnie jemu, a nie „im”, czyli utrwalaczom sowieckiej władzy w Polsce – wszystkim po kolei od 1944 aż do 1989 roku. Minęło 9 lat od śmierci Ryszarda Kuklińskiego, 16 lat od pełnej rehabilitacji i uniewinnienia go, a także 14 lat od wejścia Polski do NATO. Powstały pomniki Kuklińskiego i ulice nazwane jego imieniem. Powstają o nim filmy dokumentalne i sensacyjne, wydawnictwa naukowe i powieści. Ryszard Kukliński wreszcie staje się w powszechnej świadomości jednym z tych wielkich Polaków. Izba Pamięci Pułkownika Kuklińskiego, założona na warszawskim Starym Mieście przez jego przyjaciela i pełnomocnika prof. Józefa Szaniawskiego, tętni życiem. Przychodzi bardzo wielu ludzi, aby dowiedzieć się, co kierowało pułkownikiem, jak sprostał 12-letniej konspiracji pod presją kary śmierci i przeciwko czemu występował. Dlatego 16 lutego, upamiętniając 9. rocznicę śmierci płk. Ryszarda Kuklińskiego, w izbie jego pamięci odbędzie się spotkanie „Kukliński 2013”, na które serdecznie Państwa, Czytelników „Naszego Dziennika”, zapraszam. O tym, w jakich warunkach historycznych prowadził swoją misję płk Kukliński oraz jak postrzegana jest dziś jego postać, będą mówili goście, wśród których będzie dr Sławomir Cenckiewicz.

Filip Frąckowiak

Nasz Dziennik