logo
logo
zdjęcie

Jan Maria Jackowski

13 października

Sobota, 24 sierpnia 2013 (02:06)

Już wiadomo, że w Warszawie 13 października odbędzie się referendum w sprawie odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz. Pani prezydent boi się demokratycznej weryfikacji przez mieszkańców stolicy, bo najwyraźniej wie, jak jej rządy w Warszawie i rządy jej partii w kraju – za co również odpowiada, bo jest przecież wiceprzewodniczącą PO – są szkodliwe dla Polski i stolicy.

Widmo odwołania spowodowało, że „niemożliwe” staje się możliwe. Nagle miasto wycofuje się z części podwyżek, otwiera przed terminem zamknięte stacje linii metra, a Hanna Gronkiewicz-Waltz nabrała chęci, by być bliżej mieszkańców. Są to typowe socjotechniczne sztuczki pachnące obłudą, na które nie dają się nabrać nawet zwolennicy PO. Każdy, kto obserwował akcję zbierania podpisów, mógł zobaczyć, jak warszawiacy chętnie opowiadali się za możliwością odwołania prezydent miasta, choć Hanna Gronkiewicz-Waltz próbuje przedstawiać swoją prezydenturę jako pasmo sukcesów i synonim rozwoju.

Jest to tragikomiczne na tle drakońskich podwyżek, nieprzejezdnego miasta, ciągnących się inwestycji, zatopionych tuneli i ciągłych kompromitacji, jak z przetargiem dotyczącym śmieci. Za jej rządów nastąpił rekordowy, 35-procentowy wzrost zatrudnienia wśród urzędników miejskich (jest już 7680 etatów), o blisko 2 tysiące więcej niż w czasach jej poprzedników, i w Warszawie jest najdroższa w przeliczeniu na jednego mieszkańca administracja samorządowa w kraju.

W czasie rządów HGW i PO w Warszawie prawie wszystko zdrożało: bilety komunikacji miejskiej – o 83 proc. (według najnowszych pomysłów dobowy bilet w Warszawie ma kosztować więcej niż taki sam bilet w Berlinie), metr sześcienny wody – o 110 proc., ścieki – o 162 proc., podatek od nieruchomości – o 46 proc., czynsze – o 165 proc., przedszkola – o 174 procent.

Podwyżki opłaty za wieczyste użytkowanie gruntu sięgają nawet 1500-2000 procent! Wbrew temu, co mówi HGW, nie dotrzymała obietnic: nie została zbudowana sieć obwodnic Warszawy i nie dokonano modernizacji dróg wylotowych w kierunku Gdańska, Białegostoku, Siedlec, Lublina, Krakowa i Poznania. II linia metra miała być gotowa już na Euro 2012, tymczasem budowa jest w powijakach, a nieudolność w planowaniu inwestycji ciągle doprowadza do blokowania miasta. W czasie budowy metra przy Wiśle nastąpiła kompromitacja administracji HGW: brak odpowiednich planów doprowadził do zalania tunelu Wisło-strady, a kiedy drążono metro w centrum, zawaliła się ulica…

Hanna Gronkiewicz-Waltz twierdzi, że jej prezydentura to rozwój. Jednak inwestycje są nieterminowe, cząstkowe i drogie ponad miarę: oczyszczalnia Czajka – przekroczenie kosztów o 200 mln zł; Centrum Nauki Kopernik – o 160 mln, most Północny o 100 milionów. O wielu inwestycjach pani prezydent już nawet nie wspominam, choćby o zabudowie placu Defilad, Muzeum Sztuki, Parku Technologicznym, budowie stadionu Polonii. Przykładem hipokryzji jest sprawa placu Defilad. W 2009 roku władze miasta siłą usunęły z niego kupców, tłumacząc to koniecznością inwestycji, ale żadnych inwestycji nie umiały w tym miejscu zrealizować.

13 października 2013 roku warszawiacy zadecydują, czy odwołają nieudolną prezydent z PO. Wynik referendum będzie przesądzony, jeśli będzie odpowiednio wysoka frekwencja i do urn pójdzie 393 tys. uprawnionych. 13 października 1770 roku konfederaci barscy ogłosili akt detronizacji króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, w którym napisano jakże aktualne słowa: „Wzywamy was, współbracia i przezacni obywatele… złóżcie tę szkodliwą dotąd z nieprzewidzianych pobudek bezczynność waszą (…)”.

Jan Maria Jackowski

Aktualizacja 24 sierpnia 2013 (07:30)

Nasz Dziennik