W studenckich czasach, na początku lat 90., brałem udział w konferencji poświęconej historii ruchu związkowego w Polsce. Iprzy okazji panelowej dyskusji poruszono też oczywiście temat „Solidarności”, stanu wojennego, działalności podziemnej związku. Paneliści nawiązali też do postaci ks. Jerzego Popiełuszki, do roli, jaką odegrał w latach 80. Iwśród wielu głosów panowało przekonanie, że kapelan „Solidarności” byłby na pewno dumny z pokojowego zwycięstwa nad komunistami. Padały też nieodosobnione głosy, że na szczęście teraz, w wolnej Polsce, nauczanie, przekaz ks. Popiełuszki mają tylko walor historyczny, bo zmieniły się warunki społeczne, polityczne, zmienia się gospodarka. Wszystko idzie ku dobremu, mamy wolność.
Od tamtej konferencji mija ponad 20 lat i z tej perspektywy doskonale widać, jak wszyscy – i prelegenci, i słuchacze – byliśmy naiwni, wierząc w to, że obalenie komunizmu zapoczątkowało proces budowy nowoczesnej, silnej, sprawiedliwej Ojczyzny, której władze i obywatele będą się kierować w swoich działaniach katolickim systemem wartości. Liczyliśmy, że „początkowe trudności”, jakie przeżywa Polska, to tylko krótkotrwałe koszty wychodzenia z komunizmu. Rzeczywistość okazała się bardziej brutalna.
Nikt nie może zakwestionować pozytywnych zmian, jakie zaszły w ostatnich 25 latach, ale nie można zapominać o kosztach transformacji, jakie poniosły miliony Polaków. Błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko często mówił w czasach komunizmu o deptaniu godności ludzkiej, godności pracowników, bronił rodziny, Kościoła, wolności. I niestety dzisiaj też wokół nas jest wiele przykładów takich szkodliwych dla Narodu działań, o których ten święty kapłan mówił. Nie mają one co prawda tak powszechnego charakteru jak w epoce PRL, ale przecież do nich nierzadko dochodzi. Wyzysk, zmuszanie ludzi przez wiele lat do ciężkiej pracy – także w niedziele – za najniższe wynagrodzenie, często na podstawie „umów śmieciowych”; łamanie praw pracowniczych i związkowych; celowe wywoływanie sporów i konfliktów społecznych przez rządzących, rozbijanie więzi społecznych; manipulowanie ludźmi przez media; niszczenie małżeństwa i rodziny (głównie przez relatywizm moralny eksponowanie szkodliwych ideologii), propagowanie aborcji i eutanazji; dyskryminowanie osób wierzących i brutalne ataki na Kościół – to wszystko odbywa się w wolnej Polsce. Co więcej, są okresy, że te procesy się wręcz nasilają, co widzimy choćby i teraz.
To smutne, że gdy obecnie czyta się kazania bł. ks. Jerzego Popiełuszki, to od razu narzuca się spostrzeżenie, że jego słowa tak bardzo pasują w wielu fragmentach do czasów teraźniejszych. Można by je żywcem przepisywać do współczesnych kazań i nic by nie straciły ze swojej aktualności. Z czego to wynika? Ktoś powie, że po prostu natura ludzka jest bardzo ułomna i w gruncie rzeczy niezmienna, że w każdej historycznej epoce mamy przykłady łamania praw Bożych i naturalnych, różny może być tylko zasięg takich działań i stosowane metody. W takich wytłumaczeniach jest pewnie sporo racji, ale w przypadku wikarego z warszawskiej parafii św. Stanisława Kostki rzecz wygląda dużo prościej.
Nauczanie bł. ks. Jerzego Popiełuszki jest wciąż aktualne, bo opierało się zawsze na wskazaniach Jezusa Chrystusa, na tym, co głosił Kościół katolicki. Ten bohaterski kapłan nie snuł własnych teorii teologicznych, filozoficznych czy psychologicznych, nie naginał Ewangelii do „czasów współczesnych”. On „tylko” odnosił aktualną sytuację do przesłania Chrystusa. A ponieważ ówczesna władza budowała w Polsce ateistyczny, a przez to i antyludzki porządek, ks. Jerzy nie mógł milczeć. Stał się wrogiem władzy, choć nie wzywał do udziału w demonstracjach, do bicia się z milicją i ZOMO. Ale miał ogromną siłę moralną, a to było dla komunistów o wiele bardziej niebezpieczne, bo odbierał im władzę nad ludźmi.
Teraz niestety też podejmowane są próby dokonania „rewolucji społecznej”, która odrzuci chrześcijańskie wartości, na których zbudowana jest nasza cywilizacja, relacje międzyludzkie. Nikt Polaków o zdanie nie pyta, bo wąska grupa decydentów wie lepiej, co jest nam do szczęścia potrzebne i znowu jesteśmy „uszczęśliwiani na siłę”. I mamy milczeć, pokornie przyjmować to, co elity nam wtłaczają do głów przede wszystkim przez media, i to realizować. Jak ktoś się sprzeciwi, to grożą mu różne szykany, a nawet procesy karne. Wolność słowa, jednostki, godność ludzka nie mają tu znaczenia. Czy dziełem przypadku jest to, że teraz wielu ideologów albo apologetów „nowego świata” bez Boga i chrześcijańskiej moralności w przeszłości oddało spore usługi ideologii komunistycznej? Na pewno nie.
Dlatego dzisiaj tak bardzo potrzebujemy odwagi, by wzorem bł. ks. Jerzego Popiełuszki nie zawahać się stanąć po stronie Prawdy. Potrzebujemy też kapłanów, dla których najważniejsze będzie głoszenie Ewangelii, a nie przypodobanie się mediom, politykom i innym wpływowym środowiskom. Tylko ta pierwsza droga jest właściwa.

