logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Kneblowanie niezależnych mediów

Czwartek, 11 października 2012 (06:06)

Z Maciejem Iłowieckim, dziennikarzem, publicystą, byłym wiceprzewodniczącym Rady Etyki Mediów, rozmawia Bogusław Rąpała

Nowelizacja Prawa telekomunikacyjnego zakłada podniesienie opłaty za użytkowanie częstotliwości w paśmie UKF do 300 mln zł rocznie. Przyjęcie jej będzie oznaczało bankructwo dla niemal wszystkich stacji nadających w tym paśmie, a przede wszystkim dla Radia Maryja, które jest nadawcą społecznym. Czym można wytłumaczyć to posunięcie koalicji PO - PSL?

- Uważam, że jest to absurdalny pomysł. Co więcej, takie uderzenie w niezależne stacje śmiało można nazwać skandalem. Podobne próby były podejmowane już wcześniej. To typowa działalność mająca na celu zdławienie niewygodnych dla rządu rozgłośni. 300 mln zł to ogromna kwota i - jak się wydaje - niemożliwa do zapłacenia. Radio nie zarabia tyle, co prywatne telewizje. A tym bardziej radio, które ma status społeczny, gdzie nie nadaje się reklam. Dlatego nie ulega wątpliwości, że chodzi o zamknięcie ust niewygodnym rozgłośniom.

Skąd bierze się taka determinacja obozu rządzącego w utrudnianiu życia tym stacjom i ich słuchaczom?

- Planowane podwyżki mogą doprowadzić do zamilknięcia niektórych stacji. Widać więc wyraźnie, że celem rządzących jest odebranie prawa głosu w mediach opozycji. Mam jednak poczucie, że w kręgach posłów reprezentujących rządową koalicję pojawia się coraz większy niepokój. Świadczy o tym chociażby postępowanie Waldemara Pawlaka. Czuję to również przy okazji moich kontaktów z przedstawicielami sfery rządowej, którzy - choć nie mówią tego głośno - mają dosyć. Oni zaczynają dostrzegać, że postępowanie premiera już im szkodzi, a kiedyś z pewnością zaszkodzi im jeszcze bardziej. Ludzie widzą, że dzieje się coś niepokojącego. Mam nadzieję, że teraz się ockną i zaczną głosować inaczej niż do tej pory.

Co dziwne, nikt nie informował zainteresowanych rozgłośni o podwyższeniu opłaty. Dowiedziały się o niej m.in. właśnie za pośrednictwem Radia Maryja i posłów opozycji.

- Ten sposób działania obecnych władz wykonawczych i rządu Donalda Tuska wcale mnie nie dziwi. I według mnie, również to składa się na wzrastającą wśród Polaków niechęć do władzy i jej metod. I chyba już niedługo obróci się przeciwko niej. Według noweli ustawy wzrosnąć ma również maksymalna opłata za częstotliwości dla sieci telewizji cyfrowej naziemnej, która zajmuje cały multipleks. Jakie to może mieć skutki?

- W ogóle uważam to za bardzo złą sytuację, kiedy na media nakłada się tak ogromne podwyżki. Może to prowadzić do zdławienia konkurencji, a z pewnością uderzy w te stacje, które przekazują informacje niezgodne z oczekiwaniami władzy wykonawczej. A więc również w tym przypadku chodzi o zamknięcie ust opozycji. Trzeba przy tym także pamiętać, że tego rodzaju uderzenie w media zawsze jest niekorzystne dla całości działania państwa i społeczeństwa, ponieważ powinnością mediów jest obrona demokracji, patrzenie władzy na ręce, pilnowanie, aby nie pojawiały się różnego rodzaju nadużycia, ochrona słabszych i tych, którym w naszym państwie żyje się gorzej. Telewizja Trwam jest ostoją dla ludzi najbardziej zaniedbanych przez ten rząd, stanowiących obiekt kpin i drwin w innych mediach.

Możemy się oczywiście spierać, czy media wypełniają swoje powinności lepiej czy gorzej, ale jest to odrębna kwestia. One muszą się czuć swobodne. Dziennikarze nie mogą się bać, że jeżeli narażą się władzy, to spotkają ich z tego powodu przykre konsekwencje i zostaną pozbawieni pełnej wolności.

A zatem wszelkie uderzenia w media to jednocześnie uderzenie w państwo, społeczeństwo i wolność. Przy czym w tym ostatnim przypadku nie chodzi tylko o wolność słowa, bo teoretycznie każdy może powiedzieć i napisać, co chce. To musi być wolność połączona z odpowiedzialnością.

Czy te podwyżki wpisują się, według Pana, w działanie KRRiT, która odmówiła Telewizji Trwam prawa na nadawanie na cyfrowym multipleksie?

- Myślę, że tak. Chciałbym jednak wierzyć, że są to już ostatnie drgawki tej koalicji w tej sprawie.

Przeciw drakońskiej podwyżce opłat zawartej w Prawie telekomunikacyjnym protestują zarówno media, jak i posłowie opozycji. Uda się ją powstrzymać?

- Mam nadzieję, że ta nowelizacja jednak nie przejdzie, mimo że koalicja rządowa ma w Sejmie większość. Sami posłowie reprezentujący władzę wykonawczą zorientują się bowiem, że może się to obrócić przeciwko nim w sytuacji, gdy za jakiś czas zacznie rządzić ktoś inny i będzie stosował podobne metody.

Dziękuję za rozmowę.

Bogusław Rąpała

Nasz Dziennik