logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Nie zdradzić racji stanu

Sobota, 31 października 2015 (01:15)

Z ks. prof. Tadeuszem Guzem, kierownikiem Katedry Filozofii Prawa KUL, rozmawia Beata Falkowska

Zwycięstwo wyborcze Prawa i Sprawiedliwości, a wcześ- niej Dr. Andrzeja Dudy, przypada na trudny okres dla Polski i Europy. Mamy napiętą sytuację na Wschodzie, kryzys migracyjny, 8 lat rządów koalicji PO – PSL zdewastowało w znacznym stopniu polskie ustawodawstwo w sferze obyczajowej. Jakie wskazówki na te czasy dają nam, obywatelom i rządzącym, wiara i rozum?

– Całe nasze życie narodowe i społeczne Narodu o ponadtysiącletniej tradycji egzystencji i kultury państwowości, a także Narodu, który jest podmiotem i tworzy wspaniałą cząstkę Kościoła Chrystusowego w sensie powszechnym, to wszystko sprawia, że ma rację Konstytucja Rzeczypospolitej, iż to Naród Polski jest prawdziwym suwerenem polskiej państwowości. To oznacza już z pozycji rozumu, że człowiek posiada swoje określone i misternie stworzone przez Boga-Kreatora życie, zawierzone mu w czasoprzestrzeni kosmosu. W związku z tym człowiek otrzymuje od Boga olbrzymi mandat zaufania w sensie swojej podmiotowości, suwerenności, wolności w pewnym obszarze do określania kształtu swojej egzystencji, tworzenia państwa, edukacji, gospodarki, sztuki, budowania wspólnot z narodami sąsiednimi. Jeżeli tak ustawiamy ten akt wyborów, który się dokonał, powinniśmy go zrozumieć zarówno w sensie ludzkiego rozumu, jak i naszej katolickiej wiary.

Często jednak ten aspekt wiary jest pomijany i nie dostrzega się, że w historii obecny jest Pan Bóg.

– Jako Polacy XXI wieku mamy olbrzymie problemy zarówno w poruszaniu się w sferze rozumu, jak i wiary oraz w sferze wzajemnego przenikania się tych porządków, tego ładu racjonalno-eklezjalnego, ładu naszej wspólnoty z Bogiem. Chodzi o to, by zrozumieć głębię tego ogromnego kontekstu w dziejach polskiej państwowości i Polski jako Ojczyzny szeroko pojętej. Bo ten akt wyborów mówi nam tylko o tym, że Narodowi Polskiemu Bóg zawierza pewne przestrzenie władzy, czyli pewne przestrzenie praw i obowiązków, które Naród powinien z pełną świadomością i wolnością – w sensie natury i łaski – podjąć, żeby tworzyć taki kształt społeczeństwa, małżeństw i rodzin jako podstawowych wspólnot w bytowości państwa, który jest zgodny z Bożym zamysłem. Już starożytni myśliciele greccy i rzymscy, Arystoteles czy Cyceron, wskazywali, że władza, którą człowiek posiada, ma ostateczną rację w Bogu. Naród Polski skupił się na wielkiej modlitwie przed tym aktem obywatelskim, który dokonał się 25 października. Wsparty łaską Boga Naród mógł dokonać wyboru swoich reprezentantów w osobach posłów i senatorów, których uznał w swoim sumieniu za najlepszych.

Wielu Polakom zabrakło podczas wieczoru wyborczego słów podziękowania Narodowi za ten wybór, a Kościołowi za modlitwę. Przedstawiciele PiS dziękowali sobie nawzajem.

– To jest właśnie kwestia wielkiej kultury politycznej, która polega na tym, aby rozumieć nasz porządek konstytucyjny, a on jasno określa, że tym, kto sprawuje władzę, jest Naród, natomiast konkretyzacja suwerena w postaci jego reprezentantów dokonuje się w aktach wyborów prezydenckich, do Sejmu i Senatu. Warto przywołać tę głębię kultury politycznej, która to wydobywa. Politycy są reprezentantami Narodu i tylko wtedy mogą rządzić właściwie, jeśli zawsze będą o tym pamiętać. Naród powierzył im olbrzymi mandat zaufania i dlatego najważniejszym celem rządu RP i polskiego prawodawcy w postaci Sejmu, Senatu, Prezydenta jest dbać w każdym akcie działania politycznego o polską rację stanu, a ją musi stanowić jej podmiot, czyli naczelna racja Narodu Polskiego. Sądzę, że podziękowanie Bogu, Kościołowi i Narodowi nadejdzie w swoim czasie.

Jak rządzący politycy, repre- zentanci Narodu, mają odczytywać wolę Suwerena i przekładać ją na konkretne akty legislacyjne?

– To, o co w pierwszym rzędzie muszą zadbać, to o samą bytowość człowieka jako człowieka, o każde małżeństwo, o każdą rodzinę, bo to są naturalne fundamenty państwa. Dlatego też wydaje mi się, że w tej chwili olbrzymim zadaniem, które stoi przed polskim rządem, Sejmem, Senatem, jest odzyskanie tej pozycji człowieka, małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny, dodając w sensie eklezjalnym jako związku sakramentalnego, a także rodziny, ponieważ te bytowości przez oddziaływania różnych ideologii zostały bardzo mocno zachwiane w swojej egzystencji. To olbrzymia praca, która czeka na nowy rząd i parlament, bo bez tego odzyskania chrześcijańskiej koncepcji człowieka jako podmiotu, osoby i jego podstawowych wspólnot – małżeństwa i rodziny, nie powiedzie się program odbudowy polskiej państwowości, ponieważ fundamentalną i konieczną komórką naszego państwa jest stabilna rodzina. Warto złożyć gratulacje PiS i Zjednoczonej Prawicy, i to gratulacje przede wszystkim z racji na wielki mandat zaufania, którym obdarza tę partię Naród Polski jako Suweren, oraz za dobro ich aktywności politycznej. Ten olbrzymi mandat zaufania jest sukcesem, ale czy te rządy będą sukcesem i w jakim sensie, to dopiero okaże się poprzez podejmowanie politycznych i prawodawczych aktów. Serce problematyki polskiej racji stanu tkwi w tym, czy PiS uda się przywrócenie wszystkim Polakom, małżeństwom, rodzinom ich właściwej pozycji w państwie.

Obietnica 500 zł na dziecko to krok w dobrym kierunku?

– To dobry sygnał, ale tylko sygnał, bowiem rząd, który się ukonstytuuje, powinien bardzo mocny akcent postawić na systemową odbudowę człowieka i rodziny w państwie w sensie duchowym, materialnym i każdym innym.

O ile gros osób po prawej stronie sceny politycznej rozumie wagę instytucji małżeństwa i rodziny, o tyle postulat pełnej ochrony życia jest postrzegany jako konfesyjny, wręcz sekciarski, sprzeczny z postulatami pragmatycznie pojmowanego rozumu, które- go racją jest skuteczność, w tym przypadku w procesie zdobywania władzy.

– To nauki medyczne wypracowały nam bardzo precyzyjny dostęp do poznania człowieka od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. Mamy w nauce światowej bardzo precyzyjną wiedzę, że człowiek w łonie matki nie rozwija się, by stać się człowiekiem, ale rozwija się od momentu poczęcia jako człowiek. Ochrona zatem człowieka od momentu poczęcia jest najpierw sprawą prawego i sprawiedliwego rozumu, a następnie sprawą wiary jako łaski Boga. Uważam, że jednym z pierwszych celów nowo ukonstytuowanego Sejmu, Senatu, a także Prezydenta RP powinno być to, żeby w Polsce w majestacie prawa stanowionego RP nie dokonano ani jednego aktu zbrodni dzieciobójstwa przeciwko dziecku poczętemu, a nienarodzonemu, co niestety dokonuje się w setkach przypadków. To będzie bardzo fundamentalna kwestia, bo jest to jedna z najbardziej dramatycznych sprzeczności w naszym prawodawstwie, która powinna być natychmiast wyeliminowana, w przeciwnym razie opcja prawicowa będzie też niewiarygodna.

Jakie są skutki ustawodawstwa dopuszczającego aborcję w porządku doczesnym i duchowym.

– Dopuszczenie aborcji w niektórych przypadkach w prawodawstwie RP oznacza w sensie duchowego rozumienia prawa, że dochodzi do zdrady polskiej racji stanu, i to w najgłębszej istocie. Powiedzieliśmy, że to Naród jest Suwerenem, zatem zgoda polskiego prawodawcy na uśmiercenie choćby jednego dziecka w łonie matki oznacza zasadniczą zdradę polskiej racji stanu. To jest zabijanie Suwerena, uderzenie w Naród. A przecież Naród jest twórcą państwa, nie odwrotnie. Dlatego uważam, że ta ustawa powinna być jedną z naczelnych i najszybciej znowelizowanych, czyli definitywny zakaz aborcji w polskim prawodawstwie, jeżeli nowy prawodawca chce przed Narodem udowodnić swą prawość i praworządność. Każdy reprezentant Narodu w pierwszej kolejności musi zadbać o każdego człowieka, bez względu na to, czy jest on młody czy sędziwy, chory czy zdrowy, zadaniem rządu i prawodawcy polskiego jest zatroszczyć się o każde życie. Jeżeli natomiast prawodawca będzie paktować ze złem, czyli będzie tolerował, że w majestacie polskiego prawa dokonują się zabójstwa dzieci poczętych, będzie to zasadnicza zdrada polskiej racji stanu, Narodu i oczywiście zdrada porządku prawno-moralnego w państwie.

Państwo prawa przestrzega zatem katalogu praw naturalnych?

– Pan Bóg wpisał w każde ludzkie serce prawo naturalne i każdy człowiek, bez względu na wyznanie, narodowość czy kulturę, poczynający się i rodzący się jako osoba otrzymuje od Boga nieśmiertelną duszę i otrzymuje najwyższe imperatywy prawa naturalnego, jak choćby „czyń dobro, a unikaj zła”, i wszystkie normy Dekalogu, które pozwalają człowiekowi w sposób najdoskonalszy budować jego bytowość. I na tym polega ta polska racja stanu w sensie polskiego prawa, aby bazowało ono na obiektywnych, niezmiennych i absolutnie wiążących każdego Polaka jako człowieka zasadach prawa naturalnego, którego sercem jest Dekalog.

Samo pojęcie państwa prawa nie wystarczy. Trzeba ostrożnie i uważnie posługiwać się tym pojęciem. Największe systemy totalitarne także tworzyły systemy prawne i miały ambicje, by być państwami prawa, ale obiektywnie nimi nie były.

Obiektywnie, czyli?

– W sensie prawno-moralnym, czyli ponadustawowych norm i imperatywów prawa naturalnego, które nie jest dziełem człowieka, ale Boga Objawionego jako Stwórcy. W tym kierunku powinna iść odnowa prawa i moralności w Polsce, aby jednoznacznie wszystkie akty stanowienia prawa i orzecznictwa z jednej strony wspierały się na literze i duchu prawa stanowionego, ale by były także zakorzenione w strukturach prawa naturalnego.

To również droga do pomyślności w sferze doczesnej? Tak jak wielu ludziom, tak i zapewne rządzącym afirmacja ochrony najsłabszych, w tym dzieci poczętych, kojarzy się raczej z naiwnością niż drogą do pomyślności.

– Dobrobyt ziemski każdego człowieka, Narodu i społeczeństwa jest możliwy do osiągnięcia na ładzie prawno-moralnym, na prawie, ale na prawym prawie, czyli zobowiązanym względem obiektywnego i istniejącego w człowieku porządku prawno-moralnego. Normy prawa naturalnego wpisane w ludzki rozum przez Boga zostały nam podarowane dla najdoskonalszego ukształtowania naszego bytu ludzkiego w szerokim tego słowa znaczeniu, w sensie wychowania, edukacji, gospodarki, tworzenia sztuki, kultury. Tylko wtedy powstaje dobrobyt w państwie, kiedy jego obywatele bazują na od Boga podarowanym porządku prawno-moralnym w sensie prawa naturalnego. Bez respektowania Dekalogu nie ma dobrobytu.

Wspomnieliśmy, że małżeń- stwo, rodzina cieszą się nadal w naszej Ojczyźnie dużym szacunkiem, szczególnie w porównaniu z Europą Zachodnią. Jak rozpoznaje Ksiądz Profesor powołanie naszego Narodu na te konkretne czasy?

– Jestem przekonany, że w tych dniach nasz Naród Polski w przedstawicielach Episkopatu Polski i ich stanowisku w kwestii sakramentalnego, nierozerwalnego związku małżeńskiego jednego mężczyzny z jedną kobietą i w kwestii rodziny chrześcijańskiej, jej genezy, natury, zadań, misji w Narodzie i świecie, zdecydował o wielkim „tak” dla rodziny na sesji zwyczajnej Synodu Biskupów poświęconego rodzinie. To owoc wspaniałej kultury polskiej, katolickiej, pielęgnującej tradycję sakramentu małżeństwa i nabudowanej na niej rodziny. Naród Polski powinien być dumny ze swoich przedstawicieli w Episkopacie, poprzez których spełnił swoją misję w tych dniach, w sensie powszechnym, nie tylko eklezjalnym. To jest konkretny wkład w umacnianie, stabilizowanie i w sensie religijnym uświęcanie dzisiaj rodziny i ludzkości. Bez żadnej przesady możemy to powiedzieć. W związku z tym do jednych z ważniejszych zadań nowych władz będzie należeć umacnianie, stabilizowanie, wspieranie i ratowanie rodziny polskiej przed wszelkiego rodzaju biedą duchową i materialną.

W polskich sądach toczą się sprawy o odbieranie biednym rodzicom dzieci. Hańba?

– To bardzo, a bardzo niepokojący proces. Państwo zamiast wspierać te rodziny, które z racji na biedę nie są w stanie zabezpieczyć codziennej bytowości dzieci, zamiast wspierać je odpowiednimi metodami, umacniać ich więzi, niszczy rodzinę, odbierając dzieci, przekazuje je rodzinom zastępczym czy domom dziecka. Przecież to jedna z form niszczenia rodziny polskiej. Państwo polskie musi być Państwem, które bazuje na zasadzie solidarności, w Polsce ukształtowanej, a do katalogu zasad nauczania społecznego wprowadzonej przez św. Jana Pawła II. Nie można budować odpowiedzialnej polityki bez respektu względem zasady solidarności, która mówi nam, że obowiązkiem każdego człowieka i państwa jest pomoc każdemu człowiekowi i społeczności, która sama sobie nie radzi.

Zarówno w obszarze troski o najsłabszych, jak i w innych przestrzeniach otwiera się pole do współpracy nowych władz i Kościoła w Polsce. Jak powinny kształtować się relacje wybranego głosami wielu katolików rządu i Episkopatu?

– Należy, po pierwsze, zauważyć, że Kościół jest starszy niż Państwo polskie, istnieje ponad 2 tys. lat, i po drugie, istnieje nieprzerwanie na ziemi polskiej od ponad tysiąca lat, czego nie można powiedzieć o instytucji Państwa polskiego, które niestety znikało z mapy Europy i świata. Nie tak dawno postawiłem w Skoczowie tezę, że najwyższą racją RP jest racja Kościoła Chrystusowego na ziemi polskiej. Wprawdzie Państwo ma zagwarantować, zabezpieczyć, rozwijać wymiar doczesny bytowości Polaków, a Kościół troszczy się o wymiar zbawienia, doprowadzenia ich do wieczności w porządku łaski, co Państwo czyni w porządku natury, ale w sensie najgłębszych fundamentów państwowości w Polsce i eklezjalności, tym fundamentem jest Bóg w Trójcy Świętej Jedyny. Ciekawe, że już w starożytnej Grecji rozumiano, że należy stworzyć w państwie taki porządek, żeby obywatele mogli dotrzeć do doskonałości, czyli do Absolutu jakoś tam pojętego. My, Polacy, także jako politycy, wiemy doskonale, że tym największym celem, do którego dążymy na różnych drogach, jest Bóg objawiony. Inaczej realizuje się to oczywiście w strukturze Państwa, inaczej w strukturze Kościoła, ale Państwo w porządku natury i Kościół w porządku łaski prowadzą człowieka do spotkania z Bogiem. A to oznacza, że między rządem i polskim Prawodawcą a Episkopatem Polski jako reprezentantem Narodu katolickiego i struktury Kościoła katolickiego na ziemi polskiej chodziłoby o najściślejszą współpracę. Żywię głębokie przekonanie, że w mądrości Pasterzy i nowego rzędu, Sejmu, Senatu, na czele z Prezydentem Dr. Andrzejem Dudą, dojdzie do zacieśnienia tych więzów, co przyniesie bardzo bogaty i oczekiwany przez cały Naród Polski owoc. A tym najpiękniejszym owocem jest osobista i w pewnym sensie narodowa i społeczna doskonałość, a w języku wiary świętość.

PiS będzie rządziło niepo- dzielnie. Przed czym ostrzegłby Ksiądz Profesor ugrupo- wanie, które skupia pełnię władzy?

– Chciałbym ostrzec tych nowych polityków polskich m.in. przed dramatem Konrada Adenauera, który zwyciężył w wyborach po drugiej wojnie światowej jednym głosem, kiedy polityka Niemiec Zachodnich dążyła do tego, żeby zrzucić jarzmo ideologii III Rzeszy Niemieckiej i odnowić struktury państwa. Na czym polegała istota dramatu Adenauera? Mianowicie na tym, że wprawdzie Adenauer i chrześcijańska demokracja przejęły rządy, ale współfinansowały rozwój Szkoły Frankfurckiej i działalność Szkoły Frankfurckiej, która pod rzekomym pozorem denazyfikacji Niemiec Zachodnich dążyła jednak do ideologicznego zniewolenia, czyli neokomunizacji Niemiec Zachodnich, co stało się czymś konkretnym w okresie tzw. rewolucji studenckiej, która nie była żadną studencką, lecz rewolucją nowej lewicy.

Jak możemy sprecyzować tego typu groźbę, odnosząc ją do polskich realiów?

– Największą groźbą są oczywiście ideologie neomarksistowskiego genderyzmu. Nowy rząd musi oczyścić szkołę polską, uniwersytet polski i wszystkie instytucje edukacyjne i wychowawcze z deformacji ideologicznych, czy to jest kwestia neomarksistowskiego genderyzmu, czy różnych deformacji moralnych, jak liberalizm, libertynizm, relatywizm czy niszczenie godności Narodu, jego historii, czy też zafałszowywania dokonań polskiego Narodu, poniżanie polskości w niektórych mediach. Należy także powstrzymać falę bluźnierstw czy niszczenia naszej wiary katolickiej i symboli religijnych. To wszystko trzeba po prostu uporządkować w sensie prawno-moralnym. Nowy rząd musi zadbać o to, żeby w najważniejszych instytucjach Państwa nie dochodziło do ideologicznych deformacji, czego Konrad Adenauer nie uniknął dla Niemiec, kiedy za pieniądze niemieckie także niszczono Naród, bytowość zachodnich Niemiec, co doprowadziło w RFN do seksualnej, globalnej rewolucji genderowej.

Rządy w Polsce się zmieniają, a uniwersytety jak były, tak są opanowane przez marksistów i ich następców, nierzadko brylujących w różnego rodzaju doradczych przyrządowych gremiach.

– Nowy rząd i nowy parlament polski stanie przed olbrzymim procesem konieczności deideologizacji polskości. I to nie tylko chodzi o dekomunizację, ale już w międzyczasie jesteśmy konfrontowani z ideologią, czyli neomarksizmem globalnym. I jesteśmy ideologizowani także różnymi nurtami liberalizmu i libertynizmu, różnymi nurtami relatywizmu i sceptycyzmu czy scjentyzmu. Chodzi o to, żeby w trosce polityki polskiej o ducha Polaków kształcić tego ducha na fundamencie prawdy i ze względu na nią. To jest najskuteczniejszym środkiem do koniecznego procesu deideologizacji Polski. Ja już nie mówię o dekomunizacji, bo dekomunizacja jest tylko fragmentem tego procesu.

Deideologizacja w ujęciu zarysowanym przez Księdza Profesora wymaga odwagi i konsekwencji.

– Ale to rząd jest organem decyzyjnym. W momencie, kiedy polityk decyduje się na przejęcie władzy w sensie reprezentowania narodu, to wtedy musi mieć też odwagę i męstwo do tego, żeby działać zgodnie z racją stanu każdego człowieka, każdej grupy społecznej. A racja człowieka czasem wymaga, żeby bronić człowieka wbrew jemu samemu.

Mainstream podniesie jak zawsze zarzut dzielenia społeczeństwa. Jak nie dać zainfekować się takiej argumentacji?

– Pani Redaktor, prawda nigdy nie dzieli. Prawda zawsze jednoczy każdy rozum. I z sobą samym w danym człowieku mającym ją, jak też i prawda zawsze jest tym w sensie rozumu najmocniejszym pomostem pomiędzy człowiekiem a człowiekiem. Kiedy ktoś powie, że prawda dzieli? Tylko wtedy, kiedy jest zakłamanym rozumem. Znaczy, kiedy jego rozum albo częściowo, albo całkowicie uległ deformacji ideologicznej, polegającej na zakłamaniu siebie i własnego intelektu, czyli do włączenia kłamstwa i fałszu jako elementów konstytuujących życie racjonalne, czyli rozumowe człowieka. A zatem tylko prawda jednoczy człowieka z człowiekiem, czy naród z narodem w sensie płaszczyzny rozumowej. Zatem tezy o tym, że człowiek zobowiązany względem prawdy dzieli Polaków czy Europejczyków, czy rodzinę ludzką, zawsze pochodzą z jakiegoś zaułka zdeformowanego intelektu, czyli zakłamanego intelektu. To właśnie na gruncie kłamstwa deformującego rzeczywistość nigdy nie dochodzi do jedności międzyludzkiej.

Co obywatele, katolicy mogą robić, by obóz polityczny, który wynieśli do rządów, ich nie zawiódł? Jak tworzyć wspólnotę odpowiedzialności każde- go z nas za polską rację stanu?

– Wydaje mi się, że w zagospodarowywaniu tej przestrzeni odpowiedzialności zarówno ze strony Narodu, jak i rządzących, bardzo ważne jest odnowienie edukacji w oparciu o naczelną zasadę prawdy i dbanie o wychowanie najmłodszych pokoleń i całego Narodu w oparciu o najwyższą zasadę miłości Boga i człowieka. Bez tego nie potrafimy zbudować społeczeństwa obywatelskiego, i w sensie religijnym jako katolicy.

Ta rozmowa ukaże się w przededniu Wszystkich Świętych. Do czego zobligowany jest Naród, w którym takim kultem cieszy się św. Jan Paweł II, Papież rodziny? Jak powinny przemieniać nas jego nauczanie i przykład osobistej świętości?

– Największym wezwaniem św. Jana Pawła II dla Narodu Polskiego, Państwa, Kościoła jest jego osobiste dążenie i prowadzenie całego Kościoła Powszechnego do tego, żeby człowiek stawał się człowiekiem Bożym, bo właściwie mamy tylko jedną wykluczającą się ostatecznie alternatywę: albo zostaniemy człowiekiem i Narodem Bożym, albo staniemy się niewolnikami ducha świata, ducha czasu, czyli dosłownie pojętego anioła upadłego, tzn. szatana. Przed Polską dzisiaj, przed polską racją stanu, nowym Rządem RP, Parlamentem, Prezydentem i Kościołem staje ta wykluczająca się w sensie definitywnym alternatywa – albo pójdziemy drogami Bożymi i będziemy budować Naród Boży, Państwo zobowiązane względem Boskiego ładu i porządku i Kościół trwający w wierności względem Ewangelii Chrystusowego Krzyża, ale także Jego Zmartwychwstania, będziemy tworzyć Polskę pielgrzymującą ku świętości w wiecznie Świętym Panu wszechrzeczy, albo wszelkimi aktami nieprawości w sensie indywidualnym i społecznym będziemy staczać się pod działaniem różnych ideologii, które zawsze mają istotę negatywną. Wierzę, że Wszyscy Święci błogosławią dziś Polskę i Kościół w naszej Ojczyźnie i Państwo polskie w swoich nowych Reprezentantach wraz z całym Narodem Polskim oraz dopomogą zbudować Polskę według Woli i planu Boskiego Króla. Wierzę, że wzorem św. Jana Pawła II, św. Wojciecha, św. Stanisława, św. królowej Jadwigi, św. Jadwigi Śląskiej, naszych współczesnych – św. Faustyny, błogosławionego, a wkrótce zapewne świętego Księdza Jerzego nasz Naród opowie się za opcją świętości. Wydaje mi się, że to jest ta najwyższa polska racja stanu w polityce i Kościele: stawać się ciągle na nowo Polską świętą. Tego pragniemy życzyć samemu Narodowi i wszystkim Politykom zwycięskiego ugrupowania oraz wszystkim pozostałym Politykom w RP, aby z całą świadomością i godnością jako Reprezentanci Narodu dbali o doskonałość Polski we wszystkich wymiarach Jej istnienia i żeby w najściślejszej współpracy z Episkopatem Polski tworzyli wspaniałą, uszczęśliwiającą wszystkich Polaków polską rację stanu.

Dziękuję za rozmowę.

Beata Falkowska

Nasz Dziennik