logo
logo

w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Ocalić morale Narodu

Sobota, 5 grudnia 2015 (03:04)

Z ks. prof. Tadeuszem Guzem, kierownikiem Katedry Filozofii Prawa KUL, rozmawia Małgorzata Rutkowska

Wydawało się, że po półwieczu komunizmu będziemy uwrażliwieni na manipulacje i kłamstwa. Dlaczego dziś tak łatwo przyjmujemy to, co płynie z mediów zainfekowanych ideologiami?

– To jest związane z procesami olbrzymich deformacji ludzkiego intelektu, wolności człowieka, z przemycaniem i promowaniem najróżniejszych typów oddziaływań ideologicznych w celu zniewalania człowieka. Niektórzy, niestety najdelikatniej mówiąc, nawet w naszej katolickiej Polsce ulegli technikom manipulacyjnym w tym sensie, że uznano przezwyciężenie administracyjne, zewnętrzne struktur komunistycznej PRL, że to już utorowało drogę Polakom i Polsce do prawdziwej wolności, i że poza komunizmem nie ma innych ideologii.

To była wielka pomyłka.

– Gros naszej społeczności narodowej, Polaków w kraju i poza granicami, choć tam może trochę mniej, niestety nie wypracowało takiego typu racjonalności i duchowości polskiej, która byłaby uodporniona na oddziaływanie ideologiczne. Po 1989 roku nie było w Polsce środowisk, które by dopomogły w zrozumieniu Polakom współczesnych trendów myślowych, systemowych ideologii oddziałujących negatywnie na człowieka, jak choćby nowa lewica, z której wyrosła ideologia gender. Dziwimy się, że to tak nagle przyszło na Polskę, a przecież już te oddziaływania były aplikowane natychmiast po roku 1989 po to, żeby na inne sposoby zniewalać Polaków. Przecież dziś nikt się nie przedstawi, że jest komunistą, bo wie, że nie miałby szans.

Dlatego wymyślono inne ideologie: modernizm, postmodernizm, nową lewicę komunizmu globalnego, ale na to niestety nasza duchowość nie była przygotowana, nie mieliśmy fachowców w tej dziedzinie. Dlatego nie przygotowaliśmy Narodu ani od strony państwa, ani edukacji czy też od strony Kościoła.

Na początku tzw. transformacji pojawia się Radio Maryja i zdobywa serca i umysły Polaków. Gdyby nie rozgłośnia Ojców Redemptorystów, media liberalno-lewicowe pożarłyby katolicką opinię publiczną.

– Zgadzam się. Mamy opatrznościowego i to nie tylko w sensie racji Kościoła katolickiego w Polsce, lecz także dla polskiej racji stanu, czyli dla dobra wszystkich obywateli Polski, ojca dyrektora Tadeusza Rydzyka, ks. infułata Ireneusza Skubisia w „Niedzieli” i mamy inne katolickie ośrodki medialne, nie mówiąc o „Naszym Dzienniku”. Stanowią one prawdziwą, wiarygodną i bardzo cenną alternatywę dla mediów zideologizowanych, niezobowiązanych względem kwestii służby człowiekowi za pomocą komunikacji medialnej, które nie wykorzystują swoich najlepszych narzędzi – słowa, obrazu, dźwięku, aby adekwatnie wobec godności człowieka promować jego wielkość, jego duchowość, ale także jego cielesność i pozostałe wymiary jego egzystencji osobowej. Bo przecież człowiek to także istota zmysłowa, która posiada zmysł mowy, wzroku, słuchu. To wszystko wspaniale opracowują, dostrzegają i rozwijają w nas, Polakach, szeroko pojęte media katolickie. Wprawdzie jeżeli chodzi o ich procentowy udział w krajobrazie mediów polskojęzycznych, to stanowią one znikomy procent, ale jednak ich wielkość oraz skuteczność oddziaływania jest olbrzymia. Okazuje się, że wielu Polaków, którzy niekoniecznie podzielają naukę Kościoła rzymskokatolickiego i którzy ulegli różnym ideologiom, zarówno tym materialistycznym, relatywistycznym, jak i ewolucjonistycznym, czy też po prostu różnego typu fałszywym trendom myślowym, czyta „Nasz Dziennik”, ogląda Telewizję Trwam, słucha Radia Maryja. To wszystko sprawia, że Polacy mają prawdziwą alternatywę, która troszczy się o ich wszechstronny rozwój, o ich drogi do prawdy, dobro osobiste, narodowe czy społeczne, a nade wszystko wzmacnia wszystkich religijnie, co jest przecież czymś decydującym o wiecznym życiu człowieka. W tym miejscu wypada z serca pogratulować Radiu Maryja z racji jego „urodzin”, aby mu Bóg w Trójcy Świętej Jedyny wynagrodził swoją łaską za podarowane Polsce bezcenne dobro i ocalił dla pozostałych pokoleń Narodu.

Jesteśmy ewangeliczną małą trzódką, która ma ocalić całą resztę?

– Wiemy z pedagogii Bożej, że Pan Bóg posługiwał się jednostkami z narodu Izraela, ale także wybrał i naród izraelski jako ten, w którym tworzył całe dzieje świata na tamtym etapie. Jestem przekonany, że Pan Bóg objawiony w Chrystusie wybiera dzisiaj katolików w Polsce i na całym świecie, żeby poprzez nich w dalszym ciągu okazywać swoją mądrość i swoją miłość światu, tak jak to Pan Jezus Miłosierny uczynił poprzez naszych rodaków – św. Siostrę Faustynę, bł. ks. Michała Sopoćkę i św. Jana Pawła II jako współczesnych apostołów miłosierdzia. To właśnie jest sposób prowadzenia naszego Narodu Polskiego, katolików w Polsce, ale także i całego Kościoła świętego na okręgu ziemskim w tym czasie, w tych pokoleniach. Jestem przekonany, zresztą tak było w całej historii, że to nie ilość decydowała o rozstrzygnięciach w dziejach świata, lecz stosunek człowieka do Boga, czyli człowiek Boży, zaprzyjaźniony, zjednoczony z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym. Wydaje mi się, że pozycja katolickiej Polski jest takim faktem we współczesnych dziejach, wobec którego nie można przejść obojętnie. Mówią o tym najważniejsze daty w historii ostatnich wieków. Właśnie na ziemi polskiej dokonały się najważniejsze rozstrzygnięcia ideologiczne choćby w odniesieniu do ideologii materializmu, ateizmu, socjalizmu niemieckiego w postaci III Rzeszy czy też komunizmu – sowieckiego i zachodniego. Wydaje mi się, że także rozstrzygnięcia XXI wieku będą bardzo silnie powiązane z katolicką Polską. Chodzi więc o to, żeby w mediach, szczególnie katolickich, bo od innych nie możemy oczekiwać niczego innego, głosić permanentnie wielką prawdę o Jezusie Chrystusie, o Jego Ewangelii, o Jego zbawczym Krzyżu, Kościele świętym, o porządku moralno-prawnym i wielkość tej nauki przekazywać Polakom w kraju i za granicą.

Rząd Beaty Szydło zapowiada szybkie zmiany w obszarze mediów, bez tego nie ruszymy do przodu.

– Aktualnie w Polsce niektóre media, szczególnie te obcego pochodzenia, są z istoty swojej wrogie Polsce, niszczą Polskę, deprawują na różne sposoby. Dlatego praworządne państwo polskie, a wierzymy, że takie mamy, powinno w błyskawicznym tempie te kwestie uregulować prawnie, żeby media były centrami wzrostu człowieka pod względem duchowym, moralnym, naukowym, kulturowym, gospodarczym, historycznym, religijnym. Media powinny służyć tym celom. Powinno się wyeliminować, nakładając, nie boję się tego powiedzieć, olbrzymie kary na każdy akt deprawacji, nie mówiąc już o szerzeniu pornografii, masowych zabójstw. Widzimy ataki terrorystyczne na świecie, one są bardzo niebezpieczne. Ale przecież jeżeli dziecko czy młodego człowieka karmi się codziennie niejednym atakiem terrorystycznym w różnych medialnych programach; jeżeli promuje się na tak masową skalę, jak czynią to niektóre media, zabójstwa, przemoc, nienawiść, agresję, niszczenie drugiego człowieka, traktowanie go jak przedmiot, który można zniszczyć, to nie dziwmy się, że zdarzają się akty terroryzmu czy wojny, prześladowania, bo to jest tylko znikomy efekt niszczenia cywilizacji i stabilności ludzi czy narodów.

Czy można wyrwać media spod wpływu tych ideologii?

– Powinno się uruchomić takie procesy naprawy bytu i bezpieczeństwa w celu ochrony Narodu i Rzeczypospolitej Polskiej przed rozlicznymi zagrożeniami.

Państwo ma takie narzędzia?

– Oczywiście, że ma.

Tak, jeżeli chodzi o media publiczne, ale prywatne?

– Prywatne tak samo, ponieważ media prywatne podlegają temu samemu porządkowi konstytucyjnemu i szeroko pojętemu prawnemu w Polsce i nie mogą być traktowane, jak niestety nierzadko miało to miejsce dotychczas, jak „państwo w państwie”.

Wtedy krzyczą o niszczeniu wolności słowa.

– Zastanówmy się zatem nad kwestią wolności. Człowiek jest wolny do prawdy, dobra, prawa, sprawiedliwości, do piękna, do innych ideałów. Wolno mu poruszać się w przestrzeni, która jest dobra, prawa, sprawiedliwa, dotyczy to i człowieka mediów, i każdego człowieka w państwie, w Kościele, na całym świecie. Czyli nie można sobie, ot, tak swobodnie powiedzieć, że ktoś zabija drugiego i mówi, że czyni to w imię prawdy. Dlaczego? Bo on zakłamuje tym samym swój własny rozum. Jego własny rozum mówi mu przecież w sumieniu: nie zabijaj.

W związku z tym nie można w sposób dowolny pozwolić w państwie na interpretowanie wolności. Wolność ma swój ład. Tylko wtedy człowiek jest wolny, kiedy zgłębia, głosi i dąży do prawdy. Tylko wtedy człowiek jest wolny, gdy dąży, zgłębia i czyni dobro. Tylko wtedy jest wolność i tego nie powinno się ograniczać prawnie czy w inny sposób, administracyjnie, jeżeli człowiek dąży do piękna, ale pojętego jako synteza prawdy i dobra.

Natomiast to, co najczęściej kryje się pod fasadą „wolności mediów”, de facto jest deprawacją, czyli próbą niszczenia prawdy o Bogu, o człowieku, o świecie, o państwie. Nie mówiąc o przykładach bluźnierstw, których paradoksalnie mamy bardzo dużo na polskiej ziemi, i państwo dotychczas nie reagowało. Praworządne państwo musi zabezpieczyć sferę wolności w tym sensie, że nie wolno człowiekowi rozsiewać kłamstw, nie wolno promować zła, deprawacji, jak np. pornografia czy szerzenie na masową skalę zabójstw innych ludzi w mediach. To wszystko może i powinno państwo praworządne uregulować prawnie, bo prawo jest najcenniejszym instrumentem w ręku państwa.

Czyli to nieważne, czy podmiotem jest podmiot publiczny, polski Naród i polskie społeczeństwo, czy podmiotem jest jakiś zagraniczny, obcy podmiot. On musi respektować te ramy prawa polskiego, a ponieważ człowiek jest podmiotem prawa, to prawo powinno być stróżem prawości, prawdy, dobra, sprawiedliwości i pozostałych ideałów w państwie. Powinno się jak najszybciej te kwestie uregulować prawnie. Bo człowiek nie ma wolności do zabijania, do deprawacji, deformacji jakiegokolwiek typu, czy historycznej, czy moralnej, religijnej, czy poniewierania godności człowieka jako jednostki, czy godności Narodu Polskiego – nikt nie ma takiego prawa. Co więcej, prawodawca powinien za tego typu przestępstwa przeciwko człowiekowi i Narodowi Polskiemu nałożyć możliwie najsurowsze kary. Bo przecież chodzi o poniżanie człowieka czy poniżanie narodu na forum publicznym, tak jak to masowo ma miejsce z Narodem Polskim, z poniżaniem go i obciążaniem odpowiedzialnością za niemieckie, socjalistyczne, rasistowskie obozy śmierci, które wszystkie zostały wybudowane przez Niemców III Rzeszy.

To nie będzie łatwe, Jan Paweł II mówił, że we współczesnych czasach rozum ludzki jest dotknięty wielką słabością. Czy w innych krajach na Zachodzie są takie zapisy prawne, o których mówi Ksiądz Profesor? Na przykład w Niemczech?

– Myślę, że lepszym przykładem niż Niemcy jest dla nas państwo Izrael, które zabroniło pornografii w internecie, w telewizji. Dlaczego współczesny Izrael tak się troszczy o to, aby żadne zdjęcia czy filmy pornograficzne nie przechodziły przez siatkę elektroniczną? Dlatego że wie, że jeżeli państwo pozwoli na demoralizację narodu, to nie ma dla takiego narodu ratunku. Dlatego chroni przed wpływami internetowymi, telewizyjnymi czy kinematograficznymi szerzącymi tego typu deformacje moralne. I w Polsce powinno jak najszybciej dojść do zakazu masowej demoralizacji Narodu.

Bo cóż z tego, że mamy dzisiaj olbrzymie nadzieje jako Naród Polski na polepszenie bytu Polaków i w sensie politycznym, i prawnym, i moralnym, i technicznym, i ekonomicznym? Jeżeli państwo polskie w tej konstelacji politycznej, która przejęła rządy, nie zadba o morale Narodu, to zabiegi państwa będą tylko pozornymi zabiegami.

Potrzebujemy gruntownego ustawienia praworządności w państwie, żeby każdy czuł się bezpieczny. Jeżeli żyje w prawdzie, jeżeli tworzy dobro, chce być dobry, to ma do tego prawo i nikt mu nie może w tym przeszkodzić. Żaden koncern medialny nie może poniewierać nietykalnej godności Polski, Polaków, Narodu i poszczególnych społeczności czy instytucji. Czegoś takiego w praworządnym państwie absolutnie nie powinno być.

To wymaga też większej aktywności ludzi, żeby bardziej reagować na zjawiska, które uderzają w moralność.

– Jeżeli chodzi o porządkowanie naszego domu polskiego, to nikt nie ma tych praw, które ma państwo, czyli obecny Rząd, Sejm, Senat i Prezydent RP. Te podmioty muszą być aktywne, bo one zostały wybrane przez Naród jako „suwerena”, im powierzono reprezentowanie Narodu w kwestii kształtowania państwa.

Podobne możliwości ma sam Naród, czyli Polacy. Jeżeli nikt nie kupowałby gazet, które deprawują, które kłamią, nie oglądał programów koncernów telewizyjnych, które odgrywają bardzo negatywną rolę, niszczą nas duchowo, moralnie, religijnie, historycznie, to one siłą natury znikałyby z krajobrazu mediów w naszej Ojczyźnie. Naród powinien być na tyle światły i krytyczny. Naród katolicki w przypadku Polski powinien sięgać po media katolickie, które zobowiązane są z racji swojej katolickości do rozwijania, promowania naszej kultury katolickiej. Także w interesie państwa powinno być wspieranie tego typu komunikacji medialnej, bo przecież zmiana opcji rządzącej w Polsce nie byłaby możliwa bez wpływu mediów katolickich. Potrzebne jest systemowe przebudzenie w Polsce. To byłaby tragedia Narodu katolickiego, gdyby pozwolił na deprawowanie siebie samego we własnym domu.

A czy politycy PiS powinni chodzić do stacji, które atakują rząd?

– Uważam, że nie. Chodzi przy tym o ochronę autorytetu najwyższych przedstawicieli w Rzeczypospolitej, a także przecież o honor i godność osobistą. Wiele negatywnych doświadczeń tego typu to przykłady, które pokazują, że uporządkowanie kwestii mediów w Polsce pod względem prawnym jest problemem numer jeden.

Ale z drugiej strony zauważmy pewien obiektywny problem: politycy doskonale wiedzą, jaka jest mniej więcej oglądalność pewnych programów. Wychodzą z założenia, że jeżeli wielu Polaków ogląda dany program, wypada im stawić się na debatę, bo nieobecni nie mają racji. To jest typowe diabelskie koło. Bo z jednej strony co z tego, że prawicowy polityk zamelduje się na debacie nawet w mediach publicznych, jeżeli nie pozwala mu się dojść do głosu?

Kiedyś koncern medialny w Kolonii zaprosił mnie na trzyczęściową debatę telewizyjną. Okazało się, że w pierwszej części nie miałem włączonego mikrofonu. W przerwie podszedłem do moderatora i powiedziałem: Drodzy Państwo, jeśli nie włączycie mikrofonu, natychmiast opuszczam studio. Włączono mi mikrofon i mogłem powiedzieć to, co uznałem za stosowne. Zdaje się, że wtedy zorientowano się, że uniemożliwiłem osiągnięcie negatywnego celu, który sobie ten koncern w tamtym programie zakładał.

Wydaje mi się, że politykom potrzeba odwagi, by stawiali warunki, że jeżeli nie będą mieć tyle a tyle czasu, żeby wypowiedzieć się, jak wypada ze względu na partnerów i słuchaczy oraz ze względu na omawiane zagadnienie, to nie będą do dyspozycji. Ale najważniejsze jest prawne i personalne uporządkowanie kwestii mediów, jeżeli chcemy mieć dziennikarzy zobowiązanych względem prawdy i dobra moralnego, bo tylko tacy mogą być nadzieją na wypracowanie istotnej zmiany w jakości przekazu medialnego w Polsce, dla których – dałby Bóg – aby niedoścignionym wzorem stał się św. Maksymilian Maria Kolbe. Wtedy nie będzie tego typu problemów, o czym świadczą aktualnie katolickie środowiska dziennikarskie.

Dziękuję za rozmowę.

 


 

 

Rozmowa z ks. prof. Tadeuszem Guzem zamieszczona w sobotnio-niedzielnym wydaniu „Naszego Dziennika”, 5-6 grudnia 2015 r.

 

Małgorzata Rutkowska

Aktualizacja 7 grudnia 2015 (12:06)

Nasz Dziennik