logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Komisja Europejska boi się rodziny

Środa, 10 lutego 2016 (22:23)

W przyszłym tygodniu ruszy zbieranie podpisów pod inicjatywą „Mama, Tata i Dzieci”

Komisja Europejska uważa inicjatywę obywatelską „Mama, Tata i Dzieci” za nacechowaną ideologicznie i hamującą „projekt europejski”. Komisja rozważa rewizję rozwiązań prawnych regulujących instrument dający obywatelom prawo zabrania głosu w sprawach dla nich ważnych.

Na początku grudnia ubiegłego roku Komisja Europejska zarejestrowała nową europejską inicjatywę obywatelską o nazwie „Mama, Tata i Dzieci”. Odwołuje się ona do wspólnego dla wszystkich krajów Unii Europejskiej (i wszystkich społeczeństw w ogóle) rozumienia małżeństwa i rodziny. W ten sposób inicjatywa definiuje – na potrzeby dokumentów unijnych – małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, a rodzinę jako rodziców i ich dzieci. Tak rozumiane są nośnikiem odpowiedzialności. Rodzicielstwo jest z kolei kryterium ukazującym sens życia człowieka. Pozbawienie więc realnej treści małżeństwa i rodziny skutkuje negacją natury człowieka, będącej gwarancją jego wolności. Wartości te są najwyraźniej obce Komisji Europejskiej albo też demaskują zniewalające ją ideologie.

Inicjatywa obywatelska „Mama, Tata i Dzieci” daje obywatelom UE możliwość wypowiedzenia się na temat bliski każdemu z nich, a w ten sposób stanięcia w obronie wolności. W końcu każdy z nas zawdzięcza swoje życie mamie i tacie. Bezpieczna i trwała rodzina to najlepsze środowisko dla rozwoju dziecka, czemu daje także wyraz Konwencja o prawach dziecka. Rodzina jest miejscem, gdzie dziecko uczy się podstawowych, wspólnych dla wszystkich wartości.

Do sukcesu inicjatywy konieczne jest zebranie ponad miliona głosów poparcia w przynajmniej siedmiu państwach członkowskich.

Na dzień dzisiejszy obywatele UE nie mogą jeszcze oficjalnie jej poprzeć, gdyż elektroniczny system zbierania podpisów nie jest gotowy. Organizatorzy przewidują, że nastąpi to w przyszłym tygodniu.

Ideologiczny „projekt europejski”

Inicjatywa obywatelska „Mama, Tata i Dzieci” wywołała konsternację wśród komisarzy UE, w tym także u Jean-Claude’a Junckera, przewodniczącego Komisji. Oficjalny komunikat w tej sprawie został poprzedzony dyskusją komisarzy na cotygodniowym spotkaniu w Brukseli, które w swojej znacznej części zostało poświęcone właśnie tematowi nowej inicjatywy obywateli UE.

W trakcie spotkania Jean-Claude Juncker podkreślił, że decyzja o rejestracji inicjatywy miała charakter czysto prawny, gdyż nie znaleziono podstaw formalnych do jej odrzucenia. W związku z tym KE była zobowiązana zarejestrować inicjatywę. Trudno jednakże nie odnieść stanowiska całej Komisji o nieskuteczności dotychczasowych inicjatyw obywatelskich do ich nowych projektów. W trakcie dyskusji podkreślono, że „nie posuwały [one] naprzód prawa i projektu europejskiego, lecz promowały wysoce kontrowersyjne i naładowane emocjonalnie kwestie angażujące mniejszość i niedotyczące większości obywateli UE”, przyczyniając się tym do wzrostu eurosceptyków.

Trudno w tym miejscu nie wejść w polemikę, gdyż wydawać by się mogło, że to KE sama staje się nośnikiem ideologicznych rozwiązań. Nie dalej jak w połowie ubiegłego roku, na spotkaniu zorganizowanym przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek (ILGA), wiceprzewodniczący Komisji Frans Timmermans oświadczył, że „Komisja powinna pójść dalej i podjąć działania, aby wszystkie kraje członkowskie UE zaakceptowały bez zastrzeżeń małżeństwa homoseksualne, tak jak inne małżeństwa”.

Nowo zawiązana inicjatywa obywatelska ma zatem ukrócić zakusy unijnych urzędników i prężnie działającego lobby. Oprócz głosu obywateli, równie ważne jest zaangażowanie rządów państw członkowskich. Debata na temat inicjatywy „Mama, Tata i Dzieci” zbiegła się w czasie ze zgłoszeniem przez Polskę i Węgry weta wobec projektów unijnych rozporządzeń, zgodnie z którymi sądy krajowe miały uznawać skutki majątkowe związków partnerskich zawartych za granicą, w tym związków osób tej samej płci.

Eurosceptyczna Komisja

Potwierdzenie małżeństwa i rodziny w ich naturalnej tożsamości może posunąć „projekt europejski” naprzód i zaprocentować jego stabilizacją kulturalną i gospodarczą. Afirmacja tych naturalnych dla człowieka środowisk mogłaby także przyczynić się do wzrostu poziomu urodzeń w krajach Europy. Należy zauważyć, że wartość małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny dostrzegły niedawno dwa inne kraje członkowskie. W grudniu w Słowenii odbyło się referendum ogólnokrajowe organizowane pod nazwą „Chodzi o dzieci”, w którym obywatele opowiedzieli się przeciwko zacieraniu znaczenia małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny. Natomiast na początku nowego roku parlament Rumunii niemal jednomyślnie odrzucił projekt nowelizacji kodeksu cywilnego. Przewidywał on uchylenie przepisu, który jednoznacznie zakazuje związków osób tej samej płci oraz określa, że związki partnerskie zawarte w innych państwach nie wywołują skutków w prawie rumuńskim.

Brak neutralności w działaniach KE dotyczących inicjatyw obywatelskich jest widoczny od dłuższego czasu. Żadna z przeprowadzonych dotąd inicjatyw obywateli UE nie doprowadziła do zmian w prawie. Wynika to z wielu przyczyn, choć główną jest autonomiczna władza Komisji. Dysponuje ona podwójną procedurą weryfikacji podjętej inicjatywy i nie ma obowiązku procedowania zaproponowanych przez obywateli rozwiązań.

W trakcie debaty nad nową inicjatywą członkowie Komisji wezwali także do „zrewidowania sytuacji” inicjatyw obywatelskich, które w ich przekonaniu nie posuwają naprzód „prawa i projektu europejskiego”. Czy oznacza to, że KE w trakcie planowanego na 2016 r. seminarium zaproponuje dodatkową przesłankę pozwalającą na weryfikację inicjatyw pod względem zgodności z „projektem europejskim”? Byłby to ostateczny cios wymierzony w instrument, który miał się przyczyniać do zwiększania legitymacji demokratycznej UE. Kto więc w tym kontekście okazuje się eurosceptykiem?

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu w „Naszego Dziennika” sklepie elektronicznym

Olaf Szczypiński

Nasz Dziennik