logo
logo

Zdjęcie: / Reuters

Skończyć z in vitro

Poniedziałek, 16 maja 2016 (02:26)

Aktualizacja: Poniedziałek, 16 maja 2016 (08:57)

Wyborcy PiS czekają na całkowity zakaz in vitro.

Uchylenie ustawy autorstwa Platformy Obywatelskiej legalizującej in vitro powinno stanowić sprawę o najwyższym priorytecie. Stosunek do tej kwestii determinuje podejście do spraw fundamentalnych, najbardziej podstawowych, w których nie ma miejsca na chowanie się za filary kuluarów sejmowych. Opowiedzenia się za ochroną życia, także w aspekcie panalizacji tej nieludzkiej procedury, oczekują wyborcy, którzy komuś zaufali, biorąc pod uwagę płomienne wypowiedzi polityków PiS przeciwko in vitro w poprzednim parlamencie.

Dziecko jak rzecz

Obecna ustawa o in vitro podpisana przez Bronisława Komorowskiego zezwala na praktycznie nieograniczone – ograniczone jedynie fikcyjnie – manipulacje ludzkimi zarodkami, ich selekcję eugeniczną oraz przekazywanie obcym w ramach stworzonego na użytek lobby in vitro neologizmu „dawstwa pozapartnerskiego”. Wiąże się ono z wyjątkowym pogwałceniem prawa osoby ludzkiej do poznania tożsamości swoich biologicznych rodziców. Stanowi drastyczne uprzedmiotowienie embrionu ludzkiego, który przekazywany może być jak rzecz, komukolwiek, z pominięciem wszelkich procedur, które obowiązują na przykład przy adopcji dziecka już poczętego. Embrion może być więc przekazany potencjalnym rodzicom zastępczym, także tym, którzy podczas procedury adopcyjnej byliby zdyskwalifikowani jako nierokujący zapewnienia dziecku prawidłowych warunków rozwoju. Podejście uprzedmiatawiające embrion ludzki wynika z ideologii, która leży u podstawy ustawy przyjętej przez PO. Zarodek zdefiniowano w niej jako „grupę komórek”, czyli przedmiot. Taka definicja umożliwia obchodzenie się z zarodkiem przedmiotowo.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

dr hab. Andrzej Lewandowicz

Nasz Dziennik