logo
logo

W strategii budowy jeszcze bardziej niemieckiej UE Berlin liczy na współpracę z Moskwą Zdjęcie: / Reuters

Europa po Brexicie

Poniedziałek, 27 czerwca 2016 (18:36)

Aktualizacja: Poniedziałek, 27 czerwca 2016 (20:04)

Czy już niedługo będziemy żyć w UE coraz bardziej niemieckiej?

A więc wszystko jasne – Zjednoczone Królestwo opuszcza Unię Europejską. Wydarzenie z pewnością przełomowe, bo stwarzające precedens. Dotąd żadne państwo – i to z własnej woli – nie poddało się procedurze wychodzenia z UE. Już to samo w sobie jest czymś o trudnym do przecenienia znaczeniu. Unia przedstawiana była bowiem do tej pory jako bezalternatywny model rozwoju, swego rodzaju ucieleśnienie „końca historii”, poza którym nie ma już nic. A tymczasem na wyjście z UE decyduje się nie byle jakie państwo – mocarstwo nuklearne, stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ i piąta gospodarka na świecie. To nie może być wydarzenie bez konsekwencji, zarówno dla UE, jak i dla samego Zjednoczonego Królestwa.

Warunki wyjścia

Przed Brytyjczykami dopiero najważniejsza batalia, jaką będą negocjacje z brukselską biurokracją, a tak naprawdę z tandemem francusko-niemieckim o konkretnych warunkach opuszczenia przez Londyn UE. Zważywszy na to, że w tym tandemie od paru lat stroną dominującą jest coraz wyraźniej Berlin, będziemy mieli do czynienia w ciągu kolejnych miesięcy (a może roku) z rundą twardych negocjacji na temat szczegółowych warunków (budżetowych zwłaszcza) Brexitu.

Decyzja Brytyjczyków o opuszczeniu Unii jest z pewnością ryzykowna. Także dla przyszłości Zjednoczonego Królestwa. Już dzisiaj wielu komentatorów podkreśla coraz realniejszą możliwość secesji Szkocji lub nawet Irlandii Północnej (choć w tym drugim przypadku perspektywa zerwania unii z Londynem jest o wiele mniej prawdopodobna). Wielu również straszy Brytyjczyków trudnymi do przewidzenia konsekwencjami ekonomicznymi Brexitu. Co jednak, jeśli okaże się, że Wielka Brytania – uwolniona od regulacji narzucanych przez brukselską biurokrację i zwolniona z konieczności łożenia składek do wspólnego unijnego budżetu – okaże się krajem o wiele większej prosperity aniżeli pozostające w UE Francja czy kraje Beneluksu? Precedens szukania rozstrzygnięcia tego problemu w referendum na temat wyjścia z UE już istnieje.

Dwaj burmistrzowie

Wiadomo, że jedną z bezpośrednich konsekwencji decyzji o Brexicie jest odłożona w czasie dymisja premiera Davida Camerona i perspektywa nowych wyborów do Izby Gmin. Do objęcia schedy po Cameronie, zarówno w torysowskiej partii, jak i na Downing Street, szykuje się były burmistrz Londynu Boris Johnson, który w kampanii referendalnej dał się poznać jako zdecydowany zwolennik Brexitu.

Przetasowania czekają również Labour Party, której przywództwo było oskarżane przez „remainersów” (zwolenników pozostania w UE) o niedostateczne wspieranie kampanii na rzecz utrzymania status quo. Przeprowadzone po referendum badania opinii publicznej wskazują, że wielu dotychczasowych wyborców Labour 23 czerwca głosowało za opuszczeniem UE. Jako poważnego kandydata do objęcia przywództwa wśród brytyjskich socjalistów wskazuje się od niedawna urzędującego, pierwszego muzułmańskiego burmistrza Londynu Sadi Khana. Kto wie, czy czasem to nie jego zwycięstwo w wyborach na to stanowisko było dla wielu Brytyjczyków na tyle poważnym szokiem, by zdecydować się na poparcie wniosku o opuszczenie UE przez Wielką Brytanię.

Nowa Mitteleuropa?

Pomijając „turbulencje na rynkach finansowych i walutowych” (czyt. wzmożoną aktywność spekulantów), dla Polski decyzja o Brexicie oznacza, że już niedługo będziemy żyć w UE coraz bardziej niemieckiej. Jeżeli dołożymy do tego ogłoszoną parę miesięcy wcześniej decyzję rządu niemieckiego o wdrożeniu forsownego programu zbrojeń, mamy przed sobą całą skalę zagrożeń. W tej sytuacji tylko kwestią czasu będzie przystąpienie przez dyplomację niemiecką do mniej lub bardziej zawoalowanych prób zniszczenia wykluwającego się programu zacieśniania więzów politycznych między krajami Europy Środkowej, poczynając od Grupy Wyszehradzkiej. Plan Berlina już teraz wydaje się jasny: zamiast nowej wersji Międzymorza z Warszawą w roli głównej nowa wersja Mitteleuropy z zastępczą stolicą w Brukseli, ale realną w Berlinie. Trwanie Niemiec przy inicjatywie budowy wraz z Rosją nowej nitki rurociągu na dnie Bałtyku wyraźnie wskazuje, że w tej strategii Berlin liczy na współpracę z Moskwą.

Do tego dochodzi jeszcze jedna wielka niewiadoma w postaci wyniku nadchodzących wyborów prezydenckich w USA. Czy zwycięstwo Hillary Clinton oznaczać będzie powtórkę z „resetu”? Czy z kolei Donald Trump w razie swojego zwycięstwa zdecyduje się – jak zapowiada – na przyjęcie bardziej izolacjonistycznego kursu w polityce zagranicznej? Czas pokaże. Wszystko jednak wskazuje na to, że mamy go coraz mniej.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej .

Zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w wersji elektronicznej

Prof. Grzegorz Kucharczyk

Nasz Dziennik