Martin Schulz krytykował Wielką Brytanię po referendum w sprawie opuszczenia Unii, stwierdzając, że proces wyjścia trzeba szybko finalizować, a David Cameron powinien się natychmiast podać do dymisji.
Najprawdopodobniej chodzi o to, aby uniemożliwić Anglikom grę wewnątrz Unii. Wszak dla Londynu scentralizowana Unia będzie nie na rękę, gdyż może ona izolować Brytyjczyków w przyszłości. Załatwić szybko sprawę z Wielką Brytanią i przyspieszyć proces centralizacji Wspólnoty to zapewne strategia eurokratów na najbliższe miesiące. Wszak wielu z nich uznaje, że opuszczenie UE przez Brytyjczyków będzie korzystne, dzięki temu Unia może całkowicie stać się niemiecka.
Oś Berlin –Moskwa
Bez Anglików mniejsze wpływy w Unii będą mieli Amerykanie, mocno skonfliktowani z Rosją. Wiadomym jest, że dla wielu kręgów niemieckich, francuskich czy włoskich sankcje wobec Rosji są niepotrzebnym obciążeniem. Bez Brytyjczyków polityka UE będzie o wiele bardziej prorosyjska (o wiele bardziej podległa interesom niemieckim).
Nie trzeba chyba przekonywać, że jest to droga donikąd, że będzie to generować olbrzymie napięcia międzynarodowe. Winny negatywnego dla UE wyniku referendum nie jest premier Cameron, lecz komisarz Jean-Claude Juncker i spółka. To oni parli z wielką determinacją w kierunku centralizacji UE, to oni wypowiadali połajanki w stosunku do podmiotów słabszych (vide: Polska, Grecja, Węgry). Wreszcie to oni, łamiąc europejskie prawo, zdecydowali o przyjęciu ogromnej liczby islamskich imigrantów. Wszelki opór starano się brutalnie złamać, łącznie z narzucaniem kwot imigrantów dla wszystkich krajów Wspólnoty. Wszystko to wzmogło nastroje eurosceptyczne nie tylko na Wyspach Brytyjskich, ale i na kontynencie. Wybory prezydenckie w Austrii dowiodły tego aż nadto wymownie.
Polska karta
Może paść pytanie o skutki Brexitu dla Polski? Należy przygotować się na krótkotrwałe zawirowania na rynkach finansowych, być może nastąpi korekta budżetu UE. W dłuższej perspektywie będzie jednak potęgować się napięcie na linii Warszawa – Berlin – Bruksela. Jeśli Niemcy nie zawrócą z drogi budowy superpaństwa i będą się dalej starali za pośrednictwem Komisji Europejskiej dusić tendencje niepodległościowe w krajach mniejszych, konflikt może przybrać olbrzymie rozmiary. Być może Komisja Europejska na jakiś czas zaprzestanie ataków na Polskę i zrezygnuje z procedury specjalnego nadzoru. Przed nią staje potężny problem uporania się ze skutkami wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii. Jeśli nie, jeśli nacisk na rząd w Warszawie dalej będzie się pogłębiał, należy szybko przypuścić kontratak. Kraje środkowoeuropejskie mogą spokojnie zażądać dymisji Junckera i całej Komisji, a także odejścia Tuska i czołowych brukselskich biurokratów jako winnych Brexitu. Wszystkie argumenty świadczą przeciwko nim. Można przewrotnie wykazać, że to właśnie Komisja Europejska złamała wielokrotnie reguły demokracji, można na poły humorystycznie zażądać, by Komisja Wenecka przeprowadziła kontrolę działań Komisji Europejskiej pod względem poszanowania praworządności. Polityka Junckera i towarzyszy jest skompromitowana.
Wbrew pozorom Wielka Brytania usytuowana poza Unią Europejską nie musi się wyłączyć z europejskiej gry. Jak już wspomniałem, będzie się starała wpływać na zahamowanie unijnej centralizacji. Zbudowanie superpaństwa to możliwość blokady Wielkiej Brytanii na różne sposoby – w sferze gospodarczej, militarnej, geopolitycznej. Tradycyjna polityka Anglii od wieków szła w kierunku zbudowania równowagi sił na kontynencie, tj. niedopuszczenia do stworzenia wielkiej antybrytyjskiej potęgi. Zatem pozostając w UE, Polska może dalej do pewnego stopnia wykorzystać aktywność brytyjską na arenie międzynarodowej.
Po równi pochyłej
Oczywiście ktoś może powiedzieć, że Unia się opamięta, że Niemcy zarzucą plan budowy multikulturalnego superpaństwa na kontynencie europejskim. Choć to mało prawdopodobne, należy również taki scenariusz rozważyć. Europa utopistów spod znaku nowej lewicy nie może przetrwać próby czasu. Upadnie na skutek odśrodkowych ruchów narodowych, które pojawiają się we wszystkich niemal państwach UE. Jeśli nie z tego powodu, to upadnie pod naporem islamu. Bezpłodna, autodestrukcyjna rewolucja kulturowa, którą się lansuje, nie wytrzyma próby czasu i przegra wojnę cywilizacyjną. Szansą dla Starego Kontynentu jest zatem konfederacja wolnych państw narodowych nastawionych na współpracę (Europa ojczyzn). Podstaw ideowych dla takiego związku należy szukać w chrześcijaństwie, a nie w marksizmie.
Jak wiemy, o wiele bardziej prawdopodobny jest scenariusz przyspieszenia, tzn. próby unifikacji Europy pod hegemonią francusko-niemiecką. Zdając sobie sprawę z możliwej antyunijnej gry geopolitycznej Brytyjczyków, eurokraci mogą wykorzystać bardzo ważny atut, tzn. regionalne konflikty narodowościowe na wyspach. Polityka multikulturalizmu spotęgowała napięcia na linii Szkocja – Anglia. Nie ulega wątpliwości, że podjęte zostaną działania zmierzające do ponowienia referendum w Szkocji, która może opuścić Zjednoczone Królestwo i rozpocząć proces integracji z UE. Dezintegracja Wielkiej Brytanii znacząco by to państwo osłabiła, umniejszając skuteczną grę na arenie międzynarodowej. Najbliższe miesiące i lata będą zatem obfitować w bardzo ważne wydarzenia na arenie europejskiej.

