W Chile trwa batalia o zniesienie pełnej ochrony życia i wprowadzenie tzw. wyjątków podobnych do tych obowiązujących w Polsce. Tymczasem pełna ochrona życia nie należy na świecie do rzadkości.
– Według danych Centrum Praw Prokreacyjnych, Chile znajduje się w gronie 67 państw, które zabraniają aborcji całkowicie albo dopuszczają ją tylko w przypadku, gdy chodzi o ratowanie życia matki. Kraje te stanowią 25,7 proc. światowej populacji. Jeśli chodzi o prawodawstwo chilijskie, to kwestie dotyczące aborcji reguluje artykuł 119 Kodeksu Sanitarnego: „Nie może być podejmowane żadne działanie, którego celem byłoby doprowadzenie do aborcji”.
Jakiego rodzaju argumentów używają proaborcyjne środowiska w Chile?
– Operują hasłami ze styku autonomii matki i praw nienarodzonych. Zwolennicy zalegalizowania tzw. wyjątków aborcyjnych zgadzają się z potrzebą ochrony dzieci poczętych, ale uważają, że nie mają one takich samych praw jak matka.
Ale życie matki w okresie ciąży jest w Chile w pełni chronione.
– Oczywiście. W czasie mojej czterdziestoletniej praktyki klinicznej nie spotkałem nigdy zespołu medycznego, który decydowałby się na kontynuowanie ciąży, wiedząc, że doprowadzi to do śmierci matki i dziecka. W tego rodzaju sytuacjach nigdy prawo nie stanowiło przeszkody do działania. Nie znam też lekarzy, którzy by z tego powodu powstrzymywali się od działania czy osądzali innych, którzy podejmują tego rodzaju praktyki będące w zgodzie z zasadami sztuki medycznej.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

