logo
logo

Zdjęcie: Conferencia Episcopal de Chile/ Inne

Nauka za życiem

Sobota, 16 lipca 2016 (03:29)

Aktualizacja: Sobota, 16 lipca 2016 (03:29)

Z prof. Jorgem Neirą Mirandą, wykładowcą z Papieskiego Uniwersytetu Katolickiego w Santiago de Chile, rozmawia Beata Falkowska

W Chile trwa batalia o zniesienie pełnej ochrony życia i wprowadzenie tzw. wyjątków podobnych do tych obowiązujących w Polsce. Tymczasem pełna ochrona życia nie należy na świecie do rzadkości.

– Według danych Centrum Praw Prokreacyjnych, Chile znajduje się w gronie 67 państw, które zabraniają aborcji całkowicie albo dopuszczają ją tylko w przypadku, gdy chodzi o ratowanie życia matki. Kraje te stanowią 25,7 proc. światowej populacji. Jeśli chodzi o prawodawstwo chilijskie, to kwestie dotyczące aborcji reguluje artykuł 119 Kodeksu Sanitarnego: „Nie może być podejmowane żadne działanie, którego celem byłoby doprowadzenie do aborcji”.

Jakiego rodzaju argumentów używają proaborcyjne środowiska w Chile?

– Operują hasłami ze styku autonomii matki i praw nienarodzonych. Zwolennicy zalegalizowania tzw. wyjątków aborcyjnych zgadzają się z potrzebą ochrony dzieci poczętych, ale uważają, że nie mają one takich samych praw jak matka.

Ale życie matki w okresie ciąży jest w Chile w pełni chronione.

– Oczywiście. W czasie mojej czterdziestoletniej praktyki klinicznej nie spotkałem nigdy zespołu medycznego, który decydowałby się na kontynuowanie ciąży, wiedząc, że doprowadzi to do śmierci matki i dziecka. W tego rodzaju sytuacjach nigdy prawo nie stanowiło przeszkody do działania. Nie znam też lekarzy, którzy by z tego powodu powstrzymywali się od działania czy osądzali innych, którzy podejmują tego rodzaju praktyki będące w zgodzie z zasadami sztuki medycznej.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Beata Falkowska

Nasz Dziennik