Dzisiaj odbędzie się nadzwyczajna sesja Rady Warszawy zwołana na wniosek prezydent miasta Hanny Gronkiewicz-Waltz. Dotąd lekceważyła prośby radnych o informację w sprawie reprywatyzacji. Radni Prawa i Sprawiedliwości dwukrotnie wnioskowali o nadprogramową sesję. Bezskutecznie.
Czego można się spodziewać po dzisiejszej sesji Rady? Prawdopodobnie usłyszymy, że poprzednie zarządy miasta nie poradziły sobie z dekretem Bieruta, natomiast Hanna Gronkiewicz-Waltz podjęła działania, które przyniosły wymierny skutek. Wszystko jest dobrze poza tym jednym wyjątkiem dotyczącym działki przy Chmielnej 70, za którą odpowiedzialność ponieść muszą zwolnieni w ostatnich dniach urzędnicy. Wydaje się, że właśnie taki wydźwięk będzie miała wersja Platformy Obywatelskiej.
Fakty jednak są zupełnie inne. To nieprawda, że za złą reprywatyzację nieruchomości w Warszawie odpowiedzialne są wszystkie zarządy stolicy po 1989 roku. Od 2006 roku istniało jednak szczególne przyzwolenie władz. System łączący administrację z biznesem skupującym roszczenia i wprowadzającym nieruchomości do handlowego obiegu dawał korzyści temu biznesowi oraz wybranym z ratusza. Parasol nad tym systemem rozpostarła Hanna Gronkiewicz-Waltz jako prezydent miasta, nie dostrzegając nieprawidłowości przez dziesięcioletnie zarządzanie ratuszem. W związku z tym nie ma czegoś takiego w Warszawie jak „dzika reprywatyzacja”. Wydaje się, że wszystko było pod szczegółową kontrolą.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

