logo
logo

Studia rolnicze na berlińskim Uniwersytecie Humboldtów jako przedmiot do wyboru proponują „gender i globalizację” Zdjęcie: Humboldt Universität zu Berlin/ Inne

Gender przeciw nauce

Sobota, 15 października 2016 (03:28)

Po zachodnich, a teraz i polskich uniwersytetach rozpełza się rak gender studies, uderzający w jeden z odwiecznych filarów cywilizacji łacińskiej – życie akademickie.

Siermiężne bolszewickie hasło „zniszczyć kułaka nauki” przybrało w ponowoczesności bardziej podstępną i wyszukaną postać.

Prorocy „nowej wiedzy”, coraz bardziej wpływowi i z powodzeniem budujący uczelniany establishment, ogłaszają rewelacje tej miary, co kuriozalne odkrycie socjologa Heinza-Jürgena Vossa, według którego podział ludzi na mężczyzn i kobiety wprowadził Adolf Hitler. „Do lat dwudziestych XX wieku mówiono o różnorodności płci – pisze Voss. – Dopiero naziści ustanowili daleko idący, ostry podział na dwie płcie i narzucili go jako obowiązujący w naukach biologicznych. Dzisiejsza nauka zdołała uporać się z tym przesądem. Z biologicznego punktu widzenia nie ma czegoś takiego, jak dwie płcie – mamy do czynienia z ich wielością”.

Gender studies aspirują do „naukowości”, nie są jednak zainteresowane poznawaniem i opisywaniem świata, bowiem ich ukrytym celem jest ideologiczne zatruwanie tradycyjnych dziedzin nauki, a w następstwie ich całkowita destrukcja. Ten, kto nie zgadza się z zakłamywaniem świata, wcześniej czy później straci katedrę albo nie dostanie środków na badania i odejdzie wyszydzony jako genderowe wcielenie „kułaka nauki”. W Polsce rewolucja dopiero raczkuje, ale na Zachodzie nabrała rozpędu. Być może na Wschodzie spuścizna komunizmu i utrzymująca się wciąż jeszcze alergia na indoktrynację spowolniają proces genderyzacji uniwersytetów.

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Anna Zechenter

Nasz Dziennik