logo
logo
 

Jan Maria Jackowski

Konstruktywna opozycja

Sobota, 8 grudnia 2012 (02:12)

Coraz częściej najważniejsi przedstawiciele PO zaczynają w swoich wypowiedziach używać określenia "konstruktywna opozycja". Niedawno w jednej prorządowej komercyjnej rozgłośni radiowej takiego sformułowania użyła Ewa Kopacz.

Pozostawiam na razie na boku retoryczne pytanie, czy obecna marszałek Sejmu znana z tego, że manipulowała emocjami i wprowadzała w błąd miliony Polaków, a przede wszystkim rodziny ofiar tragedii smoleńskiej, i że zupełnie nie sprawdziła się na stanowisku ministra zdrowia i w każdej normalnej demokracji jej kariera polityczna byłaby skończona, powinna pełnić urząd drugiej osoby w Polsce.

Najlepszy to dowód, że PO nie liczy się z zasadami demokracji, aby ludzie pełniący ważne funkcje reprezentowali odpowiednie standardy, i opiera się na osobach skompromitowanych.

Określenie "konstruktywna opozycja" było używane w okresie stanu wojennego. To dyktatura Jaruzelskiego i jej propagandziści z lubością używali tego sformułowania.

W każdym ówczesnym przekazie medialnym, który był podporządkowany celom propagandowym, stosowano ten chwyt socjotechniczny i dzielono opozycję na "konstruktywną" oraz resztę, to znaczy tych, którzy nie zgadzali się na totalitarny reżim pozostający na usługach Moskwy.

Tę część Polaków, rozwijając stalinowskie wzorce propagandowe oparte na stwierdzeniach w rodzaju "zapluty karzeł reakcji", określano epitetami w rodzaju "burzyciele ładu publicznego", "warchoły" czy "elementy antysocjalistyczne". Szczególnego znaczenia określenie "konstruktywna opozycja" nabrało, gdy przygotowywano obrady Okrągłego Stołu.

Wówczas służyło ono do wyznaczenia, kto zostanie dopuszczony do negocjacji z komunistami ze strony społecznej, a kto zostanie wykluczony ze zbliżających się przemian, które komuniści chcieli przeprowadzić pod swoją kontrolą.

Konstruktywna opozycja jest synonimem opozycji pozostającej w jakiś sposób na usługach obozu władzy i wygodnej dla rządzących. To właśnie przy pomocy takiej pozostającej w jakiś sposób pod kontrolą opozycji władza może realizować swoje cele polityczne i propagandowe.

W obecnych realiach "konstruktywna opozycja" oznacza taką, którą można medialnie i socjotechnicznie wykorzystać do "neutralizowania" najsilniejszej partii opozycyjnej, tej, która stanowi realną przeciwwagę dla obecnych rządów, fatalnych dla Polski. Ten mechanizm powiela związana z obozem władzy znaczna część najsilniejszych mediów w Polsce. Zastanawiające jest, jak wzory propagandowe z ponurej przeszłości mogą być stosowane w dzisiejszych czasach. W mediach i w życiu politycznym jest wcale niemała grupa ludzi, która doskonale pamięta czasy PRL, a czym skorupka za młodu nasiąkła...

Propaganda rządu Donalda Tuska uprawiana przez część najsilniejszych mediów przypomina propagandę peerelowską. Te same hasła, nawet ci sami niektórzy propagandziści i potakiwacze, ta sama cenzorska mentalność, te same kłamstwa i techniki manipulacji, to samo wrzucanie tematów zastępczych i stosowanie techniki odwracania kota ogonem poprzez promowanie trzeciorzędnych wydarzeń, ten sam dualizm: media usłużne wobec władzy kreują nieistniejącą rzeczywistość, całkowicie oderwaną od realiów życia w Polsce.

Wiele działań ekipy rządzącej Polską polega na uprawianiu demagogii i propagandy przeznaczonej na użytek wewnętrzny, a nie rozwiązywaniu realnych problemów Polski i Polaków. To znak, że władza, podobnie jak w minionej przeszłości, oderwała się od rzeczywistości.

Jan Maria Jackowski

Nasz Dziennik