logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Relacja Kościoła i państwa

Sobota, 20 maja 2017 (02:40)

Wykład ks. kard. Gerharda Müllera , prefekta Kongregacji Nauki Wiary, wygłoszony 19 kwietnia 2017 r. w siedzibie Konferencji Episkopatu Polski podczas konferencji z okazji 90. urodzin Papieża seniora Benedykta XVI

Na przestrzeni 2000 lat historii chrześcijaństwa we wszystkich krajach, na całej kuli ziemskiej, temat stosunków między Kościołem i państwem towarzyszy nam jako zagadnienie z dziedziny zarówno teologii, jak i filozofii państwa. Rzecz nie tylko w kompetencjach i uprawnieniach, przede wszystkim chodzi o wspólną odpowiedzialność wobec człowieka i społeczeństwa, dla których wsparciem pragną być zarówno Kościół, jak i państwo.

Antropologiczne podstawy stosunków Kościoła i państwa

Autonomiczność władzy państwowej, autorytet Kościoła oraz ich wzajemny stosunek daje się precyzyjnie ująć jedynie przez pryzmat określenia istoty, drogi i celu człowieka. Znaczenie ma również ustalenie granic ludzkiego autorytetu. Człowiek jest bowiem wprawdzie ens politicum, ale jednocześnie ens metaphysicum. To nie człowiek istnieje z woli państwa, lecz to państwo istnieje z woli człowieka. Wszystko, co przekracza zewnętrzny porządek polis, czyli: moralność i filozofia, nauka i kultura, państwo może zewnętrznie wspierać, jednak ich zakres obejmuje istotnie więcej niż samo państwo. Człowiek bowiem jako istota z ducha i sumienia przekracza rozumem i wolą świat, stając się bezpośrednio bytem i jego przyczyną, współistniejąc z nim w prawdzie i dobru. Oto antropologiczne prawo podstawowe: Człowiek nigdy nie jest środkiem do celu, lecz działa swobodnie i świadomie, zmierzając ku przyczynie swego jestestwa. Człowiek w swojej samotranscendencji i transcendencji świata jest istotą otwartą na Boga. Fundamentalna refleksja antropologiczna prowadzi dalej niż hasła i stereotypy z okresu „kulturkampfów” z liberalnym laicyzmem w XIX wieku i z totalitarnymi roszczeniami politycznych ideologii imperializmu, rasizmu, szowinizmu i komunizmu w XX wieku. Te ustroje nie były zwykłymi dyktaturami, w których podstawą panowania staje się naga przemoc. Podejmowały próby nowego zdefiniowania i stworzenia na nowo człowieka jako homo sovieticus, jako Herrenmensch w oparciu o rasę lub stan posiadania.

Niezbywalna i nienaruszalna godność człowieka tworzy granicę władzy publicznej stanowiącej właściwą podstawę demokratycznego państwa prawa wobec roszczeń do absolutnego władztwa państw autokratycznych. Pozytywne określenie państwa i tym samym jego rzeczywista suwerenność wyraża się w gotowości do służby dobru powszechnemu wszystkich jego obywateli. Jego miarą jest sprawiedliwość i prawo będące gwarancją obywatelskiej wolności jako materialnej przesłanki wolności osobistej, tego, by we własnym sumieniu mierzyć swoją istotę miarą prawdy i miłości.

Wszystkie te zagadnienia można wyprowadzić od pamiętnego sporu Jezusa z faryzeuszami, którzy zamierzali zastawić na Niego śmiertelną pułapkę, dopytując o stosunek Kościoła i państwa. Pytali go jako Żyda, jako członka narodu podległego rzymskiej, obcej władzy, ale legalnego rzymskiego panowania nad tym narodem, czy dozwolone jest płacenie cesarzowi podatków. Uznanie obowiązku podatkowego byłoby równoznaczne z uznaniem rzymskiego cesarza za legalnego władcę narodu, który sam uważał się za naród Boży i własność Boga. Krył się za tym konflikt wynikający z uznania ludzkiego lub boskiego autorytetu. Nie chodziło tu o zastąpienie władcy innym w następstwie aneksji czy ustąpienia praw do prowincji imperium na rzecz innego mocarstwa (jak np. Śląska, który Fryderyk II Pruski odebrał cesarzowej Marii Teresie po trzech wojnach śląskich, oczywiście za cenę setek tysięcy ludzkich istnień).

W tym decydującym starciu Syna Bożego z jego oponentami chodzi o kwestię, kogo człowiek powinien słuchać bardziej: Boga czy ludzi? Stawką w tej grze jest – mówiąc świeckim językiem – wolność sumienia i religii oraz – w ujęciu metafizycznym – wszechogarniająca odpowiedzialność człowieka przed Bogiem jako Stwórcą, jako praprzyczyną prawdy i gwarantem wiecznego zbawienia.

Jezus każe pokazać sobie denara z wizerunkiem i z imieniem cesarza. W nim, w postaci podatków, wyraża się władza i autorytet państwa, jest symbolem całej ekonomicznej i administracyjnej odpowiedzialności państwa za społeczeństwo. U podstaw każdej teorii stosunków między Kościołem i państwem leży słowo Jezusa: „Oddajcie cesarzowi, co należy do cesarza, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22,21).

Pytający wcale nie byli usatysfakcjonowani, gdyż Jezus nie wpadł w ich pułapkę, a jednocześnie również dlatego, że absolutne nowatorstwo tej odpowiedzi nie dawało się ująć w kategorie wykluczenia i konfrontacji, do których przywykli. Cóż tak nowego i przyszłościowego niosła w sobie odpowiedź Jezusa?

Jezus legitymuje władzę polityczną i zarazem ogranicza jej właściwość do regulowania materialnych podstaw życia. Zgodnie z późniejszą tradycją mówimy, że państwo w ogóle, niezależnie od kwestii jego ustroju, nie jest ufundowane na podstawie religijno-teokratycznej ani teologiczno-objawieniowej, lecz na prawie naturalnym. Wyklucza to bezpośrednie upoważnienie autorytetu państwa przez Boga, czyli prawo pozytywne i działania rządu lub wyroki sądowe nie mogą być wyrazem woli Bożej. Cieszą się autorytetem jedynie w takim zakresie, w jakim funkcjonują ludzkie, omylne kompetencje. Prawo pozytywne i podejmowane decyzje nie mogą jedynie naruszać godności i praw podstawowych człowieka, podobnie jak mają być zgodne z jego duchowo-cielesną naturą i jego ziemskimi, historycznymi i społecznymi formami egzystencji.

Na straży godności

Roszczenie wyłączności państwa wobec człowieka z jego sumieniem moralnym i osobistą transcendencją w stronę prawdy i Boga sprzeciwia się ludzkiej godności. Zarówno starorzymski kult cesarzy, jak i każdy inny antyczny czy też nowoczesny ustrój ubóstwienia państwa należy zasadniczo odrzucić jako nieetyczny. Metafizyczny i etyczny rozum mówi nam wszak, że nigdy ludzie nie mogą rościć sobie prawa do absolutnego rozporządzania innymi ludźmi. Czy to chrześcijańscy władcy w przeszłości, czy dziś chrześcijanie, którzy sprawują w demokracji urząd publiczny w rządzie, w parlamencie lub w sądownictwie, nie mogą żądać w imię Boga posłuszeństwa od swoich obywateli – czy to wyznawców ich własnej czy innej religii; ażeby całkowicie oddawali się im w opiekę z ponadnaturalną wiarą w rozum i wolność, lecz jedynie w oparciu o etyczną ustawę zasadniczą i normy pozytywne, prawa, które są obowiązujące, praworządne i niezbywalne dla wszystkich obywateli w równej mierze.

Inaczej niż „cesarz” – autorytet państwa, ograniczony do reguł tego, co ziemskie, Królestwo Boże i Boska władza może obejmować człowieka w całym jego wewnętrznym i zewnętrznym jestestwie. Uniwersalne ukierunkowanie na Boga i konkretne zakresy odpowiedzialności świeckiej warunkują się wzajemnie, przynajmniej w myśl zasad wiary chrześcijańskiej. Królestwo Boże nie jest z tego świata i nie tego rodzaju, lecz jest w nas Bóg, który jako praprzyczyna naszego istnienia i jako cel naszego najwyższego powołania objawił się w swoim Słowie, które stało się Ciałem, i w Duchu Świętym, który zstąpił w nasze serca.

Wszechogarniające prawo Boga do człowieka, któremu objawił się On w Chrystusie jako droga, prawda i życie dla każdego bez wyjątku, nie jest tożsame z autorytetem Jego Kościoła, ale przez posłannictwo i życie Kościoła w świecie i społeczeństwie Bóg pragnie być poznany i urzeczywistniany. Dlatego posłannictwo Kościoła nie ogranicza się do oferty religijnej i duchowej czy inicjatyw społeczno-charytatywnych. Duszpasterstwo polega na ogłaszaniu uniwersalnej, Boskiej woli zbawienia, która powołuje ludzi do uczestnictwa w swojej prawdzie i w swoim dobru w życiu wiecznym.

Kościół jest jednocześnie „znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej” („Gaudium et spes”, 76) wobec każdego politycznego, religijnego czy zabarwionego ideologicznie roszczenia totalitarnego ludzi wobec ludzi. Tylko tam, gdzie panuje Bóg, człowiek staje się wolny, gdyż wszechmogący Bóg przez stworzenie, zbawienie i dopełnienie człowieka nic nie zyskuje i nic nie traci. Dlatego objawienie Jego prawdy i głoszenie Jego łaski oznacza zawsze wyniesienie i spełnienie człowieka. Skończone przyczyny ograniczają się wzajemnie i konkurują ze sobą. Tam, gdzie Boska nieskończoność spotyka się z ludzką skończonością, człowiek nie jest upokarzany, zastraszany ani uciskany, lecz wyniesiony do uczestnictwa w „wolności i chwale dzieci Bożych” (Rz 8,21), gdzie to, co śmiertelne i zniszczalne, jest przepełnione nieśmiertelnością i niezniszczalnością, gdzie zwycięstwo pochłonęło śmierć (por. 1 Kor 15,55).

Właściwy dystans

Na rzecz ziemskiego i wiecznego zbawienia człowieka chrześcijanie i Kościół współpracują ze wszystkimi ludźmi dobrej woli w pluralistycznym społeczeństwie, wnosząc swój wkład w funkcjonowanie legalnej instytucji państwa. Współpracę Kościoła z państwem należy jednak zawsze rozpatrywać także krytycznie i z właściwym dystansem, gdyż Kościół Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego „nie pokłada jednak swoich nadziei w przywilejach ofiarowanych mu przez władzę państwową; co więcej, wyrzeknie się korzystania z pewnych praw legalnie nabytych, skoro się okaże, że korzystanie z nich podważa szczerość jego świadectwa” („Gaudium et spes”, 76). Takie rozumienie przesłania II Soboru Watykańskiego przyjął Papież Benedykt, występując we Fryburgu Bryzgowijskim, podczas podróży do Niemiec w 2011 roku, a tym samym tylko przewidział to, co Papież Franciszek odrzuca jako duchowy neokolonializm, tj. gdy środki ze strony UE lub USA na pomoc dla krajów rozwijających się są warunkowane przyjęciem ideologii gender albo gdy wewnątrzeuropejska pomoc wiązana jest ze sprzeczną z prawami człowieka wczesną seksualizacją dzieci. W tym kontekście należy wymienić i zwalczać totalitarne zakusy wobec osoby ludzkiej, gdy ingeruje się w linię zarodkową, w życie i cielesną integralność nienarodzonego człowieka, gdy uprawia się handel organami, a nowa fala zniewolenia obejmuje miliony ludzi, przez propagowanie wspomaganego samobójstwa i ogólnie celowej dechrystianizacji, a tym samym odczłowieczanie świata zachodniego. Poza ogólnym i teoretycznym uzasadnieniem stosunku świeckiego państwa i Kościoła w jego ponadnaturalnym posłannictwie zbawienia Kościołowi przypada prorocza rola rzecznika godności człowieka, która przysługuje człowiekowi z jego istoty od pierwszego momentu poczęcia aż po jego ostatnie tchnienie.

Drogi Czytelniku,

zapraszamy do zakupu „Naszego Dziennika” w sklepie elektronicznym

Aktualizacja 21 maja 2017 (15:58)

Nasz Dziennik