logo
logo
zdjecie

Zdjęcie: M.Zygmunt/ Nasz Dziennik

Sowieci w Polsce

Piątek, 22 marca 2013 (02:15)

Pod patronatem
„Naszego Dziennika”

Z dr. Markiem Zawadką, dyrektorem Ośrodka Kultury „Wzgórze Zamkowe” w Lubinie, organizatorem obchodów XX-lecia zakończenia okupacji wojsk sowieckich w Polsce, rozmawia Marek Zygmunt

20 lat temu wojska rosyjskie opuściły Polskę, skończyła się okupacja sowiecka rozpoczęta 17 września 1939 roku. Ale nie wszyscy nazywają to półwiecze okupacją. Dlaczego?

– Przecież to niewygodne dla wielu będących na świeczniku polityków. Ponadto trwałość kłamstwa jest dłuższa i prostsza niż mówienie prawdy. Kłamstwo związane z sytuacją w latach 1939-1993 można sparafrazować nowomową komunistyczną. „Wkroczyli”, czyli Związek Sowiecki dokonał agresji 17 września 1939 roku. „Wyzwolili”, czyli przynieśli na bagnetach Armii Czerwonej system komunistyczny, niszcząc wszystko, co miało związek z tradycją polską. „Umacniali władzę, walcząc z reakcyjnym podziemiem”, czyli oddziały NKWD, UB oraz KBW i po części Ludowego Wojska Polskiego zwalczały wszelki opór przeciwko bolszewizacji, dopuszczając się wielu mordów. Albo fraza „stali na straży suwerenności granic Polski na Odrze i Nysie”, czyli posiadali tu wojska strzegące ich interesów strategicznych, a ponadto przewidywali, że cała dolina Odry i Wisły zostanie profilaktycznie zbombardowana pociskami jądrowymi, gdy Sowieci będą nacierali w kierunku Europy Zachodniej, a LWP w kierunku Amsterdamu i Danii.

 

W Lubinie, stolicy polskiej miedzi, do 1960 r. stacjonowały wojska sowieckie. Jak liczne były te siły okupacyjne?

– Lubin do 1960 r. był miasteczkiem, jakich wiele w pasie zachodnim Polski. Rosjanie stacjonowali w wielu takich miejscach. Legnica była centrum dowodzenia Północną Grupą Wojsk, a później, w latach 80. XX wieku, wraz ze Świdnicą, stanowiła siedzibę Naczelnego Dowództwa Wojsk Kierunku Zachodniego, największego zgrupowania wojska w powojennym świecie, obejmującego swym zasięgiem Polskę, Niemcy Wschodnie, Czechosłowację, Białoruś i Ukrainę. Dolny Śląsk, licząc z Brzegiem Opolskim (lotnisko) oraz Żaganiem i Szprotawą (dwa lotniska), to jeden z dwóch obszarów w Polsce silnej koncentracji tych wojsk (drugim było Pomorze Zachodnie). Duży garnizon wraz z poligonem istniał w Świętoszowie, w Legnicy baza lotnicza oraz znaczące lotnisko w Krzywej. Ponadto Sowieci mieli wiele podziemnych, supertajnych stanowisk dowodzenia i łączności oraz składy amunicji jądrowej, a także spory garnizon wrocławski. Niewątpliwie Dolny Śląsk był niezmiernie ważnym obszarem w systemie sowieckiej machiny wojennej. Wystarczy dodać, że istniało tu pięć lotnisk plus dwa zapasowe. To robi wrażenie.

Sąsiedztwo sowieckich baz było bardzo uciążliwe dla mieszkańców Dolnego Śląska. W 1989 r. doszło do wypadku lotniczego z udziałem szybowca Aeroklubu Zagłębia Miedziowego oraz samolotu Su-24. Czy wyjaśnione zostały rzetelnie przyczyny tej katastrofy?

– Wypadek ten oczywiście wyjaśniono. Czy rzetelnie? Zaproponowano rozwiązanie polubowne i sprawę wyciszono. Choć podobnych wypadków lotniczych nie było za dużo, to jednak sąsiedztwo poligonu lotniczego w Przemkowie stało się bardzo niebezpieczne, wielokrotnie pociski i bomby spadały na obejścia gospodarcze. Raz taka bomba zmiotła z powierzchni ziemi całe gospodarstwo, zginęła wówczas jedna osoba. Za to było bardzo dużo, wręcz setki, wypadków samochodowych. Najczęściej po takim wypadku sprawcę wysyłano do Związku Sowieckiego. Mówiono, że wykonuje obowiązki służbowe i tym sposobem nie obejmował go polski wymiar sprawiedliwości. Czasami również kolektyw się za nim wstawiał i wówczas go uniewinniano, albo dostawał karę w zawieszeniu.

Do dzisiaj na Dolnym Śląsku oraz w innych regionach Polski mamy do czynienia ze spuścizną po pobycie wojsk sowieckich w postaci pomników.

– Możemy wyróżnić dwa rodzaje pomników. O ile do przyjęcia są pomniki postawione na cmentarzach, to te, które znajdują się w centrum miast, są czymś dziwnym. No bo jak wytłumaczyć istnienie w niewielkiej Ścinawie trzech pomników sowieckich? Jak zrozumieć pomnik w Legnicy? To przykłady z najbliższej okolicy. Nie wierzę, by władza je utrzymywała bez wsparcia społeczności lokalnych. Widać, iż pamięć o tym, że Polska była okupowana, nie funkcjonuje wśród obecnego pokolenia. Kilkadziesiąt lat celowego wymazywania tej historii zrobiło swoje. Do tego propaganda władz, chociażby seriale i filmy kinowe, w których aż do znudzenia przywoływano braterstwo broni z Armią Czerwoną, wykreowała postrzeganie historii przez obecne pokolenia w sposób niepełny, żeby nie powiedzieć kłamliwy.

Dlatego władze Lubina i Ośrodek Kultury „Wzgórze Zamkowe” postanowiły przypomnieć ten tragiczny w dziejach Polski okres?

– Trzeba cały czas niwelować skutki komunistycznej propagandy. Mamy za sobą sukces w postaci zmiany postrzegania tego, co się działo w Lubinie 31 sierpnia 1982 roku. Nie są to już „wydarzenia lubińskie”, tylko „zbrodnia lubińska”. Myślimy, że uda nam się wzmocnić dyskusję nad rolą Sowietów w powstaniu PRL, jej trwaniu – przede wszystkim w kontekście pobytu na tych ziemiach jednostek sowieckich. Obchody obejmą wystawy i konferencję naukową poświęconą różnym aspektom pobytu wojsk sowieckich w Polsce. Zaproponowaliśmy też konkursy, które adresujemy do uczniów szkół gimnazjalnych i średnich, a także do pasjonatów-odkrywców, historyków amatorów i historyków zawodowych (więcej szczegółów na stronie www.wzgorzezamkowe.pl). 12 września 2013 roku zapraszamy na konferencję poświęconą okupacji sowieckiej w Polsce. Do tego organizujemy dwie wystawy. Obecnie można obejrzeć ekspozycję „Sowieckie piekło 1939-1956”, składającą się de facto z trzech wystaw (17 września 1939 roku, deportacje 1940-1946 oraz Katyń 1940), a we wrześniu zapraszamy na wystawę „Północna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej w Polsce 1945-1993”. Mamy nadzieję, że uda nam się do tego czasu wydać kilka publikacji związanych z tym tematem.

Dziękuję za rozmowę.

Marek Zygmunt

Nasz Dziennik