logo
logo

Zdjęcie: Ewa Sądej/ Nasz Dziennik

Kiedy TVP opuści MUX-1?

Poniedziałek, 8 lipca 2013 (02:00)

Wiadomość o przyznaniu koncesji Telewizji Trwam obiegła wszystkie media i portale internetowe, natomiast o wyniku poprzedniego postępowania koncesyjnego na nadawanie na pierwszym multipleksie informowały tylko media branżowe.

Kilka tytułów dodatkowo potwierdzających niezwykłość zdarzenia: „Opór KRRiT wreszcie przełamany”; „Presja ma sens! KRRiT ugięła się pod naporem społecznym”; „Siła wspólnoty”; „Sukces o. Rydzyka”; „O. Rydzyk: dziękujemy KRRiT za miejsce na multipleksie!”.

O co walka?

Dlaczego kwestia koncesji jest tak interesująca? Dlatego, że o przysługujące nam we własnym państwie prawa musieliśmy stoczyć prawie 2-letnią walkę. Czy to jeszcze nasze państwo? Pytanie uzasadnione w szczególności po 10 kwietnia 2010 roku. Obserwowaliśmy wówczas zdeterminowane i skuteczne działania rozbijające odbudowującą się po tragedii wspólnotę narodową.

Choć więc poprzednią decyzją koncesyjną zablokowano możliwość szerszego oddziaływania Telewizji Trwam na opinię publiczną już na ponad rok, to może w tym kontekście powstanie wspólnotowego ruchu społecznego na bazie obrony Telewizji Trwam i wolnych mediów jest równie cenne?

Przypomnijmy, że decyzja, o której mówimy, to element szerszego procesu cyfryzacji telewizji naziemnej. Decyzje Krajowej Rady podjęte w tym procesie zamiast doprowadzić do otwarcia rynku, utrwaliły brak pluralizmu medialnego w Polsce oraz doprowadziły do odtworzenia oligopolistycznego, analogowego rynku telewizyjnego w przestrzeni cyfrowej i wykluczenia cyfrowego dużej części społeczeństwa polskiego.

Dlatego tak ważna jest kwestia Telewizji Trwam, która z jednej strony realizuje w swym programie ważną misję publiczną, z drugiej łamie monopol informacyjny, wprowadzając do świata telewizji naziemnej pluralizm źródeł informacji.

Co dalej?

Czy to już koniec sprawy? Otóż nie. Uchwała KRRiT jest aktem wewnętrznym nieskutkującym prawnie dla zainteresowanego nadawcy. Aby Telewizja Trwam mogła rozpocząć nadawanie naziemne, muszą być podjęte decyzje administracyjne:

– koncesyjna, wydana przez przewodniczącego KRRiT na podstawie ustawy o radiofonii i telewizji;

– o rezerwacji częstotliwości, wydana przez prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej na podstawie ustawy Prawo telekomunikacyjne.

Dodatkowo zgodnie z art. 7 ust. 2 ustawy o wdrożeniu naziemnej telewizji cyfrowej, zwanej ustawą cyfryzacyjną, rezerwacja częstotliwości dla Telewizji Trwam zacznie obowiązywać z datą wygaśnięcia rezerwacji wydanej TVP SA, tj. „do dnia pokrycia jej programów sygnałem terytorium RP, na którym zamieszkuje co najmniej 95 proc. ludności, przy wykorzystaniu częstotliwości ustalonych w planie zagospodarowania… dla multipleksu III… jednak nie później niż do dnia 27 kwietnia 2014 roku”.

Docelowo dla TVP przeznaczony jest bowiem w całości trzeci multipleks, którego zasięg dziś jest ograniczony, dlatego tymczasowo kanały TVP nadawane są również z multipleksu pierwszego. Na ich miejsce KRRiT przeprowadziła drugi konkurs koncesyjny.

Doświadczenie polskiej rzeczywistości uzmysławia dogłębnie, że powyższe zdarzenia jako przyszłe są niepewne. Wątpliwości pogłębia fakt specyficznego, że tak powiem, traktowania Fundacji Lux Veritatis przez KRRiT. I nie myślę tu tylko o dyskryminacyjnym potraktowaniu w pierwszym postępowaniu koncesyjnym.

Istne kuriozum to komunikat prasowy KRRiT. Wyróżnia się spośród innych obszernością. Na kilku stronach opisuje wnioskodawców i ich wnioski koncesyjne. Do komunikatu dołączono dwie kilkustronicowe informacje dodatkowe „Kampania na rzecz TV TRWAM” oraz „Porównanie sytuacji finansowej Fundacji Lux Veritatis w dwóch postępowaniach dotyczących koncesji na nadawanie programu telewizyjnego drogą naziemną cyfrową”.

Dla przypomnienia zacytuję komunikat z 6 lipca 2011 r. dotyczący dodatkowego rozstrzygnięcia w ramach pierwszego postępowania koncesyjnego: „KRRiT dokonała ponownego wyboru, uzupełniając ofertę multipleksu pierwszego (telewizji cyfrowej) o program Polo TV, rozpowszechniany przez spółkę Lemon Records.

Wybór nastąpił w związku z rezygnacją spółki Kino Polska TV z koncesji na nadawanie naziemne cyfrowe programu pod nazwą Kino Polska Nostalgia, w sygnale multipleksu pierwszego.

Polo TV to wyspecjalizowany program muzyczny popularyzujący polską muzykę rozrywkową.

Przypomnijmy, że obok programu na pierwszym multipleksie znajdą się już: TVP1, TVP2, TVP Info, program informacyjno-publicystyczno-poradnikowy (U-TV), muzyczny (ESKA TV) i rozrywkowy (ATM Rozrywka TV)”.

I to wszystko. Kilka zdań, a nie stron. Niewiele, choć aż się prosi o więcej informacji na temat wybranego podmiotu. Brak też wyjaśnienia, w jakim trybie został wybrany poza konkursem i dlaczego.

Niekonsekwencje Krajowej Rady

Kolejna sprawa to utrzymywanie oczywistej nieprawdy w sprawie odrzucenia poprzedniego wniosku Fundacji Lux Veritatis w oparciu o fałszywe przesłanki. Jan Dworak, uzasadniając obecną decyzję, stwierdził, że „o ile w pierwszym konkursie Fundacja nie pokonała bariery, jaką były wymogi formalne…”, a Krzysztof Luft orzekł, że „Generalnie chodzi o to, że w pierwszym konkursie… zabrakło pewnych dokumentów…”. Mówią to, choć stoi to w całkowitej sprzeczności z tym, co poświadczył w decyzji koncesyjnej sam przewodniczący KRRiT, a mianowicie, że „Wniosek w części ekonomicznej zawiera kompletną dokumentację finansową Fundacji LUX VERITATIS”.

Przypomnieć też warto pouczającą w tym względzie historię Radia Maryja, które już po uzyskaniu koncesji na nadawanie było przez KRRiT przez wiele lat dyskryminowane przy rozdziale kolejnych częstotliwości w odniesieniu do innych stacji ogólnopolskich, co w wyniku kontroli ustaliła Najwyższa Izba Kontroli.

TVP a MUX-1

Niepewność co do pozytywnego zakończenia sprawy wprowadza też wyrażone publicznie stanowisko prezesa TVP Juliusza Brauna, który powiedział w wywiadzie udzielonym PAP w czerwcu 2012 roku: Naszym „zdaniem… telewizja publiczna powinna zostać na MUX-1 z dwoma kanałami – Jedynką i Dwójką”. Czy więc TVP na pewno opuści multipleks 1, zwalniając miejsce dla Telewizji Trwam? Ustawy zmienia się w Polsce zbyt łatwo i często wbrew woli społecznej.

KRRiT do dziś zdawała się też nie zauważać tej woli społecznej, o której świadczył zakres aktywności obywatelskiej w obronie Telewizji Trwam. To, że ją w końcu uznała, jest niewątpliwie zwycięstwem społeczeństwa obywatelskiego.

Polacy, mając poczucie, że to nie tylko walka o Telewizję Trwam, o wolność słowa, ale i o zanikającą na naszych oczach Polskę, okazali się bardziej aktywni, niżby tego chciano.

Ta samoorganizacja społeczeństwa obywatelskiego już od dawna niepokoiła. W maju ubiegłego roku ukazał się np. apel podpisany m.in. przez: Agnieszkę Holland, Marię Janion, Korę Jackowską, Andrzeja Mleczkę, którzy napisali, że za skandaliczne uważają „hałaśliwe domaganie się specjalnych praw i wywieranie politycznych nacisków na niezależny organ, jakim jest KRRiT…”. Tak napisali o milionach wykluczonych w ramach „specjalnych praw” z rynku telewizyjnego katolików Ci, którzy swoje „zaprzyjaźnione telewizje” mają w obfitości.

Wolni Polacy pokazali jednak, że są świadomi swych praw oraz są gotowi walczyć zarówno o nie, jak i o swoje państwo, i zwyciężyli. Przynajmniej utrudniony został obserwowalny proces domykania systemu medialnego, i tak już zdominowanego – w wyniku ustaleń okrągłostołowo-magdalenkowych i systematycznej blokady jego rozwoju w III RP – przez podmioty liberalno-lewicowe i kulturowo obce polskiej tradycji.

Nadzieja była w cyfryzacji właśnie, której podstawową kwestią powinny być korzyści dla przeciętnego mieszkańca kraju. Proces ten nie może być oparty na partykularnych interesach rozmaitych grup i prowadzić do wykluczenia innych grup społecznych. Tylko jawność i przejrzystość pozwala na realizację tych celów. W Polsce brak przejrzystości warunków przejścia z nadawania analogowego na cyfrowe spowodował, że KRRiT mogła rozdzielić kanały telewizyjne według sobie tylko znanych kryteriów.

Tym razem nacisk społeczny sprawił, że doszło do debaty publicznej i KRRiT musiała przeprowadzić drugie postępowanie koncesyjne, podejmując decyzje nie w zaciszu gabinetów, a w świetle reflektorów.

Prawdziwym zwycięzcą jest jednak nasza wiara i nadzieja. Niech nas nie opuszczają. Musimy być uważni w patrzeniu władzy na ręce. Mamy jeszcze zadania do wykonania.

 

Elżbieta Kruk

Nasz Dziennik