O mieście Raszt wspominałem w nawiązaniu do heroizmu ważnego dla mnie człowieka, pastora Youcefa Nadarkhaniego, który został skazany na karę śmierci przez powieszenie i przebywał w celi śmierci kilka lat w całkowitym odosobnieniu, niszczony psychicznie, terroryzowany i poddawany presji, aby powrócił do jedynej słusznej religii.
Nadarkhani się nie załamał, wytrwał, a władze wreszcie go wypuściły, bo świat zaczął się o niego głośno upominać.
Miasto Raszt znów zaszokowało
20 października sąd skazał czterech członków protestanckiego „Kościoła Iranu” na biczowanie, ponieważ ośmielili się spożywać wino podczas swojego nabożeństwa.
W myśl irańskiego prawa konsumpcja alkoholu podczas nielegalnego spotkania (w rozumieniu chrześcijańskim – uczestniczenie w nabożeństwie niedzielnym w kościele domowym) to poważne przestępstwo, za które trafia się na długie lata do więzienia.
To niesprawiedliwe potraktowanie wspominanych „przestępców”, którzy będą musieli doznać wielkiej krzywdy, bólu i upokorzenia (trzeba pamiętać, że mówimy tu o szczególnej kulturze, Persowie są narodem bardzo dumnym, i batożenie jest zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet bardzo trudnym doświadczeniem, nie tylko fizycznym, ale – co może boleśniejsze – psychicznym), przywodzi mi na myśl wydarzenie opisane w Dziejach Apostolskich, w rozdziale piątym.
„A przywoławszy Apostołów kazali ich ubiczować i zabronili im przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla imienia Jezusa. Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni i po domach, i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie” (zob. Dz 5, 40).
Zdumiewające są te słowa. Cieszyli się, że ich to spotkało. W tej kulturze, podobnie jak i u Persów, otrzymanie chłosty upodlało mężczyznę. Tymczasem Apostołowie się cieszą, ponadto głoszą Chrystusa nadal publicznie, odważnie, a także po domach.
Ponieważ mam okazję przyjaźnić się z irańskimi chrześcijanami, wiem, że właśnie taka postawa będzie towarzyszyć czterem uwięzionym w Iranie, i na pewno nie zostaną oni powstrzymani od dalszego dawania świadectwa.
Niezwykłą informacją, jaką podała agencja Fides, było wydarzenie z 23 października. Przed okrytym złą sławą więzieniem Evin w Teheranie doszło do wiecu protestacyjnego! Chrześcijańscy uczestnicy, zupełnie bez obaw, strachu, domagali się głośno uwolnienia czterech więźniów sumienia: Farszida Fathi Saeeda Abediniegio, Mustafy Bordbara, Alireza Seyyediana, Mohammeda Ali Dadkhaha.
Nie obejdzie się to na pewno bez konsekwencji dla biorących udział w wiecu chrześcijan, ale oprócz spanikowanego reżimu, który podejmie sankcję wobec nich, bohaterstwo uciskanych obserwują także zwykli Irańczycy. I już dziś można powiedzieć, że zainteresowanie chrześcijaństwem wśród muzułmanów irańskich szybko i gwałtownie rośnie.
Eucharystia w świecie islamu
Chciałbym jeszcze na koniec poruszyć jedną sprawę, która nie przebija się zazwyczaj do świadomości opinii publicznej, a która, moim zdaniem, jest ważna z punktu widzenia najistotniejszej kwestii dla każdego katolika.
To sprawowanie Eucharystii w świecie islamu.
Czy zastanawiali się Państwo, że ograniczenie, właściwie zakaz spożywania alkoholu, który panuje w krajach muzułmańskich, przekłada się na poważne obostrzenia dla kapłanów żyjących lub przebywających w państwach pod sztandarem Mahometa, a mówiąc wprost: uniemożliwia im sprawowanie Mszy św., a wiernym pełne uczestnicto w komunii z Chrystusem?
W związku z wymogiem obecności wina podczas każdego przeistoczenia obowiązujące prawo koraniczne zabraniające pod jakimkolwiek pozorem spożywania alkoholu uniemożliwia de facto sprawowanie Mszy św.
Dramat jest tym większy, że zgodnie z szariatem prawo koraniczne nie obejmuje i nie powinno obejmować swoim zasięgiem chrześcijan.
Formalnie tak, ale w takich krajach jak Iran, Arabia Saudyjska, północne obszary Nigerii niestety obejmuje.
Zatem kapłani i wierni muszą być niezwykle ostrożni. Msza św. w świecie prześladowań XXI wieku zeszła do katakumb.

