logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Matthieu Riegle/cc.3.0/ Wikipedia

Kamieniem w dziecko

Piątek, 29 listopada 2013 (11:19)

Skompromitowany prezydent François Hollande, aktualnie najbardziej znienawidzony polityk we Francji (poparcie waha się w okolicach 20 proc., co oznacza stratę ok. 40 proc. sympatyków po 1,5 roku urzędowania) w międzyczasie, niczym owiany złą sławą hiszpański premier Zapatero, oddał kraj w ręce deprawatorów, heterofobów, feministek i lewaków.

Rządzą w ministerstwach, rządzą w mediach, rządzą w szkołach, rządzą na ulicach. Jedyną przestrzenią wolności we Francji jest dziś Kościół katolicki. Bastion normalności, na który dewianci i inżynierowie społeczni ideologii gender przeprowadzają atak za atakiem.

Władza socjalistów, przy pełnym wsparciu policji i służb bezpieczeństwa, dokonuje grabieży na obszarze wolności słowa, ogranicza wolność do zgromadzeń, cenzuruje prasę, a tak zwaną polityką „mowy nienawiści” jest o krok od represyjnego zarządzania krajem. Wielu Francuzów uważa, że tak już jest.

Przykład? 11 listopada br. francuska policja aresztowała ok. 70 osób w trakcie uroczystości w rocznicę zakończenia I wojny światowej. Za co? Demonstranci wygwizdali w Paryżu prezydenta François Hollande’a. Wołali: „Hollande, ustąp” i „Socjalistyczny dyktator!”.

Według ministra spraw wewnętrznych Manuela Vallsa, byli wśród nich członkowie ugrupowań skrajnej prawicy, sprzeciwiający się polityce rządu w takich kwestiach jak małżeństwa jednopłciowe. Dobre!

Inny przykład, zapewne lepiej znany. W maju na ulice Paryża wyszło milion obywateli w obronie tradycyjnej rodziny, rozumianej jako związek kobiety i mężczyzny, ale jak pamiętamy, zostało to zignorowane. Media lewackie, aktualnie mainstream, zignorowały to niebywałe poruszenie obywateli, rząd przeforsował genderowskie koncepcje i także we Francji dzieci będą oddawane pod tęczowe strzechy homoseksualistów. Jeżeli uwzględnimy dodatkowo fakt, że we Francji narasta z roku na rok fizyczne prześladowanie katolików, podpalenia kościołów, dewastacje świątyń, cmentarzy, napaści na manifestantów, możemy określić dawne państwo katolickie mianem dyktatury antychrześcijańskiej.

Aborcjoniści, feministki, geje&Co., ideolodzy gender nie mogą znieść publicznie modlących się katolików. Działa to na nich pobudzająco.

Ostatni przykład miał miejsce w Nancy. 4-letnia dziewczynka została uderzona kamienieniem, gdy wraz z rodzicami brała udział w pokojowej manifestacji w obronie życia. Lewaccy bojówkarze, przy obecności policji, nie ograniczyli się do wulgaryzmów i haseł, zaczęli obrzucać pokojowe zgromadzenie kamieniami tolerancji. Zanim poleciał pierwszy wyraz lewackiego pokoju, bandyci powinni zostać zatrzymani za obrazę uczuć religijnych katolików, bo atak fizyczny poprzedzili szlamem wulgaryzmów i świńskich pioseneczek. Tak się nie stało. Poleciały kamienie. Tym razem uniknięto tragedii, ale co będzie jutro?

Przyznaję jednak, że to nie tyle akt agresji (fizycznej i werbalnej), wymierzony także w najmłodszych, jest tu najboleśniejszy. W tym spotkaniu modlitewnym zraniona dziewczynka nie była jedynym dzieckiem. A zatem lewaccy bandyci wiedzieli dobrze, w kogo rzucają, zdawali sobie sprawę z obecności dzieci. Jak wiemy, środowiska motywowane ideologią gender, w przeciwieństwie do sloganów o tolerancji wywieszanych na pseudotęczowych sztandarach (sześciobarwnych, a nie siedmiobarwnych) są zajadłymi wrogami dzieci, szczególnie tych nienarodzonych.

Korzystając z relacji tego wydarzenia autorstwa red. Łukasza Sianożęckiego z „Naszego Dziennika”, najbardziej bulwersujący jest dla mnie finał całej sprawy.

Policja w obawie przed powtórką „incydentu” zakazała zgromadzeń! To już szokuje, ale kolejny fakt jest jeszcze dosadniejszy. Urzędnicy nie zabronili zgromadzeń agresorom, ale obrońcom życia, planującym modlitwę przed placówką aborcyjną w stolicy Francji.

Nie powstrzymało to katolików od pojawienia się na manifestacji, w związku z czym zostali aresztowani, to znaczy „ochronieni”, ponieważ nowomowa i poprawność polityczna socjalistów i libertynów wskazuje, że zapewnili „ochronę” katolikom poprzez zamknięcie ich w radiowozach. Prawdopodobnie zostali ochronieni przed samymi policjantami, bo w tym czasie nie przeprowadzono żadnej kontrmanifestacji.

Organizatorzy czuwań przed centrami aborcyjnymi, które odbywają się w całej Francji pod hasłem „SOS dla wszystkich małych”, mówią, że z takim przejawem agresji i nienawiścią spotkali się po raz pierwszy. Również po raz pierwszy zdarza się, że pod pretekstem zachowania spokoju władze nie zezwalają na modlitwę w publicznym miejscu.

To idzie do nas

Centrolewicowy gabinet Donalda Tuska, forsujący swoje antychrześcijańskie projekty, który zatrudnia feministycznych „ekspertów” od gender z tekami ministerialnymi (wystarczy wymienić Bobińską-Kolarską, Kozłowską-Rajewicz czy Kluzik-Rostkowską), deprawatorów zarządzających teatrami, dofinansowuje instalacje z antykatolickimi bluźnierstwami, cenzuruje wolność słowa (mimo że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przyznała Telewizji Trwam koncesję na nadawanie z pierwszego multipleksu cyfrowego, ponadto została uiszczona opłata koncesyjna, to rozpoczęcie emisji w dalszym ciągu nie jest możliwe, gdyż Telewizja Polska nie zwolniła zajmowanych tymczasowo częstotliwości na MUX-1), wyrzuca do kosza milion podpisów obywateli naszego kraju, którzy domagali się możliwości wyrażenia swojego zdania na temat przyszłości swoich dzieci, zniechęca do brania udziału w akcie demokratycznym, jakim jest referendum, przy współpracy mediów głównego nurtu, ta kolorowa ekipa przeprowadza demontaż demokracji.

Jeżeli nie zaczniemy reagować na celowe niszczenie kultury polskiej i wartości chrześcijańskich w naszej Ojczyźnie, nie przeciwstawimy się zakusom władz na totalne zarządzanie państwem i nami, szybko ugrzęźniemy w demokracji wypłukanej z wszelkich wartości. Czyli, jak to dobitnie ujął bł. Jan Paweł II, w ukrytym bądź jawnym totalitaryzmie.

dr Tomasz M. Korczyński

NaszDziennik.pl