logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

List polskich biskupów i nowa "teologia wyzwolenia"

Niedziela, 22 grudnia 2013 (21:32)

Najnowszy wpis prof. Mieczysława Ryby na blogAiD.

List Konferencji Episkopatu Polski na Niedzielę Świętej Rodziny przejdzie z pewnością do historii jako jeden z najważniejszych dokumentów w najnowszych dziejach naszej Ojczyzny. Podejmuje on bowiem bodaj najbardziej kluczową problematykę, jaka dotyczy życia społecznego tu i teraz.

Walka o rodzinę należy wszak do najważniejszych, jeśli mówimy o być albo nie być całej naszej cywilizacji. Kreowanie ideologii gender, osadzającej się na neomarksistowskiej rewolucji kulturowej, to zagrożenie wręcz śmiertelne dla życia rodziny i narodu. Brak ostrzeżenia narodu przed tym zagrożeniem byłby niewyobrażalnym wręcz zaniedbaniem.

We wspomnianym liście czytamy: „Chrześcijańska wizja objawia najgłębszy, wewnętrzny sens małżeństwa i rodziny. Odrzucanie tej wizji prowadzi nieuchronnie do rozkładu rodzin i do klęski człowieka. Jak pokazuje historia ludzkości, lekceważenie Stwórcy jest zawsze niebezpieczne i zagraża szczęśliwej przyszłości człowieka i świata. Nieliczenie się z wolą Boga w rodzinie prowadzi do osłabienia więzi jej członków, do powstawania przeróżnych patologii w domach, do plagi rozwodów, do tak zwanych «luźnych» czy «wolnych» związków praktykowanych już od młodości, często za zgodą czy przy milczącej akceptacji rodziców.

Powoduje też brak otwarcia się małżonków na dar życia, czego owocem są negatywne demograficzne skutki. Z niepokojem obserwujemy coraz większe przyzwolenie społeczne na te zjawiska”. Dalej biskupi wprost pokazują marksistowskie i neomarksistowskie korzenie ideologii gender, wpisującej się w rewolucję kulturalną roku 1968. Jednoznacznie demaskują również ataki na rodzinę idące z różnych instytucji międzynarodowych.

Niebezpieczne treści zawiera konwencja Rady Europy przeciwko przemocy wobec kobiet (promuje „niestereotypowe role seksualne”, namawia do promowania homoseksualizmu i transseksualizmu), potężny niepokój biskupów budzą standardy Światowej Organizacji Zdrowia dotyczące edukacji seksualnej dzieci. Biskupi niezwykle trafnie dostrzegają propagandę genderowską obecną we współczesnych filmach, teatrze, w programach szkolnych. Zatem jest tutaj ukazana potężna wojna kulturowa, która trwać może jeszcze dziesięciolecia. Niezwykle też ważny jest apel do rodziców, aby z wielkim zaangażowaniem bronili dzieci przed niebezpieczeństwem demoralizacji.

Równie ważne jest wezwanie skierowane do ludzi Kościoła. Czytamy: „Zwracamy się zatem z gorącym apelem do przedstawicieli ruchów religijnych i stowarzyszeń kościelnych, aby odważnie podejmowali działania, które będą służyć upowszechnianiu prawdy o małżeństwie i rodzinie. Bardziej niż kiedykolwiek potrzebna jest dzisiaj edukacja środowisk wychowawczych. Trzeba koniecznie uświadamiać rodzicom, nauczycielom, osobom odpowiedzialnym za kształt polskiej szkoły, jak wielkie zagrożenie idzie wraz z ideologią gender. Trzeba to czynić tym bardziej, że niejednokrotnie nie mówi się rodzicom wprost o tym, że ta ideologia jest wprowadzana do danej placówki oświatowej, a związane z nią treści «ubiera się» w pozornie niegroźne i interesujące metody i formy, np. zabawy.

Apelujemy także do instytucji odpowiadających za polską edukację, aby nie ulegały naciskom nielicznych, choć bardzo głośnych środowisk dysponujących niemałymi środkami finansowymi, które w imię nowoczesnego wychowania dokonują eksperymentów na dzieciach i młodzieży. Wzywamy instytucje oświatowe, aby zaangażowały się w promowanie integralnej wizji człowieka”. Zatem biskupi polscy jako troskliwi duszpasterze w sposób niezwykle konkretny pokazują zagrożenia kulturowe (duchowe), wskazując też na środki i metody obrony.

W moim przekonaniu, omawiany dokument ma wymiar historyczny. Określa bowiem strategię Kościoła w zmaganiach kulturowych, które trwają już bardzo długo i ciągnąć się mogą przez wiele lat. Brak jednoznaczności w tej kwestii mógłby sprowadzić wiernych na manowce bierności lub do tworzenia nowej teologii wyzwolenia, czyli fałszywej próby łączenia neomarksistowskiej rewolucji genderowskiej z Ewangelią, tak jak to miało miejsce w przypadku marksizmu klasycznego (zob. teologia wyzwolenia w Ameryce Łacińskiej).

Taką nową teologię wyzwolenia stara się zafundować Polakom „Gazeta Wyborcza”. W sobotnio-niedzielnym wydaniu (21–22 grudnia 2013) na pierwszej stronie prezentuje zdjęcie Papieża Franciszka jako zapowiedź przedruku wywiadu z Ojcem Świętym. Zaraz pod zdjęciem zaś umieszczono wielki tytuł artykułu „Wiara, nadzieja, gender” autorstwa Aleksandra Klicha. Sugestia jest oczywista – chodzi o zastąpienie chrześcijańskiej triady wiary, nadziei i miłości na nową modłę.

W treści artykułu znajdujemy zaś sugestię przeciwstawienia najnowszego listu biskupów polskich nauczaniu obecnego Papieża. Franciszek jako Papież, który wzywa, by „nie bać się czułości”, i konserwatywni polscy biskupi, którzy wydali wojnę gender. „Pewnie ubędzie katolików – pisze autor artykułu – wyniośli biskupi może znikną zupełnie. Ale to nie tłum wiernych, złoto, kadzidło, straszenie piekłem za prezerwatywy czy gender są sensem wiary. Więcej, bywają jej zaprzeczeniem – jak wczorajszy list pasterski na Święto Rodziny, w którym polscy biskupi rzucają gromy na gender, że jest marksistowski i niszczy rodzinę. Żeby pisać takie rzeczy o gender – równych prawach dla kobiet i mężczyzn – trzeba albo nie rozumieć, o co w tym chodzi, albo mieć złą wolę. Czy biskupi chcą odwrócić uwagę od przypadków pedofilii, a może wyruszyć na kolejną wojnę ze współczesnym światem?”. (Aleksander Klich, Wiara, nadzieja, gender, „Gazeta Wyborcza”, 21–22 grudnia 2013, s. 1).

Skala manipulacji, jaką posługują się autorzy „Wyborczej”, przechodzi wszelkie pojęcie, najbardziej zaś przypomina słynne akcje propagandowe obecne w prasie komunistycznej w dobie PRL. Próba przeciwstawienia listu biskupów nauczaniu Papieża to prawdziwe kuriozum. Kryje się bowiem za tym sugestia, że Stolica Apostolska nie widzi zagrożenia w seksualizacji dzieci, że zgadza się z tezą, że płeć jest kwestią uwarunkowań kulturowych, a nie wynika z porządku natury.

Zatem uśmiechnięty Papież Franciszek przeciwstawiany jest smutnym biskupom polskim idącym na krucjatę przeciwko ideologii gender. Oczywiście autor artykułu nie jest w stanie wykazać błędu w rozumowaniu Konferencji Episkopatu (wszak ideologia gender stoi w całkowitej sprzeczności z nauczaniem Kościoła i biskupi mieli obowiązek wypowiedzieć się w tej kwestii). Sugeruje on, że biskupi chcieli być może odwrócić w ten sposób uwagę od przypadków pedofilii w Kościele. I tutaj doskonale wychodzi po raz kolejny, skąd wziął się tak zawzięty atak dotyczący tzw. pedofilii w Kościele.

Jak już niejednokrotnie pisałem, propagandystom rewolucji kulturalnej chodziło nade wszystko o to, aby zamknąć usta Kościołowi właśnie w sytuacji wprowadzania gender do polskiego życia publicznego. Mamy tu wszak do czynienia niemalże z goebelsowskim twierdzeniem, że „zdemoralizowane (pedofilskie) duchowieństwo” nie ma prawa krytykować ideologów nowej lewicy pragnących stworzyć utopijne „społeczeństwo bezpłciowe”.

To zatem nie przypadek, że uderzono w najbardziej znaczące postaci Episkopatu polskiego, które w sposób pogłębiony podejmują kwestię współczesnych problemów społecznych, w tym ideologii gender (np. abp Henryk Hoser, abp Józef Michalik i inni). Magdalena Środa, ponownie podnosząc problem pedofilii, w ten sposób wypowiada się na łamach „Gazety”: „Kościół idzie linią, którą obrał. Powtarzając tezy propagandowe, spuszcza zasłonę dymną na problem pedofilii. Ale to dowód na ogromną ignorancję hierarchów, zamkniętych na współczesną humanistykę. Ten list to sączenie nienawiści. Liczy się doraźny efekt, czyli wzbudzanie lęków” (Tomasz Cylka, Gender – oficjalny wróg Kościoła, „Gazeta Wyborcza”, 21–22 grudnia 2013, s. 4). Czyż tekst ten nie przypomina nam retoryki z czasów komunizmu, kiedy to propagandyści wmawiali nieustannie biskupom szerzenie nienawiści względem nowego ustroju?

Rewolucjonistów zabolał fakt przenikliwości tez zawartych w liście duszpasterskim Episkopatu. Wykazanie marksistowskich korzeni kulturowej rewolucji, w tym ideologii gender, to wszak uderzenie w samo serce rozwijającej się propagandy rewolucyjnej. Ponieważ przytłaczająca większość polskich rodziców jest zdecydowanie przeciwna nowej utopii i zrobi wszystko, by chronić własne dzieci przed demoralizacją, słowa biskupów absolutnie trafiają na podatny grunt w Narodzie Polskim.

Propagandziści nowej lewicy starają się zatem zastosować nową metodę: na sposób sztuczny przeciwstawić nauczanie biskupów  nauczaniu Papieża. Żeby to zrozumieć, wystarczy sobie przypomnieć niedawny list, który wysłała Magdalena Środa do Papieża Franciszka, żaląc się na polski Kościół, który nie rozumie problemów współczesnego człowieka i w sposób nieuprawniony atakuje ideologię gender, organizując bezprecedensową, jej zdaniem, „akcję nienawiści”, która jest sprzeczna z tym, co głosi Papież. Rzecz jest tak niewiarygodna i absurdalna, że trudno ją ze spokojem komentować. Jednakże wszystko to dzieje się na naszych oczach. Oczywiście całe działanie jest nakierowane na wywołanie zamętu w sumieniach i opiniach zwykłych ludzi, którzy korzystając z mediów, nie mają czasu, by dojść do prawdy.

Na koniec warto jeszcze raz sięgnąć do omawianego numeru „Gazety Wyborczej”. Jej redaktorzy nie tylko biadolą nad listem Episkopatu w sprawie gender. Otóż alarmują, że w Hiszpanii dokonuje się „antyaborcyjna rewolucja”. „Prawicowy rząd Hiszpanii cofa prawodawstwo o 30 lat – czytamy. – Chce zastąpić liberalną ustawę antyaborcyjną restrykcyjnymi przepisami podobnymi do tych, które obowiązują w Polsce” (Maciej Stasiński, Antyaborcyjna rewolucja w Hiszpanii, „Gazeta Wyborcza”, 21–22 grudnia 2013, s. 10).

Dzisiaj chyba nikogo nie powinny dziwić ideologiczne ataki „Gazety Wyborczej” i mediów pokrewnych na Kościół i moralność chrześcijańską. Po prostu media te są forpocztą neomarksistowskiej rewolucji kulturowej. Wciąż dziwić może tylko postawa niektórych środowisk chrześcijańskich wciąż uważających, że najważniejszym zadaniem chrześcijan jest nieustanny dialog z neomarksistami, oparty bardzo często na podbudowie rezygnacji z bezkompromisowego głoszenia prawdy.

NaszDziennik.pl