logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Nie ustąpimy genderystom

Poniedziałek, 30 grudnia 2013 (02:12)

Z ks. dr. hab. Dariuszem Oko, kierownikiem Katedry Filozofii Poznania Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, rozmawia Małgorzata Pabis

Księże Profesorze, biskupi polscy w liście na Niedzielę Świętej Rodziny jasno informują o zagrożeniach wypływających z ideologii gender. Tymczasem jeden z blogerów „Tygodnika Powszechnego” nawoływał, by tego listu nie czytać. Co o tym sądzić?

– Na podstawie licznych publikacji „Tygodnika Powszechnego” można uznać, że jego redakcja zdecydowanie odrzuca nauczanie Kościoła na temat ideologii gender, w tym także na temat homoideologii (czyli jej istotnej części) – podobnie jak czyni to od lat w kwestii etyki małżeńskiej. Widać to szczególnie teraz, kiedy „Tygodnik” tak otwarcie nawołuje do buntu przeciw całemu Episkopatowi i Ojcu Świętemu. A genderyści są jak marksiści, podobnie nienawidzą chrześcijaństwa i podobnie zmierzają do zniszczenia Kościoła, chcą wsadzać chrześcijan do więzień nawet za jedno zdanie krytyki ich ideologii. Nieprzypadkowo przecież osoby, które znane są w Polsce z największej nienawiści do Kościoła, są też najbardziej zdecydowanymi zwolennikami gender. Zatem wspieranie ich działań jest oczywistym zaprzaństwem, zachowaniem judaszowo-kainowym. Skoro jednak sam ks. Boniecki, redaktor „Tygodnika”, tak dobrze czuje się w towarzystwie satanisty „Nergala” albo ks. prof. Michała Czajkowskiego, który przez 20 lat współpracował z SB, wydając jej ludzi Kościoła, to trzeba się liczyć z tym, że trudno o niegodziwość, której jego redakcja nie byłaby gotowa się dopuścić w swojej nieustannej walce z nauczaniem Kościoła. Przyłączanie się do takich działań jest niedopuszczalne, jest oczywistą zdradą, samobójstwem duchowym. Trzeba się tego szczególnie strzec, bo działanie Judasza często przynosi jeszcze gorsze skutki niż otwartego wroga.

Jak Ksiądz odniesie się do informacji Fundacji Feminoteki, która wyliczyła, jakoby Kościół wziął 61,5 mln złotych dotacji unijnych na projekty, które powinny wspierać gender. Feministki zażądały, by NIK sprawdziła, czy pieniądze zostały wydane zgodnie z zaleceniami Unii Europejskiej…

– To kolejny absurd genderystów, to tak, jakby Kościół miał sam siebie ateizować. Unia Europejska nie ma prawa nikogo zmuszać do przyjmowania ideologii gender, podobnie jak sowiecka Moskwa nie miała prawa nikogo zmuszać do przyjęcia komunizmu. To tak, jakby żydowskie dzieci zmuszać do przejścia na islam, to byłby niesamowity antysemityzm, straszna pogarda dla Izraela. Czymś podobnym jest zmuszanie chrześcijan do konwersji na ateistyczną ideologię gender. To jest niesłychana pogarda dla godności człowieka, dla jego sumienia i całej duchowości. Jest to ciężkie przestępstwo, za które musi odpowiedzieć każdy, kto się go dopuszcza. W żadnym wypadku nie wolno ustępować genderateistom, dla których bożkiem stał się seks, którzy redukują człowieka do biologii i fizjologii, którzy widzą w nim przede wszystkim jego zwierzęcość, a nie duchowość, i jeszcze usiłują deprawować dzieci. W ich obronie trzeba być gotowym poświęcić bardzo wiele.

Tymczasem głosy w obronie gender padły też z ust polityków Twojego Ruchu, którzy napisali, że zwalczanie tej ideologii to zasłona dymna na przypadki pedofilii w Kościele. Czy to nie kolejny absurd?

– Według bolszewików, „naukowy komunizm” był najwyższym osiągnięciem ludzkości, najdoskonalszym dziełem ludzkiego intelektu. Logiczne więc było, że każdy, kto go zakwestionował, był natychmiast mordowany albo zsyłany do łagru. Równocześnie bolszewicy negowali istnienie archipelagu Gułag, w którym uśmiercono dziesiątki milionów osób. Wobec tej skali zbrodni Katyń był dla nich tylko drobiazgiem, wymigiwali się od odpowiedzialności za te zbrodnie. A więc twierdzić, że nie ma ideologii gender, to tak jakby mówić, że nie było ideologii komunistycznej, tylko czysta, niepodważalna nauka socjalna, która nie wiadomo dlaczego straciła uznanie. Przecież mamy mnóstwo dokumentów ONZ i Unii Europejskiej, które są stworzone według zasad ideologii gender i nakazują ją bezwzględnie narzucać. Jak więc można twierdzić, że gender nie jest ideologią, narzędziem politycznym do przeprowadzenia globalnej rewolucji i deprawacji seksualnej?

Dlaczego więc genderystom tak przeszkadza krytyka Kościoła?

– Genderyści lubią działać w ukryciu, po cichu, jak mafia. Chcą przeprowadzić swoją rewolucję odgórnie, poprzez przejęcie ośrodków władzy i mediów. Żerują na niewiedzy obywateli, aby obejść procedury demokratyczne i siłowo narzucić swoją ideologię. Demokratycznie społeczeństwo świadome założeń gender nie zaakceptowałoby tych absurdów, podobnie jak nie akceptuje homoadopcji. Ujawnianie ich sposobów działania utrudnia je, stąd gwałtowność oraz brutalność ich ataków.

Co zrobić, by obudzić polskich rodziców, by byli bardziej czujni wobec prób deprawacji dzieci?

– Dociera do mnie coraz więcej sygnałów z całej Polski, że rodzice zaczynają się budzić, powstaje ogólnopolska koalicja obrony przed szaleństwem gender. Rodziców pobudza się do działania najlepiej poprzez informację, jakim śmiertelnym zagrożeniem dla ich dzieci są genderowi seksdeprawatorzy, i temu też najlepiej służy wspaniały list Episkopatu. Odgrywa on niezastąpioną rolę, ale trzeba kontynuować edukację według jego wytycznych. Doskonale powinno jej służyć studiowanie jego dłuższej wersji przeznaczonej do pracy duszpasterskiej oraz innych materiałów krytycznych wobec gender. Ale potem trzeba przejść do zaangażowania w rady rodzicielskie szkół i przedszkoli, aby pilnować, czy nie usiłuje się tam realizować programu gender wbrew woli rodziców, co jest sprzeczne z Konstytucją. Trzeba też angażować się w pracę samorządów lokalnych i politykę krajową, by nie dopuścić do powstania w naszym kraju genderowej dyktatury. W nadchodzących kolejnych wyborach trzeba sprawdzać polityków, czy przypadkiem nie chcą popierać tej ateistycznej ideologii. Praca wychowawcza rodziny i Kościoła jest jak hodowanie pięknych kwiatów w ogrodzie, natomiast ideologia gender jest jak szambo, które ten ogród może zalać i zniszczyć. Trzeba zrobić wszystko, by obronić przed tym dzieci, by do tego nie dopuścić.

Nie możemy sobie pozwolić na milczenie, na bycie „lukrowanymi” katolikami. Odnosząc się do ataku medialnego przypuszczonego na ks. abp. Hosera czy ks. abp. Michalika po ich wypowiedziach na temat gender, można by sądzić, że genderyści nawet z biskupów chcieliby zrobić „lukrowanych” katolików…

– Dominujące lewackie media pouczają Episkopat, podobnie jak Bierut czy Gomułka pouczali kardynała Wyszyńskiego czy Wojtyłę. To oni chcą decydować, jakimi mamy być chrześcijanami. Oczywiście najlepiej takimi, którzy w bojaźni niewolniczo im się podporządkują. Ale to tak, jakby Piłat, Sanhedryn czy Judasz dyktowali apostołom, co mają mówić i czynić. Tacy krytycy Kościoła byliby zadowoleni dopiero wtedy, gdyby Papież ogłosił, że Boga nie ma, a aborcja, rozwody i homoseksualizm to największe zasługi, za które idzie się prosto do Nieba. Ulegać takim krytykom to tak, jakby Jezus ulegał zakłamaniu faryzeuszy. Tymczasem Jezus przez cały czas swojej publicznej działalności prowadził duchową walkę o prawdę z faryzeuszami i innymi zakłamańcami, którzy od początku chcieli go zamordować. Mówił do nich: „groby pobielane”, „plemię żmijowe”, „mordercy proroków”. Podobnie my musimy dzisiaj bronić siebie i dzieci przed współczesnymi wielkimi faryzeuszami i zakłamańcami. To należy do istoty naśladowania Jezusa. I chwała księżom biskupom, współczesnym apostołom, że tak właśnie czynią.

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Pabis

Aktualizacja 30 grudnia 2013 (08:19)

Nasz Dziennik