logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Za naszymi plecami

Czwartek, 27 marca 2014 (02:04)

To bieda Polaków i nieudolność rządu są prawdziwymi przyczynami świńskiego kryzysu. Wcale nie rosyjskie embargo…

Rosyjskie embargo na import wieprzowiny z Polski dotknęło dramatycznie wielu polskich rolników, ale wywołało też skutki polityczne. Doszło do dymisji ministra rolnictwa, miejsce Stanisława Kalemby zajął nowy-stary minister Marek Sawicki, wicepremier Janusz Piechociński pojechał do rolników, których gromkim głosem przepraszał za państwo polskie.

Przepraszajcie za siebie!

Wy, panowie z PSL, nie za państwo przepraszajcie przez was zawłaszczone. Przeproście za siebie, za waszą nieudolność.

Kryzys związany z pomorem świń można było przewidzieć, wszak zaraza była już u naszych granic od lat. Rząd okazał się na to kompletnie nieprzygotowany. Strefa ochronna została wyznaczona bez ładu i składu na rozległym obszarze trzech województw, nie przygotowano skupu interwencyjnego, nie przygotowano odszkodowań dla rolników. Wszystko to rząd zaczął robić za późno, dopiero pod naciskiem zdesperowanych rolników, których „zjadały” już przerośnięte świnie, których z powodu paniki na rynku nie mieli gdzie sprzedać. Podjęte działania są chaotyczne, dotyczą tylko strefy ochronnej, a przecież problemy ze zbytem świń mają rolnicy w całej Polsce.

Rząd PO – PSL po raz kolejny daje dowody własnej nieudolności i niekompetencji w sprawach wsi.

Politycy rządzącej koalicji, a zwłaszcza politycy PSL, przechwalali się nieraz, jak to oni doskonale dogadują się z Rosją. Tylko dzięki nim handel z Rosją istnieje, bo Rosja kupuje od nas mięso nie dlatego, że lubi mięso, tylko dlatego, że lubi PSL. Jak zabraknie PSL i do władzy dojdzie PiS, to Rosja nie kupi od nas mięsa. Bo Rosja kupuje od nas mięso i płaci miliony dolarów nie z potrzeby, tylko z łaski – takie bajki politycy PSL wciskają polskim rolnikom.

Obłuda tej opowieści ujawniła się w związku z embargiem na wieprzowinę. Rosja bez skrupułów wstrzymała import polskiej wieprzowiny, choć to u nich jest pomór świń, a u nas były tylko dwa martwe, być może nawet podrzucone dziki, nie zachorowała w gospodarstwie żadna świnia. Zastosowali embargo bez skrupułów i nie oglądali się wcale, że u władzy jest tak kochane przez nich rzekomo PSL.

Cały ten mit, że PSL gwarantuje nam eksport do Rosji, pękł jak bańka mydlana. Rosja w handlu z nami kieruje się bowiem swoimi interesami gospodarczymi, czasem politycznymi, a nie tym, kto akurat w Polsce sprawuje władzę.

Fatalna strategia w relacjach z Rosją

Obecny rząd w kontaktach z Rosją przyjął fatalną strategię załatwiania trudnych spraw w relacjach dwustronnych. To wielki błąd, który wykorzystują inni, dogadując się z Rosją za naszymi plecami i na naszą niekorzyść. Za chwilę z naszym „świńskim” problemem zostaniemy sami, pozostałe kraje Unii dogadają się z Rosją we własnym zakresie.

Nasza strategia powinna być inna. Powinniśmy wymagać, aby każdy nasz problem w handlu z Rosją stawał się natychmiast problemem całej Unii Europejskiej. Po to mamy przecież Unię i jej wspólny rynek, żebyśmy wspólnie bronili naszych interesów gospodarczych. Pod względem handlu i rynku Unia jest dzisiaj jednym państwem i to powinniśmy wykorzystywać. W obliczu każdego problemu handlowego z Rosją polski minister powinien jechać nie do Moskwy, tylko do Brukseli, brać za głowę odpowiedniego komisarza, niech broni naszych spraw, od tego jest, za to mu płacimy! I to jest jedyna droga do ucywilizowania handlu z Rosją, żeby nie zależał on od chwilowych kaprysów.

Ale jest jeszcze poważniejszy kłopot, obciążający obecny rząd PO – PSL.

Kiedyś Polska była „świńską potęgą”, świnie były niemal w każdym gospodarstwie. Wieprzowiny starczało nam na krajową konsumpcję i na eksport.

W 2007 roku, za rządów PiS, było w polskich zagrodach 19 milionów świń. W 2012 roku, po 5 latach rządów PO – PSL liczba świń spadła do 13 milionów. Dziś słyszymy (nie mam jeszcze oficjalnych danych), że jest to tylko około 11 milionów sztuk.

Mamy obecnie mniej świń i produkujemy mniej wieprzowiny niż osiem razy mniejsza od nas Dania, kraj mający 5 milionów ludzi i 43 tys. km kwadratowych. Hoduje dziś ponad 13 milionów świń i je bez przeszkód sprzedaje. A Polska ma 11 milionów i wielki problem ze sprzedażą.

W 2007 roku produkowaliśmy 2 mln 091 tys. ton wieprzowiny, w 2012 roku już tylko 1 mln 695 tys. ton. W 2013 roku jeszcze mniej, choć nie mam oficjalnych danych.

W każdym razie produkcja wieprzowiny pod obecnymi rządami zmniejszyła się o ponad 400 tysięcy ton!

400 tysięcy ton – a cały eksport wieprzowiny do Rosji i Białorusi to jest rocznie 80 tysięcy ton.

Zresztą nie mamy wcale nadmiaru wieprzowiny, wręcz przeciwnie, Polska importuje wieprzowinę, nadwyżka importu w 2012 roku wyniosła 130 tysięcy ton, w 2013 roku była jeszcze wyższa.

Proszę pomyśleć – w 2007 roku mieliśmy 19 milionów świń i wszystkie byliśmy w stanie zagospodarować, nie było żadnych problemów z ich sprzedażą.

Dziś mamy ok. 11 milionów świń, czyli mniej niż osiem razy od nas mniejsza Dania, i rząd nie umie zapewnić ich zagospodarowania.

Mamy za mało świń, a jakby za dużo ich było.

Bieda zmniejszyła spożycie wieprzowiny

Trzeba też wspomnieć o konsumentach, o ludziach z polskich miast i wsi, którzy świń nie hodują, ale jedzą wieprzowinę.

W 2007 roku spożycie wieprzowiny w Polsce wyniosło prawie 44 kg na osobę i było najwyższe w historii. W 2012 roku spadło do 39 kg, czyli o 5 kg na głowę. Nie mam oficjalnych danych za 2013 rok, ale słyszę, że prawdopodobnie jest to już tylko 36 kg na głowę. Spożycie mięsa jest wykładnikiem zamożności społeczeństwa. Jest bieda, wielu rodzin nie stać na kupowanie mięsa, bo choć świnie tanieją, to kiełbasa nie tanieje, wręcz przeciwnie.

5 kg pomnożone przez 40 milionów Polaków to jest co najmniej 200 tysięcy ton wieprzowiny – o tyle Polacy jedzą mniej, bo ich nie stać. A cały eksport do Rosji, przypomnijmy, to 80 tysięcy ton. Gdyby Polacy nie byli tak biedni, jak obecnie są, to zjedliby bez problemów cały ten zablokowany przez Rosję eksport wieprzowiny dwa razy i rosyjskie embargo nie byłoby żadnym, absolutnie żadnym problemem.

Niektórzy komentatorzy mówią, że obniżenie spożycia wieprzowiny wynika ze zmiany sposobu żywienia Polaków, że przerzucili się na inne, zdrowsze mięso. Nieprawda, bo spadło spożycie także wołowiny, do 1,5 kg rocznie (dziesięć razy mniej niż średnia unijna) nieznacznie tylko wzrosła konsumpcja drobiu – kurczaki w hipermarketach są tańsze od szynki czy schabu. Polacy jedzą mniej mięsa z biedy, a nie dlatego, że przeszli na dietę śródziemnomorską.

Biedne polskie rodziny nie zaczęły jeść owoców morza zamiast polskiej kiełbasy. Po prostu jedzą mniej, bo na więcej ich nie stać. Przypomina się rada posła Platformy Niesiołowskiego, że biedni ludzie mogą jeść szczaw i mirabelki. I to bieda Polaków jest przyczyną świńskiego kryzysu, a nie rosyjskie embargo.


 

Autor jest europosłem z ramienia PiS, byłym prezesem NIK.

 

Janusz Wojciechowski

Nasz Dziennik