logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Epoka magii? To właśnie współczesność

Wtorek, 20 maja 2014 (02:00)

Złości mnie, ilekroć słyszę, jakoby powszechność magii w społeczeństwie była domeną średniowiecza. Jak wykazała Graziella Federici Vescovini, największa badaczka magii w wiekach średnich, tej faktycznej magii było w tym okresie bardzo niewiele. Wiekami magii nie było wcale średniowiecze, ale wiek XIX, XX i XXI. Obecnie niemal połowa społeczeństwa we Włoszech ucieka się do praktyk magicznych: rzecz nie do pomyślenia w średniowieczu.

Ale czym jest magia? To nie jest żadna forma religii. Doświadczenie religijne i doświadczenie magiczne to dwa różne światy. To pierwsze jest doświadczeniem sacrum, do którego człowiek podchodzi z szacunkiem i swego rodzaju bezinteresownością. Doświadczenie magiczne zaś jest przede wszystkim doświadczeniem mocy, próbą manipulowania sacrum, by uzyskać pełnobarwną gamę „mocy”. Ta bardzo ogólna definicja nie jest jednak wystarczająca. Potrzebujemy swoistej mapy magii; możemy porównać jej rozwój z rośnięciem drzewa – jego korzeni, pnia i gałęzi.

Nowe ruchy magiczne

U korzeni znajdujemy poruszenie i ustawiczny ruch magii ludowej, „folk magic”, obejmującej magów, wróżących z kart, płatnych jasnowidzów, gusła nie tylko wiejskie, ale dzisiaj przede wszystkim miejskie; „speców od wiedzy tajemnej”, którzy poza wynagrodzeniem – od niewygórowanych kwot po astronomiczne sumy, rzucają czary albo zdejmują „uroki”. Bez wątpienia miliony osób we Włoszech i w większości krajów zachodnich korzysta z usług tego rodzaju „speców od tego, co tajemne”.

Badania socjologiczne również obaliły mit, jakoby do czarowników czy uzdrowicieli udawały się przede wszystkim osoby z mniej wykształconych warstw społecznych: zjawisko to budzi zainteresowanie wśród wszystkich kategorii społecznych. Z badań prowadzonych przez prof. Marię Immacolata Macioti we Włoszech oraz przez prof. Tanyę Luhrmann w Wielkiej Brytanii wynika, że wykonujący wolne zawody (włącznie z lekarzami) i zawody techniczne (szczególnie zatrudnieni w sektorze informatycznym) korzystają z nowej magii częściej aniżeli robotnicy czy rolnicy. Tym niemniej magia ludowa wciąż prezentuje się jako zbiór relacji usługodawca – klient i nie można tutaj mówić o zorganizowanych „ruchach”.

Pniem tego magicznego drzewa są „nowe ruchy magiczne” (w 1990 r. ukułem to określenie, szeroko dziś stosowane), tzn. grupy, które znajdują się na tym samym poziomie, co nowe ruchy religijne, z tym że doświadczenie, jakie proponują, nie ma natury religijnej, ale właśnie magiczną. Termin „nowe ruchy magiczne” może pozornie stać w opozycji do podejścia tradycyjnej socjologii, która widziała w magii doświadczenie typowo indywidualne. W rzeczywistości jednak – nie zważając zbytnio na opinie socjologów – nowe ruchy magiczne zaczęły się rozprzestrzeniać w sposób istotny, począwszy od ostatnich dziesięcioleci XIX w., choć dawniejszych przypadków też nie brakuje. Stało się tak jak z trzmielem, który według specjalistów aerodynamiki nie powinien latać. Trzmiel jednakowoż praw aerodynamiki nie studiował i lata na przekór wszystkiemu. Praktykujący magię – według klasyków socjologii – nie powinni móc tworzyć ruchów. Tymczasem ci – nie zajrzawszy do odnośnych tekstów z zakresu socjologii – w rzeczywistości takie ruchy stworzyli.

Rok 1888 – rok założenia Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku w Anglii oraz Kabalistycznego Zakonu Różo-krzyża we Francji – może być uznawany za punkt wyjścia współczesnego rozkwitu nowych ruchów magicznych. Niektóre z tych grup są niewielkie i przykładają wagę do charakteru sekretnego. Inne robią wokół siebie szum, zajmują się wysyłką lekcji i kursów korespondencyjnych do milionów osób, jak Zakon Różokrzyżowców AMORC, albo liczą tysiące zwolenników zorganizowanych w „kościoły” z prawdziwymi „obrzędami”, jak różne gałęzie Ruchu Gnostycznego założonego przez Samaëla Aun Weora (1917-1977), Kolumbijczyka, i rozpowszechnionego głównie w Ameryce Łacińskiej, ale obecnego również dość wyraźnie we Włoszech, Francji, w Kanadzie.

Nowe ruchy magiczne z pewnością oferują swoim adeptom bardziej zorganizowaną i lepiej skonstruowaną wizję świata aniżeli magia ludowa, z tym że – oprócz nielicznych wyjątków – rzadko udaje im się stworzyć znaczące style i formy kulturowe.

Okultysta Marks

Odnosząc się jednak do wierzchołków magicznych drzew, odnajdujemy pewien styl myślenia i pewną tradycję kulturową, która głęboko wpłynęła – i nadal wpływa – na filozofię, literaturę, sztukę, a także politykę Zachodu.

Kultura ezoteryczna – od tekstów hermetycznych po XX-wiecznych autorów, jak George Ivanovitch Gurdjieff (1866?-1949) czy René Guénon (1886-1951) – uwidacznia się, a wraz z nią jej rozliczne i tajemne wpływy, w dziejach Zachodu także w zupełnie niespodziewanych miejscach. Uznany specjalista heglowskiej filozofii, jakim był Jacques D’Hondt (1920-2012), dowiódł przykładowo, jak wiele filozofia ta (której wpływ na współczesny świat zachodni jest przeogromny) zawdzięcza tradycji ezoterycznej i okultystycznej. Równoległe badania ukazują jeszcze bardziej decydujący wpływ tradycji ezoterycznej na Zygmunta Freuda (1856-1939) i Carla Gustava Junga (1875-1961), ojców współczesnej psychologii głębi; również Karol Marks (1818-1883) wykorzystywał – jak się wydaje – tradycję okultystyczną.

O ile zwyczajowo uważano charakter myśli ezoterycznej za wrogi nauce i „reakcyjny” w sferze polityki ze względu na jej przywiązanie do tradycji, o tyle dzisiaj zdajemy sobie sprawę, że chodzi o ocenę bardzo powierzchowną. Począwszy przynajmniej od wieku XIX, tradycja okultystyczna prezentuje się – zupełnie inaczej – jako najlepszy interpretator nauki (a dziś nie brak związków między nauką a New Age). Często postaci o radykalnej orientacji politycznej – jak Giuseppe Garibaldi (1807-1882) i Giuseppe Mazzini (1805-1872) we Włoszech czy Augusto Cesàr Sandino (1895-1934) w Ameryce Środkowej, wielu znaczących przedstawicieli francuskiego i angielskiego socjalizmu – ulegały myśli ezoterycznej i nierzadko uczestniczyły w działaniach zorganizowanych grup ezoterycznych, przejmując w nich kluczowe funkcje.

Ezoteryczne korzenie sztuki nowoczesnej

W ostatnich latach stało się coraz bardziej wyraźne to, że górna część tego magicznego drzewa, tj. myśl ezoteryczna, miała decydujący wpływ na współczesną kulturę za sprawą uprzywilejowanej sfery: sztuki.

Kulturę ezoteryczną tworzy z całą pewnością Towarzystwo Teozoficzne założone w Nowym Jorku w 1875 r. przez Helenę Pietrowną Bławatską (1831-1891), rosyjską okultystkę, oraz płk. Henry’ego Steela Olcotta (1832-1907), amerykańskiego prawnika, na podstawie objawień tajemniczych „mi- strzów”. Towarzystwo Teozoficzne, które podkreśla, że nie jest żadną religią, pragnie współpracować z „mistrzami”, by wprowadzić ludzkość na nowy poziom świadomości. Tworzy także pomost między Wschodem a Zachodem, rozprze- strzeniając wschodnie religie na Zachodzie i proponując hinduistom i buddystom w Azji nową świadomość, a także ezoteryczną interpretację ich religii.

Aż do 1970 roku zaledwie garstka wykwalifikowanych naukowców skupia swoje badania wokół teozofii. W tymże roku fiński historyk sztuki Sixten Ringbom (1935-1992) publikuje pionierskie opracowanie pt. „The Sounding Cosmos”, w którym stwierdza, że teozofia miała decydujący wpływ na rosyjskiego malarza Wassilija Kandinskiego (1866-1944) i na powstanie abstrakcjonizmu. Inny ojciec sztuki abstrakcyjnej – Holender Piet Mondrian (1872-1944), był aktywnym członkiem Towarzystwa Teozoficznego.

Ringbom został skrytykowany odnośnie do wielu szczegółów, ale z jego książki bierze początek szereg badań, co pokazuje, jak wielu współczesnych artystów interesowało się teozofią. W 1983 r. amerykańska historyk sztuki Linda Dalrymple Henderson opublikowała pierwsze wydanie swojego ważnego dzieła: „The Fourth Dimension and Non-Euclidan Geometry in Modern Art”. Ukazuje w nim, w jakim stopniu teozofia przyczyniła się do zgłębienia myśli o czwartym wymiarze osadzonym w przestrzeni – nie w czasie – co miało decydujący wpływ na nowoczesną sztukę.

Dwie wielkie wystawy: The Spiritual in Art (Los Angeles 1986) i Okkultismus und Avantgarde (Frankfurt 1995), upowszechniają ideę związków łączących teozofię i współczesną sztukę w świadomości szerokiej publiki. W 2013 r. kongres „Enchanted Modernities: Theosophy and the Arts in the Modern World” na uniwersytecie w Amsterdamie obejmuje ponad 50 relacji i gromadzi 250 naukowców oraz 2 tys. osób z całego świata połączonych za pośrednictwem mediów. Odtąd można mówić o prawdziwym wybuchu zainteresowania w środowisku akademickim teozofią i tym, dlaczego stosunkowo tak niewielki ruch (dzisiaj liczy on 30 tys. członków) miał tak znaczący wpływ na sztukę.

Wpływ ten najpierw objął symbolizm, a w dalszej kolejności sztukę abstrakcjonizmu. W Polsce jeden z głównych malarzy symbolistów – Kazimierz Stabrowski (1869-1929), założył Warszawskie Towarzystwo Teozoficzne, pierwszą komórkę Polskiego Towarzystwa Teozoficznego. W pierwszym dziesięcioleciu XX w. Stabrowski kieruje Akademią Sztuk Pięknych w Warszawie i zaprasza swoich uczniów, tych majętniejszych, na wieczory, podczas których mówi o teozofii, spirytyzmie, magii i wschodnich religiach. Wśród uczniów jest Mikalojus Konstantinas Čiurlionis (1875-1911), litewski malarz i kompozytor, który umarł 35 lat po tym, jak przyczynił się do przygotowania w Europie przejścia od symbolizmu do abstrakcjonizmu – dziś uznawanego za mający decydujący wpływ na całą współczesną sztukę europejską.

 

Massimo Introvigne tłum. Anna Bałaban

Autor jest włoskim socjologiem, szefem Obserwatorium Wolności Religijnej CENSUR.

Nasz Dziennik