logo
logo
zdjęcie

Ewa Kochanowska

Zignorowano procedury

Czwartek, 27 września 2012 (06:40)

11 kwietnia 2010 r. o godzinie 10.00 otrzymałam telefoniczną wiadomość, że mam spodziewać się wizyty przedstawicieli ABW, którzy pobiorą materiał genetyczny od dzieci. Rzeczywiście, materiał został pobrany. Dałam także do badania osobiste rzeczy męża, jego zdjęcia rentgenowskie i dokumentację medyczną.

Rodząca się obecnie narracja, że nie było procedur co do postępowania w przypadku takiej katastrofy, że rodziny powinny były lepiej sprawić się przy identyfikacji szczątków swoich bliskich, nie spieszyć się i pilnować swojego bliskiego do momentu zamknięcia trumny, wydaje się kolejną próbą rozmycia odpowiedzialności za skandal z zamianą ciał, którego jesteśmy właśnie świadkami.

Zarówno Polska, jak i Rosja są członkami Interpolu, który już w 1993 roku wydał zalecenia co do trybu postępowania przy identyfikacji ofiar katastrof. Rozpoczyna się ona od metod najbardziej wiarygodnych do tylko sugerujących tożsamość. I ABW musiała znać te procedury, skoro zaczęła od pobierania materiału DNA, tej właśnie najbardziej wiarygodnej metody stwierdzenia tożsamości.

Później okazało się, że do rozpoznania nadaje się zaledwie kilkanaście ciał. Zapewniano nas wtedy, że każdy szczątek zostanie przebadany genetycznie. Dziś wiemy, że to nieprawda, potwierdziły się podejrzenia, że tych badań nie wykonano. Kolejna nieprawda do i tak już bardzo długiej listy kłamstw smoleńskich.

Okazało się, że procedury istnieją, że wiadomo, co powinno się robić, jak ma działać prokuratura czy rząd i jego przedstawiciele.

Trudno nie zadawać pytań, dlaczego nikt nie był w stanie dopilnować, aby postępowano zgodnie z prawem i obowiązującymi procedurami.

A nad kolejną porcją kłamstw i wykrętów z oddaniem pracują specjaliści od PR.

Ewa Kochanowska

Nasz Dziennik