logo
logo

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Mary Wagner nie odpuści

Środa, 24 grudnia 2014 (15:20)

Aktualizacja: Czwartek, 25 grudnia 2014 (20:46)

Jacek Kotula, obrońca życia z Rzeszowa, szef Fundacji PRO – Prawo do Życia na Podkarpaciu, szykanowany w Polsce za obronę życia nienarodzonych, komentuje informacje portalu NaszDziennik.pl o ponownym aresztowaniu Mary Wagner.

Prawdę mówiąc, przeczuwałem, że Mary Wagner nie odpuści i narażając się na represje ze strony kanadyjskich władz, nadal będzie modlić się pod kanadyjskimi placówkami aborcyjnymi. Wszystko po to, aby dzieci nie były zabijane w łonach matek i aby życie ludzkie, życie nienarodzonych było w tym kraju wartością. Jej pobyt w Polsce był czasem nabrania sił, oddechu do dalszej walki. Kiedy zapraszałem ją ponownie do odwiedzenia Polski w przyszłym roku, to odpowiedziała, że owszem przyjedzie, jeżeli taka będzie wola Boża. Kiedy to mówiła, byłem pewien, że nadal będzie walczyć, że będzie się modlić pod klinikami, namawiając matki, aby nie uśmiercały swoich niewinnych dzieci.

Kilkanaście dni temu, pisząc do mnie e-maila, zwierzała się, że w dalszym ciągu chodzi i modli się pod klinikami aborcyjnymi, co jest bardzo niebezpieczne, i prosiła o modlitwę. Z taką postawą tam w Kanadzie wiążą się restrykcje, których ta dzielna kobieta doświadcza kolejny już raz. Musimy się modlić za Mary szczególnie w te święta, bo tak jak przed wiekami nie było miejsca dla Pana Jezusa w gospodzie, tak dziś w Kanadzie nie ma miejsca dla tej bezkompromisowej, odważnej kobiety, która Wigilię i święta Bożego Narodzenia będzie spędzała w więzieniu.

Będziemy ją wspierać modlitwą, myślimy też zorganizować pikietę przed Ambasadą Kanadyjską w Warszawie, a ponadto zamierzamy pisać i e-mailowo wysyłać protesty do kanadyjskich władz o uwolnienie Mary Wagner.

Aresztowanie Mary jest dla mnie osobiście wielkim ciosem, zwłaszcza że ma miejsce w Wigilię, kiedy my cieszymy się na nadchodzące święta, a ona przeżywa rozłąkę z rodziną tylko za to, że próbowała przerwać ten aborcyjny proceder. Musimy sobie uświadomić, że w Kanadzie kliniki aborcyjne działają non stop, dla nich nie ma świąt. Mary chciała, aby przed Bożym Narodzeniem uratować choć jedno niewinne dziecko. Myślę, że dzięki temu, że poznaliśmy ją osobiście, będzie nam teraz jeszcze łatwiej zrozumieć motywy jej działania i z jeszcze większą energią stawać w jej obronie, a broniąc jej bronić życia. Mary to, co robi, robi nie dla siebie, ale dla wyższych celów, aby uratować choć jedno ludzkie istnienie.

Jako Polacy, którzy przeżyliśmy jarzmo niemieckiej okupacji i komunistycznej pożogi, chyba jak nikt inny rozumiemy, czym jest wolność i jej brak. Dlatego z jednej strony współczujemy Mary, a z drugiej będziemy się mocno angażować, chyba bardziej niż Kanadyjczycy, którzy są obojętni na sprawy ochrony życia poczętego. Apeluję do wszystkich, stwórzmy coś w rodzaju ruchu oporu, aby wspierać Mary, aby była wolna i żeby w Kanadzie zwyciężyło życie. Chcemy i bądźmy wsparciem dla tej niezwykłej kobiety, ona na pewno to czuje i docenia.

W lutym przyszłego roku w Kanadzie odbędzie się premiera filmu „Nie o Mary Wagner”. Wszystko wskazuje, że Mary będzie w tym czasie w więzieniu, a film z jej przesłaniem do Kanadyjczyków będzie w kinach. To też pewna symbolika, oby została właściwie odczytana przez naród kanadyjski. Jestem w kontakcie z mamą Mary, która choć bardzo przeżywa, że jedno z jej trzynaściorga dzieci cierpi w więzieniu, to z drugiej strony jest dumna, że ma taką córkę, której los dzieci poczętych nie jest obojętny. Rodzice Mary zdają sobie sprawę z tego, że Mary się poświęciła i choć serce boli, to wspierają ją modlitwą.

not. Mariusz Kamieniecki

NaszDziennik.pl