Obchodzimy dziś 25. rocznicę znowelizowania konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Uważa się, że przeprowadzona 29 grudnia 1989 r. nowelizacja jest formalnym końcem PRL. Co było przyczyną tych zmian?
– Zmiany zostały wymuszone sytuacją wewnętrzną i międzynarodową. Komuniści musieli podzielić się władzą w wyniku wyborów czerwcowych 1989 roku. Późniejsze procesy zmian były tak duże, że starano się w sferze symbolicznej, ale także formalnej, nawiązać do tradycji niepodległościowej II Rzeczypospolitej. Nie dokonano tego w sensie faktycznym. Stało się tak, gdyż w sensie faktycznym trzeba by było rozliczyć cały zbrodniczy system okresu PRL. Natomiast pod symboliką starano się zachować cały układ władzy i na tej symbolice budować rzeczywistość ustrojową, którą dzisiaj mamy.
Do ustawy zasadniczej dodano zapis mówiący o tym, że „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym”. Jak po 25 latach jest z naszą demokracją?
– Demokracja jest możliwa wtedy, gdy po pierwsze występuje warstwa średnia, czyli mamy do czynienia ze społeczeństwem uwłaszczonym na płaszczyźnie gospodarczej, bo wtedy możemy mówić o pewnej wolności. Niestety, polska własność jest nieprzerwanie redukowana. Warstwa średnia jest bardzo malutka, a obserwujemy dużą biedę. Jest też grupa oligarchów. Po drugie demokracja może wtedy funkcjonować, gdy tak jak mówił Papież Jan Paweł II, przestrzega się zasad moralnych, kiedy etyka występuje w całej przestrzeni kulturowej. Jeżeli w przestrzeni publicznej nie szanuje się etyki chrześcijańskiej, to bardzo trudno mówić o zdrowej demokracji. W obszarze naszej demokracji nie ma prawdy. Jak wiemy, prawda jest uwarunkowana wolnością mediów. Pamiętajmy, że jeżeli chce się zrelacjonować rzetelnie to, co się w kraju dzieje, to potrzebne jest zdrowe podejście do mediów. Jeżeli nie mamy do czynienia z pluralizmem mediów i podejściem do nich w sposób wolnościowy, bez wpływów komunistycznych czy ideologicznych, to trudno jest mówić o swobodnych wyborach. Wtedy są one manipulowane propagandą, a nie są odzwierciedleniem preferencji społeczeństwa. Nasza demokracja w sensie mechanizmów ma pewne znamiona tego, co nazywamy wolnością, ale jak spojrzymy na cały bagaż uwarunkowań moralnych i społecznych, wygląda to karykaturalnie.
A kwestia prawa?
– Zależy, jak rozumieć prawo. Ogólnie rzecz biorąc, jesteśmy państwem prawa. Lecz jeżeli nie patrzymy na prawo jako podstawę formalną do egzekwowania sprawiedliwości w społeczeństwie, tylko jak na rodzaj postmodernistycznej gry na kazusach, czyli bawienia się literą prawa, to nawet w krajach nazywanych demokratycznymi takie prawo może prowadzić do zachować totalitarnych. W wielu przypadkach mamy do czynienia z takim właśnie pojmowaniem prawa. Ten, który ma większe możliwości i łatwiejszy dostęp do kancelarii prawnych, ten w tej grze prawem wygrywa kosztem innych.
Na mocy nowelizacji konstytucji zmieniono nazwę państwa na Rzeczpospolita Polska, zaś orzeł w godle odzyskał koronę. Symbolem czego była ta korona?
– W polskiej tradycji orzeł w koronie łączył się z symbolem suwerenności. Pojawił się także spór, czy odwoływać się do rzeczywistości po zamachu majowym, kiedy ta korona była bez krzyża, czy do konstytucji marcowej, kiedy korona była zamknięta i z krzyżem. Korona jest więc symbolem suwerenności, zwłaszcza gdy po II wojnie światowej koronę z orła ściągnięto i PRL stał się państwem w każdym stopniu podległym Moskwie.
Prezydent Komorowski patronował akcji „Orzeł może”, podczas której m.in. można było zjeść czekoladowego orła. Jak to obecnie jest z naszym podejściem do symboliki?
– Trzeba wyjść od tego, jaką treść rozumie się pod tymi symbolami. Orzeł jest znakiem, który niesie pewną treść. Prezydent i jego obóz starają się unikać tradycji potężnych zmagań o niepodległość, bo pamiętajmy, że z walką o niepodległość mamy do czynienia nie tylko w czasach zaborów, ale także w okresie międzywojennym, gdyż walczyliśmy o nią podczas wojny polsko-bolszewickiej oraz podczas okupacji i w czasach PRL. To są potężne tematy w sensie treściowym niosącym pewną cywilizacyjną misyjność Polski związaną z cywilizacją łacińską. Jest to olbrzymi bagaż treści. Natomiast w akcjach typu „Orzeł może” chodzi o pokazanie lekkości bytu. „Jest cudownie, jest wspaniale, bawmy się! Tak, jesteśmy Polakami! A co to znaczy? Że jesteśmy w jednej wielkiej zabawie ogólnoeuropejskiej”. Czy ten symbol różni się wtedy od innych symboli w Europie? Niespecjalnie… Wszędzie chcą się bawić na bazie kultury postmodernistycznej.
Jednak społeczeństwo silnie identyfikuje się z tradycją. Warto posłużyć się przykładem usunięcia orła z koszulek piłkarskiej reprezentacji Polski i zastąpienia go logiem PZPN.
– To dotyczyło tylko części społeczeństwa. Jest część społeczeństwa, która rozumie wagę tych symboli. Część Polaków, którzy utożsamiają się z historią naszej Ojczyzny. Ta patriotyczna część społeczeństwa oburza się, kiedy ktoś próbuje manipulować symbolami. Zauważmy też, że pojawił się ruch oporu związany z tzw. logiem. Do przestrzeni społecznej próbuje się wprowadzać nie tylko element rozrywkowy, ale także typowo towarowy. Naprawdę nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego jakaś „sprężyna” jest czymś lepszym wizerunkowo niż orzeł. Próbuje się wypierać to, co w symbolice jest tradycyjne i na to miejsce umieszczać element albo biznesowy, albo rozrywkowy. W czym ta już przykładowa sprężyna ma nam pomóc? Jak ma to podnieść naszą markę? Wydaje mi się, że to jest działanie ideologiczne. Chce się doprowadzić do wyparcia tradycji z przestrzeni publicznej.
Coraz częściej występującym symbolem w przestrzeni społecznej staje się flaga i hymn Unii Europejskiej...
– To odbywa się na trochę innym poziomie. Oczywiście mocno forsuje się kosmopolityczne idee Unii Europejskiej. Zauważmy, że nawet ta tzw. lekka symbolika, czyli te loga różnego typu pokazują nam, jak bardzo beztreściowe są te pomysły. Jak bardzo są nietrwałe, jak łatwo jedno logo można zastąpić drugim. Płycizna propozycji ideowych stojących za wyparciem tradycji z życia publicznego jest niewiarygodna.

