Obecna sytuacja w służbie zdrowia, zapowiedź strajku ze strony lekarzy rodzinnych, ograniczony dostęp pacjentów do podstawowej opieki lekarskiej oraz brak woli powrotu do rozmów ze strony resortu zdrowia powinno zakończyć się dymisją odpowiedzialnego za tę sytuację Bartosza Arłukowicza. Zostawienie na ostatnią chwilę rozmów, od których zależy bezpieczeństwo zdrowotne polskich pacjentów, to wynik arogancji i niekompetencji szefa resortu zdrowia.
Dlaczego od maja minister Arłukowicz notorycznie ignorował krytyczne głosy lekarzy, środowiska pielęgniarskiego oraz opozycji w sprawie wprowadzenia pakietu onkologicznego? Dlaczego lekceważył konkretne wątpliwości co do możliwości finansowania zapowiedzianych przez ministerstwo pakietów? Dlaczego w ostatniej chwili zerwał prowadzone z Porozumieniem Zielonogórskim negocjacje? Okazuje się, że minister Arłukowicz jeszcze przed zakończeniem tych negocjacji rozpoczął procedurę podpisywania umów ze szpitalami, które miały uruchomić izby przyjęć i SOR dla pacjentów pozbawionych podstawowej opieki zdrowotnej w swoich przychodniach.
Wszystkie działania, konferencje ministra zdrowia mają na celu tylko jedno: odciągnięcie uwagi od sedna sprawy, czyli założeń pakietu kolejkowego i pakietu onkologicznego. Dlaczego? Ponieważ zgłębiając ich istotę, okazuje się, że są one tylko teoretyczne i nie miały żadnego oparcia w realnym zwiększeniu nakładów finansowych w tę właśnie gałąź służby zdrowia. Obawiam się, że te dwa pakiety doprowadzą do skomplikowania procedur dla pacjentów wymagających opieki onkologicznej.
Przychodnie i szpitale, które pod presją ministerstwa podpisały umowy z NFZ, również mają wątpliwości co do zapisów tych rozporządzeń. Niestety, ani resort zdrowia, ani Narodowy Fundusz Zdrowia nie potrafią odpowiedzieć na pytania tych placówek.
Jedynym rozwiązaniem dramatycznej sytuacji polskich pacjentów jest natychmiastowa dymisja ministra Arłukowicza i powrócenie do dalszych negocjacji z lekarzami.

