Zbrodnia, która została popełniona w Koniuchach 29 stycznia 1944 r., należy do tych kategorii wydarzeń, które ciągle są ukrywane. Całe tło tych wydarzeń jest całkowicie rozmywane. Przy jej ocenie stosuje się relatywizm moralny. W zbrodniach innego typu, gdyby chodziłoby o innych sprawców i inne ofiary, nie byłoby problemu jasnego mówienia o jej przyczynach oraz wystawienia ocen moralnych. Dzieje się tak dlatego, że w Koniuchach ofiarami byli wyłącznie Polacy, a napastnikami bandy sowieckie, które w większości składały się z Żydów.
Celem tej akcji było zastraszenie ludności cywilnej. Szczególnie tej, która nie chciała wspomagać sowieckich partyzantów. Wsie były rabowane. Ludność była bita i strasznie męczona. To była akcja represyjna, mająca na celu przez strach wymuszenie poddaństwa i posłuszeństwa.
Większość personaliów zbrodniarzy już znamy z imienia i nazwiska. Głównie dlatego, że po wojnie oni się tą zbrodnią chwalili. Jednakże ze zbrodni w Koniuchach robiono całkowicie inne wydarzenie. Mówiono, że to był atak na silnie umocniony posterunek niemiecki w niemieckiej wsi. Była ona silnie ufortyfikowana oraz uzbrojona w broń maszynową. Twierdzono, że akcję przeprowadzono bez strat własnych, natomiast wybito wszystkich 300 faszystów. Widzimy, jak to wszystko jest nieprawdą...
Prawdą jest, że w Koniuchach oficjalnie zginęło 38 osób narodowości polskiej. Były to głównie kobiety i dzieci. Ofiar mogło być więcej, ponieważ wieś została zniszczona, ludzie byli ranni, przemieszczali się, uciekali z tego miejsca. Przez następne kilkadziesiąt lat ludzie ci nie mogli okazać swojej goryczy i tego, co się tam działo. Z kolei sprawcom towarzyszyła gloria i chwała. Przypisywano im wielkie zasługi w partyzantce. Byli pokazywani jako prawdziwi bohaterowie i tak pozostało do dzisiaj.
Śledztwo, które było wszczęte przez pion śledczy IPN, trwa od kilkunastu już lat i nie daje praktycznie nic. Podobnie sprawa ma się z Nalibokami – z maja 1943 r. Także temu śledztwu nie towarzyszy pośpiech, chęć szybkiego wskazania sprawców. Sprawa ma umrzeć w naturalnym trybie...
Zbrodnie w Koniuchach i Nalibokach nie przedawnią się. Jest wiele elementów w nich, które zawierają w sobie znamiona ludobójstwa. Dodatkowo zbrodnia w Koniuchach odbyła się ze szczególnym okrucieństwem. Opisy znęcania się nad ciałami zmarłych czy ciężko rannymi, głównie kobietami, są tak drastyczne, że to przechodzi ludzkie pojęcie. To można tylko porównać ze zbrodniami, jakie przeprowadzała UPA.
Koniuchy nie były jedyne. Do podobnych zbrodni dochodziło zarówno wcześniej, jak i później. Ta zbrodnia jest jednak najlepiej udokumentowana. Istnieją źródła niemieckie, litewskie, sowieckie, polskie, a w pierwszej kolejności żydowskie. Przetrwało bardzo dużo wspomnień oraz materiałów z tamtego okresu. Przetrwał dziennik jednego ze zbrodniarzy, który „akcję” w Koniuchach szczegółowo odnotował. Nie możemy mieć wątpliwości co do sprawców. Smucić musi jednak to, że dalej w różnych publikacjach książkowych, w prasie czy internecie, Koniuchy kojarzy się z działaniami antyniemieckimi…

