logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Dworak w opałach

Środa, 24 października 2012 (02:02)

Aktualizacja: Środa, 24 października 2012 (08:29)

W Sejmie rusza postępowanie, którego finałem może być Trybunał Stanu dla Jana Dworaka i trzech innych członków KRRiT.

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz uruchomiła postępowanie w sprawie postawienia przed Trybunałem Stanu czterech członków Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w związku z odmową przyznania Telewizji Trwam miejsca na naziemnym multipleksie cyfrowym.

Wszczęcie procedury - w sensie formalnym - nastąpiło z chwilą przesłania przez marszałek Kopacz wniosku PiS w tej sprawie do sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej.

- Wniosek jest poprawny formalnie - wyjaśniła jej doradca Iwona Sulik.

W połowie września takie samo stanowisko zajęła w uchwale Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej. PiS złożyło wstępny wniosek o Trybunał Stanu dla członków KRRiT jeszcze w styczniu tego roku, ale przez ponad pół roku był on blokowany z przyczyn formalnych.

- Dobrze, że tej sprawie nadano wreszcie bieg. Zachodzi tylko pytanie, czy wyjaśnianie sprawy będzie się toczyć sprawnie, czy też merytoryczna praca będzie sabotowana przez większość sejmową - komentuje decyzję marszałek Kopacz wiceprzewodniczący Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej Andrzej Duda.

Komisji tej przewodniczy poseł Andrzej Halicki (PO). Platforma Obywatelska wraz z PSL i lewicą posiada w niej większość. Zdaniem posła Dudy, marszałek nie miała możliwości wstrzymania procedury, mogła ją najwyżej jeszcze bardziej opóźnić.

- Trzy z czterech ekspertyz prawnych oraz stanowisko Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej przemawiały za nadaniem biegu sprawie - wyjaśnia wiceszef komisji.

Wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej przed Trybunałem Stanu noszący charakter aktu oskarżenia obejmuje przewodniczącego KRRiT Jana Dworaka oraz Krzysztofa Lufta, Witolda Grabosia i Sławomira Rogowskiego. Oskarżenie zarzuca im, że jako funkcjonariusze państwowi w trakcie konkursu o przydział koncesji na MUX-1 złamali kilka artykułów Konstytucji, a także wielokrotnie naruszyli ustawę o radiofonii i telewizji, kodeks postępowania administracyjnego oraz konwencje międzynarodowe. Poza oskarżeniem pozostaje tylko jeden członek KRRiT - Stefan Pastuszka, który w głosowaniu w sprawie odrzucenia wniosku koncesyjnego Telewizji Trwam wstrzymał się od głosu.

Poseł Stanisław Piotrowicz (PiS), który w tym postępowaniu reprezentuje stronę skarżących, ocenia, że KRRiT dopuściła się w procesie koncesyjnym nierównego traktowania podmiotów - jednych dyskryminowała, innych traktowała w sposób uprzywilejowany.

- Sprawa konkursu na MUX-1 nosi znamiona bardzo poważnego nadużycia. Przebieg postępowania wskazuje, że koncesje otrzymały te spółki, które miały je otrzymać. Wszystko odbywało się na opak: Krajowa Rada ściągała od wnioskodawców dokumenty finansowe po zamknięciu przyjmowania wniosków, ostateczne rozstrzygnięcie konkursu nastąpiło w styczniu, a już w grudniu przyznano wybranym spółkom częstotliwości. Wnioskodawcy wskazani jako wiarygodni finansowo występują o rozłożenie opłaty koncesyjnej na raty z powodu złej sytuacji finansowej... Jeszcze się z takim przetargiem nie spotkałem! - przypomina senator Wojciech Czelej (PiS).

- Chodzi o złamanie konstytucyjnej zasady równego traktowania, ograniczenie przez KRRiT pluralizmu i wolności mediów oraz naruszenie wolności religijnej - wyjaśnia prof. Krystyna Pawłowicz, prawnik, członek Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej.

Członkowie KRRiT, która na mocy Konstytucji RP jest organem odpowiedzialnym za ład medialny w Polsce, za złamanie Konstytucji i ustaw odpowiadają karnie przed Trybunałem Stanu. Postępowanie przeciwko członkom KRRiT będzie procesem precedensowym według znowelizowanej w 2010 r. ustawy o Trybunale Stanu. Wczoraj Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej odbyła wstępne posiedzenie poświęcone sprawom proceduralnym.

- Znowelizowana ustawa przewiduje, że wszelkie posiedzenia Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej, na których przedstawiane są dowody w sprawie lub zeznają świadkowie, mają charakter zamknięty - wyjaśnia prof. Pawłowicz.

- Członkowie komisji nie mogą bez zgody jej przewodniczącego przekazywać na zewnątrz żadnych informacji z posiedzeń pod rygorem odpowiedzialności karnej - dodaje poseł Duda. Jeśli któryś z posłów przekaże np. mediom informacje, może być ukarany grzywną, ograniczeniem wolności lub pozbawieniem wolności do lat dwóch.

Pierwszy etap postępowania przed komisją polega na przesłaniu członkom KRRiT treści wniosku o postawienie przed Trybunałem Stanu. Mają oni 30 dni na pisemne ustosunkowanie do postawionych zarzutów.

- Potem komisja przystąpi do gromadzenia materiału dowodowego, analizy dokumentów oraz przesłuchiwania świadków - mówi Duda.

- Komisja ma prawo żądać od wszystkich organów państwowych oraz niepaństwowych pisemnych wyjaśnień, przedstawienia dokumentów, dostarczenia akt prowadzonych spraw. Może także zwrócić się do Najwyższej Izby Kontroli i do prokuratora generalnego o przeprowadzenie przez te organy czynności leżących w ich zakresie działania, np. o kontrolę NIK w KRRiT, przeszukanie pomieszczeń prywatnych firm pod nadzorem prokuratury, nawet sprawdzenie kont bankowych - wyjaśnia Duda.

Na koniec komisja sporządza sprawozdanie dla Sejmu, w którym formułuje swoje stanowisko. Może to być wniosek o postawienie urzędników przed Trybunałem Stanu albo o umorzenie postępowania.

Bez względu jednak na to, który z tych wniosków postawi Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej, Sejm zawsze głosuje nad wnioskiem o postawienie przed Trybunałem Stanu. Posłowie głosują zawsze za pociągnięciem urzędnika do odpowiedzialności karnej lub przeciwko. Sejm podejmuje uchwałę bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

- Ustawa formułuje bardzo precyzyjnie, jaki wniosek ma być poddany pod głosowanie, aby treść głosowania była klarowna dla każdego posła i wyborców - tłumaczy wiceprzewodniczący Duda.

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik