logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Pałka dla Platformy

Czwartek, 25 października 2012 (02:01)

Oddanie rządowi prawa do ustalania opłat za częstotliwości radiowo-telewizyjne to wręczenie władzom pałki na niezależnych nadawców. Przede wszystkim katolickich, jak Telewizja Trwam i Radio Maryja - ostrzegają senatorowie PiS i domagają się zmian w Prawie telekomunikacyjnym.

Podczas posiedzenia senackich komisji Gospodarki Narodowej oraz Kultury i Środków Przekazu na temat nowelizacji ustawy Prawo telekomunikacyjne przedstawiciele rządu nie potrafili wyjaśnić powodów forsowanej przez władze drastycznej podwyżki opłat za częstotliwości dla nadawców telewizyjnych i radiowych. Tajemnicą poliszynela jest, że astronomiczne wręcz stawki mają uderzyć w coraz popularniejsze w Polsce media katolickie, przede wszystkim Telewizję Trwam i Radio Maryja. Wcześniej Sejm podniósł także opłaty koncesyjne.

- Tu nie chodzi o ustawę, lecz o Telewizję Trwam - powiedziała goszcząca na posiedzeniu poseł Anna Sobecka (PiS). Zarzuciła politykom obozu rządzącego - prezydentowi, premierowi, parlamentarzystom - dwulicowość i skryte prowadzenie wojny z Kościołem. - Jedno mówią, a drugie robią. Przed kamerami: jak baranki, a za plecami: las się pali! Jak gasną kamery, całe to towarzystwo rusza na wojnę z Kościołem - mówiła Sobecka. Poseł nie pozwoliła przerwać sobie wystąpienia przez zastępcę przewodniczącego komisji gospodarki, senatora Stanisława Jurcewicza. - Wielokrotne podniesienie opłat służy wyłącznie temu, żebyście mogli powiedzieć: Was, katolików, na to nie stać - oświadczyła poseł Anna Sobecka. - I będzie w eterze 24-godzinna propaganda, a cicho o takich sprawach jak Amber Gold - podkreśliła.

Podwyżkę opłat za częstotliwości rząd chciał wprowadzić po cichu w toku dostosowywania ustawy Prawo telekomunikacyjne do dwóch dyrektyw i dwóch rozporządzeń unijnych. - Dyrektywy nie nakazują Polsce podwyższania opłat za częstotliwości, więc dlaczego rząd je podwyższa? - zwrócił uwagę senator Wiesław Dobkowski (PiS).

Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej Magdalena Gaj odmówiła przedstawienia na posiedzeniu komisji porównania aktualnych i nowych maksymalnych stawek ustawowych. Zamiast tego zapewniła, że realne stawki dla poszczególnych nadawców ustalone w rządowym rozporządzeniu będą "znacznie niższe" niż ustawowe. Tę argumentację podważył Wiesław Dobkowski. - Oddając rządowi kompetencje do ustalania stawek w tak dużej rozpiętości, na jaką pozwala ta ustawa, Sejm daje faktycznie władzy wykonawczej do ręki pałkę na nadawców. Jeśli nadawcy narażą się rządowi, [ten] będzie mógł w każdej chwili w rozporządzeniu podnieść opłaty - tłumaczył Dobkowski.

Pierwotny projekt rządowy podnosił maksymalne opłaty ustawowe do 300 mln zł dla radia analogowego i do 99 mln zł za cały multipleks dla telewizji cyfrowej, czyli prawie 25 mln zł za jeden program. Sejm - na skutek protestów opozycji - obniżył stawki maksymalne dla radiofonii analogowej do poziomu 19 mln zł (obecnie to 17 mln zł), zaś stawkę dla telewizji cyfrowej utrzymał na poziomie 25 mln zł (obecnie - 2,5 mln zł). - Skąd takie kosmiczne stawki? Z kim resort konsultował tę ustawę? Czy wśród konsultujących byli nadawcy katoliccy? - dopytywali senatorowie.

Małgorzata Olszewska, wiceminister administracji i cyfryzacji, przyznała, że projektu rząd nie konsultował z konkretnymi nadawcami, a tylko z organizacjami biznesowymi. Senator Jan Maria Jackowski (PiS) zwrócił uwagę, że najwięksi nadawcy katoliccy - Fundacja Lux Veritatis i Prowincja Warszawska Redemptorystów, nadawca Radia Maryja - nie zostali poinformowani przez rząd o toczących się konsultacjach. Senat będzie głosował nad projektem nowelizacji Prawa telekomunikacyjnego na posiedzeniu 8-9 listopada.

Mordercze dla nadawców katolickich zmiany przeprowadzane są naturalnie w białych rękawiczkach. - Podniesienie maksymalnych opłat ustawowych nie było celem ustawy. Podwyżka wynika wyłącznie ze zmiany systemu naliczania opłat, który został uniezależniony od rodzaju technologii stosowanej przez nadawcę - przekonywała wiceminister administracji i cyfryzacji Małgorzata Olszewska. Z kolei prezes UKE Magdalena Gaj poinformowała, że konkretne opłaty dla każdej kategorii nadawców ureguluje rozporządzenie Rady Ministrów. Projekt rozporządzenia trafił już do konsultacji międzyresortowych.

- Nie proponujemy konkretnego algorytmu do wyliczenia opłaty za częstotliwości - przyznała Olszewska. Zapewniła jednak, że na skutek sejmowych poprawek kryteria naliczania opłat za częstotliwości zostały przeniesione z rozporządzenia do ustawy, a więc nie ma mowy o dowolności po stronie rządu. Opłaty będą obliczane w zależności od rodzaju częstotliwości (fale długie, średnie, krótkie, UKF), zakresu widma, wielkości obszaru objętego zasięgiem nadawania oraz rodzaju obszaru nadawania - z podziałem na gminy wiejskie, wiejsko-miejskie i miasta na prawach powiatu.

- W rozporządzeniu opłaty zostaną utrzymane na dotychczasowym poziomie - zapewniła Olszewska.

Prezes UKE przedstawiła wyliczenia porównawcze dotyczące dotychczasowych i przyszłych opłat dla nadawców radiowych, wynikające z rozporządzeń rządowych. Podała przykład, że na mocy nowego rozporządzenia opłata za częstotliwości dla nadawcy społecznego, jakim jest Radio Maryja, ma spaść z 483 tys. zł do 356 tys. złotych. O ile oczywiście rząd nie uchwali nowego rozporządzenia, podnosząc stawki do ustawowych limitów, do czego w świetle nowelizowanej ustawy będzie miał pełne prawo. Ani prezes Gaj, ani inni przedstawiciele rządu nie odnieśli się do zarzutów, że rząd może w każdej chwili zmienić własne rozporządzenie i podnieść stawki do maksymalnego poziomu ustawowego, zaporowego dla mniejszych i nowych nadawców. Jaki bowiem inny cel miałby przyświecać wprowadzeniu kosmicznych stawek maksymalnych do ustawy?

- Jak nas traktujecie? - zwrócił się do przedstawicieli rządu wiceprzewodniczący Komisji Kultury i Środków Przekazu senator Grzegorz Czelej (PiS). - To tak, jakbyśmy tu uchwalili w Izbie, że karą za każde przestępstwo jest 100 lat więzienia, i oddali w ręce sędziów prawo do ewentualnego obniżenia tego wymiaru kary - wytknął.

Opłaty za częstotliwości to nie jedyne koszty obciążające nadawców. Muszą oni także zapłacić - podniesioną ostatnio - wielomilionową opłatę koncesyjną oraz wnosić wysokie opłaty na rzecz operatora.

- Symulacja kosztów pokazuje, że przejście na nadawanie cyfrowe z multipleksu naziemnego w świetle nowych przepisów jest bardzo korzystne dla nadawców komercyjnych i telewizji publicznej. Natomiast drastycznie wzrosną opłaty ponoszone przez nowych nadawców na multipleksie, co może stać się dla nich barierą wejścia na rynek - przyznał Witold Graboś, członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Obniżenie tego progu wejścia na rynek dla nowych nadawców może być, jego zdaniem, dokonane na poziomie rozporządzenia. Nie wyjaśnił przy tym, dlaczego rząd i KRRiT tak upierają się, aby nie uczynić tego ustawą.

Głosowanie w Senacie nad projektem nowelizacji Prawa telekomunikacyjnego jest planowane na listopad.

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik