logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Szkoła to nie fabryka gwoździ

Czwartek, 19 marca 2015 (04:12)

Z Ryszardem Proksą, przewodniczącym Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”, rozmawia Rafał Stefaniuk

Oświatowa „Solidarność” podjęła decyzję o zaostrzeniu akcji protestacyjnej. 28 kwietnia w Warszawie ma dojść do ogólnopolskiej manifestacji. Rozmowy z rządem idą aż tak opornie?

– W ogóle nie idą! Obietnica, która padła po naszej grudniowej pikiecie, że rozpoczną się rozmowy o płacach, nie została spełniona. Minister przysłała nam projekt rozporządzenia płacowego, który mówi, że przez najbliższe 1,5 roku nauczyciele znowu nic nie dostaną. Widzimy więc, że nie ma już o czym rozmawiać z minister Kluzik. Nasze postulaty, aby poprawić system tak, żeby nie było, jak my to nazywamy,  kryminogennych praktyk w sposobie finansowania edukacji, spotkał się z odpowiedzią, że minister ciągle się zastanawia. Dla nas jest to gra na czas. Minister Kluzik nawet nie ukrywa, że czeka do wyborów parlamentarnych i wtedy zrobi porządek, albo jej nie będzie. Postanowiliśmy więc zaostrzyć protest.

Jak Pan reaguje na opinie, że wynagrodzenie nauczycieli należy uzależnić od wyników uczniów?

– Szkoła to nie jest fabryka gwoździ i o wyliczaniu efektywności nie może być mowy. Tym bardziej że efektywność jest zauważana dopiero po kilku latach. Zagadką jest również kwestia, jak to mierzyć. Tego obiektywnie nie da się zmierzyć. Szczególnym orędownikiem takiego rozwiązania był prof. Balcerowicz. Ale jeżeli ktoś traktuje edukację jako koszt, to ja współczuję wszystkim żyjącym w naszym państwie.

Dlaczego nie podoba się Wam przekazywanie szkół w prywatne ręce?

– Cała prywatyzacja odbywa się kosztem płac nauczyciela. Jest na to odpowiedni raport NIK. Podczas naszych ostatnich rozmów minister była zaskoczona, że w średniej wielkości szkole prywatnej dyrektor zarabia 60 tys. złotych miesięcznie. Jest to oburzające, tym bardziej że jako związek wiemy o jeszcze wyższych zarobkach. Nauczycielom płaci się wtedy minimalne wynagrodzenie. To jest złoty interes!

Warto powrócić do systemu z 8-letnią szkołą podstawową?

– Nie widzimy takiej potrzeby. Oczywiście znamy argumenty za. Rozmawialiśmy w tej kwestii chociażby z Prawem i Sprawiedliwością. Według nas, jest to zły pomysł. Zauważmy, że 8-klasowa szkoła podstawowa w małych miejscowościach jest swego rodzaju gettem. Później ta młodzież trafia do dużych miast i jest skazana na wielkie trudności. Nie mówię, że oświaty nie należy reformować, ale na dzień dzisiejszy to gimnazja są miejscem w systemie edukacji, gdzie wyrównuje się szanse.   

Widzi Pan sens w obowiązku szkolnym dla 6-latków?

– Od początku walczymy z tym pomysłem. Mówiliśmy już pani minister Szumilas, że jest to eksperyment na żywym organizmie. Niestety minister i jej partia chcieli szybkiego „sukcesu”, krzywdząc bardzo dużo małych dzieci. Już teraz widzimy, że wiele szkół jest nieprzygotowanych! Teraz minister wymyśla dodatkowo zespoły przedszkolno-szkolne, które wywrócą całkowicie pracę w szkole i jej organizację. Cała ta reforma jest jednym z większych nonsensów we współczesnej historii Polski.   

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk

NaszDziennik.pl